Prezydent Wołodymyr Zełenski rozpętał największy w historii polsko-ukraiński spór o przeszłość. Chodzi oczywiście o nadanie jednej z jednostek ukraińskiej armii imienia „Bohaterów UPA”. Prezydencki dekret wydany w tej sprawie uruchomił reakcję łańcuchową, która spowodowała, że relacje Warszawa – Kijów są najgorsze od 1991 r.
Strona ukraińska sięgnęła po wiele – dobrze znanych – argumentów.
Argument 1.
Rzeź wołyńska nie była ludobójstwem, tylko spontanicznym buntem chłopskim wymierzonym w polskich panów
To nieprawda. Ofiarą ludobójstwa na Wołyniu padli polscy chłopi, a nie ziemianie, których w 1943 r. na Wołyniu już nie było. Większość z nich uciekła bowiem przed Armią Czerwoną w roku 1939, a ci, którzy zostali, padli ofiarą sowieckich mordów i deportacji.
Zachowana dokumentacja jasno wskazuje również, że w przypadku rzezi wołyńskiej nie może być mowy o spontaniczności. Badacze dość precyzyjnie zrekonstruowali proces decyzyjny w kierownictwie OUN/UPA.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

