15 lipca 1410 roku na polach pod Grunwaldem rozegrała się jedna z największych i najważniejszych bitew średniowiecznej Europy. Połączone siły Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego rozbiły armię Zakonu Krzyżackiego. W czasie walk zginął wielki mistrz Ulrich von Jungingen oraz wielu krzyżackich dostojników. Wielu z nich dostało się też do niewoli. Wydawało się, że Krzyżacy dotarli do ściany i po takiej klęsce nie będą w stanie się już podnieść. Ale „w odwodzie” mieli jeszcze Malbork, swoją potężną stolicę, gdzie wciąż, choć niewielkie liczebnie, stacjonowały wojska. Dopiero upadek Malborka przypieczętowałby porażkę krzyżaków.
W stronę malborskiego zamku
Zwycięstwo polsko-litewskie pod Grunwaldem było przytłaczające. Europa z niedowierzaniem przyjmowała informacja o triumfie nad krzyżakami. Niedowierzali nawet sami krzyżacy, którzy pod Grunwaldem nie byli. Rozmiar klęski uświadomili sobie dopiero, kiedy kilka dni po bitwie na Malbork dotarły zwłoki wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena i innych zabitych w bitwie dostojników. Zamek zaczął przygotowywać się do obrony. Załoga wiedziała już, że wojska Władysława Jagiełły i księcia Witolda idą na krzyżacka stolicę. Na czele obrońców stanął Heinrich von Plauen.
![]()
Tymczasem idące spod Grunwaldu wojska polsko-litewskie bez problemu zajmowały kolejne miasta, wsie i zamki krzyżackie, które same otwierały swe bramy przed potęgą przeciwnika. Wydawało się, że Malbork będzie można zdobyć niemal z marszu.
Ale polsko-litewskie siły szły zbyt wolno. Z pół Grunwaldu wyszły dopiero 17 lipca i pokonywały zaledwie 15 kilometrów dziennie. Pod Malborkiem znalazły się dopiero 25 lipca 1410 roku.
![]()
W tym czasie komtur Świecia, Heinrich von Plauen, który dotarł do Malborka krótko po bitwie pod Grunwaldem, zdążył przygotować zamek do obrony. Jedną z jego pierwszych decyzji było spalenie miasta Malborka, aby wrogie wojska nie mogły urządzić tam obozu. Zamku broniła załoga licząca około 2500-3000 ludzi.
Oblężenie Malborka
Polacy i Litwini od razu zajęli spalone miasto oraz strategiczne drogi prowadzące do zamku, urządziwszy tam swoje obozy. Towarzyszyli im także Tatarzy, którzy rozłożyli obóz na łąkach obok rzeki Nogat. Od razu przystąpiono do oblężenia. Działa (także te zdobyte na krzyżakach pod Grunwaldem) skierowano na zamek i rozpoczęto ostrzał.
Niestety artyleria, jaką dysponowano była zbyt słaba, aby znacząco uszkodzić grube malborskie mury. Oblegający nie zdecydowali się na szturm, ograniczając się tylko do bombardowań i blokady wszelkich dostaw na zamek oraz nieregularnych potyczek z wychodzącymi poza mury grupkami krzyżaków.
![]()
Tymczasem wśród załogi Malborka zaczęły szerzyć się choroby, takie jak czerwonka. Choć zapasów w Malborku było jeszcze sporo, to morale było coraz gorsze. Z drugiej strony niewiele lepiej wyglądała sytuacja atakujących. Polacy i Litwini byli coraz bardziej znużeni nieprzynoszącym efektów oblężeniem. Już pod koniec sierpnia domagano się jego przerwania i powrotu do domów. Na początku września spod Malborka odeszły wojska litewskie pod wodzą księcia Witolda. W końcu 19 września 1410 roku Władysław Jagiełło także dał znak do odwrotu.
Nie wiadomo, czy gdyby Polacy wytrwali jeszcze kilka tygodni, to złamaliby krzyżacki opór. Von Plauen miał później twierdzić, że gdyby przeciwnik oblegał zamek jeszcze dwa tygodnie, to obrońcom zabrakłoby żywności i musieliby się poddać. Z drugiej strony wśród niektórych polskich historyków pojawiały się później tezy, że Jagiełło celowo opóźniał marsz na Malbork i tak naprawdę nie zamierzał go zdobywać. Niemniej pamiętać trzeba, że Malbork (i jest) największym zamkiem w Europie, który bardzo trudno byłoby zająć bez długich przygotowań. Sama twierdza była ponadto zawsze przygotowana na dłuższe oblężenie.
Pomimo odstąpienia od Malborka, wojna z Zakonem trwała nadal. 10 października 1410 roku Polacy odnieśli kolejne zwycięstwo w bitwie pod Koronowem. Po tej porażce krzyżakom bardzo ciężko było się już podnieść. Wojna zakończyła się podpisaniem pierwszego pokoju toruńskiego 1 lutego 1411 roku.
Krzyżacy utrzymali stolicę, lecz zostali na dobre zepchnięci do defensywy. Przewagę odzyskali, na krótko, dopiero w latach 50. XV wieku, kiedy walczyli z Polską w wojnie trzynastoletniej. Ich potęgę zgniótł na dobre syn Władysława Jagiełły, Kazimierz Jagiellończyk. Swoją niezależność utrzymali jednak dzięki sprytnej polityce, a potem sekularyzacji przeprowadzonej w 1525 roku.
Czytaj też:
Jak Mazowsze włączono do Korony. Nie był to wcale łatwy proces Czytaj też:
Na ratunek chrześcijańskiej Europie. 343 lata temu Polacy uratowali Wiedeń Czytaj też:
Jedyne takie góry w Polsce. Kiedyś rozciągało się tu płytkie morze
