Nieznany rozdział zimnej wojny. Jak polska emigracja szykowała się na konflikt USA-ZSRS

Nieznany rozdział zimnej wojny. Jak polska emigracja szykowała się na konflikt USA-ZSRS

Dodano: 

Polacy planowali, w przypadku wybuchu III wojny światowej, stworzenie – na podstawie kadry wykształconej przez „Pogoń” – 1. Dywizji Lekkiej Legionów im. Józefa Piłsudskiego. Docelowo planowano rozwinąć ją w korpus złożony z trzech dywizji. Na czele „Pogoni” stanął ppłk Zygmunt Czarnecki, kawaler Orderu Virtuti Militari, oficer 1. Pułku Piechoty Legionów i 2. Korpusu Polskiego. Tradycje legionowe były za jego sprawą stawiane w środowisku „Pogoni” na pierwszym miejscu. Jak pisał ppłk Czarnecki do swoich podkomendnych: „Pod duchowym przywództwem Józefa Piłsudskiego, a rzeczywistym naszych legalnych Władz Państwowych, wyruszyliśmy do walki o zrealizowanie celu postawionego Rzeczypospolitej przez Marszałka: Wielkość Polski i szczęście narodów Międzymorza w ogólnoludzkim przyjaznym układzie stosunków”.

„Pogoń” miała – według jej statusu – prowadzić „pracę wychowawczą i wyszkoleniową celem przygotowania godnych następców żołnierzy legionowych, aby, gdy przyjdzie chwila właściwa, rozwinąć się jak najszybciej w jednostkę bojową”, a także „przyczynić się do odbudowy Polski w granicach Traktatu Ryskiego na wschodzie, na linii Odry i Nysy na zachodzie oraz do zabezpieczenia Jej Wolności, niepodległości i Suwerenności w oparciu o Związek Ludów Międzymorza, z Ukrainą i Białorusią włącznie”.

Czytaj też:
Gan-Ganowicz - dowódca „Czerwonych Diabłów”. Najsłynniejszy polski najemnik

Organizacja ta działała wszędzie tam, gdzie istniały duże skupiska polskiej emigracji żołnierskiej: w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Belgii, a także w USA i Kanadzie. Jej trzonem była szkoła oficerska. Przez pierwszą dekadę swojego istnienia „Pogoń” wykształciła tysiąc nowych oficerów. Dzięki przychylności Wielkiej Brytanii i Francji Polacy mogli się szkolić na poligonach z użyciem nowoczesnej NATO-wskiej broni, a w czasie ćwiczeń korzystano nawet z samolotów i helikopterów.

Prężne środowisko „Pogoni” wydawało swoje pisma, na co alergicznie reagowała propaganda PRL.

„Bełkot tresowanych pcheł… Jest to nowa »filozofia« emigrandy wypracowana na łamach obskurnego pisemka »Pogoń«, wydawanego przez jedną z andersowskich grupek!”... – tak o najważniejszej gazecie londyńskich legionistów pisała w 1953 r. „Trybuna Ludu”.

Pracę ppłk. Czarneckiego bardzo poważnie traktował polski rząd emigracyjny. W pierwszą rocznicę utworzenia tej organizacji gen. Władysław Anders, ówczesny generalny inspektor Sił Zbrojnych, powiedział członkom „Pogoni”: „Zagadnienie odbudowy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie jest poważne i moim zdaniem realne […]. Pamiętajcie, że I Brygada i 1. Dywizja Piechoty Legionów były zawsze wyborowym wojskiem. Ich czyn sierpniowy był pierwszym krokiem na drodze do niepodległości, którą wywalczyliśmy wszyscy w wojnie 1918 i 1920 roku. Chciałbym, aby oddziały przyszłego Wojska Polskiego ożywiał taki sam duch, jak ten, który wśród Was obserwuję”.

W latach 50., gdy ryzyko wybuchu III wojny światowej było największe, „Pogoń” działała najprężniej. W miarę jednak oddalania się widma konfliktu Wschodu z Zachodem sens istnienia tej organizacji zanikał, a tym samym coraz mniejsza była skala jej działalności. „Pogoń” rozwiązana została oficjalnie dopiero w 1985 r.

Artykuł został opublikowany w 10/2016 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.