Mój "Łupaszko"
  • Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Mój "Łupaszko"

Dodano: 
Lidia Lwow-Eberle i Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”
Lidia Lwow-Eberle i Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” Źródło: Dominik Różański / Domena Publiczna
Z Lidią Lwow-Eberle, sanitariuszką z 5. Wileńskiej Brygady AK, narzeczoną mjr. Zygmunta Szendzielarza rozmawia Piotr Włoczyk.

PIOTR WŁOCZYK: Na początku ustalmy może, jak wygląda sprawa z pseudonimem mjr. Zygmunta Szendzielarza, słynnego dowódcy 5. Wileńskiej Brygady AK. Jedni mówią na niego „Łupaszko”, a inni „Łupaszka”. Która wersja jest poprawna?

LIDIA LWOW-EBERLE: Naprawdę powinno być „Łupaszka”, ale wszyscy mówili na niego „Łupaszko”. W końcu doszło do tego, że on sam podpisywał się raz tak, a raz tak. Obie formy są więc poprawne. Zygmunt wziął ten pseudonim od płk. Jerzego Dąbrowskiego „Łupaszki”, walczącego w okolicach Wilna podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Pani woli być nazywana dziewczyną „Łupaszki” czy jego narzeczoną?

Raczej towarzyszką. Ślubu nie wzięliśmy, ponieważ przed aresztowaniem w 1948 r. czas był tak napięty, że nie było jak myśleć o małżeństwie. Po prostu nie było takiej możliwości, żebyśmy się mogli pobrać, choć byliśmy razem praktycznie cały czas od jesieni 1943 r. aż do aresztowania 30 czerwca 1948 r.

Byliście przecież zaręczeni.

Tak, Zygmunt poprosił mnie o rękę w obecności swojego adiutanta i powiedział, żebym się od tej pory uważała za jego narzeczoną. To było na Wileńszczyźnie na przełomie lat 1943 i 1944, kilka miesięcy po tym, jak się poznaliśmy. Z żoną, z którą miał córkę, byli już wtedy w separacji. To była smutna historia – żona „Łupaszki” zakochała się w jego koledze, który jesienią 1943 r., po potyczce z Litwinami, umarł na jej rękach. Zygmunt nawet w więzieniu mówił, że chce się ze mną ożenić. Jeden z funkcjonariuszy stwierdził wtedy: „Po co mu ślub, skoro czeka go kara śmierci?”.

Jak go pani poznała?

Zanim się poznaliśmy, służyłam w oddziale partyzanckim na Wileńszczyźnie u ppor. Antoniego Burzyńskiego ps. Kmicic. Oddział ten został rozbrojony przez partyzantkę sowiecką. „Kmicic”, kilka osób ze sztabu, a także 50 innych chłopaków zostali zamordowani. Potem Sowieci rozstrzelali jeszcze 40 innych partyzantów. W sumie więc oddział stracił około 90 ludzi. To było na przełomie września i sierpnia 1943 r. Z resztek oddziału zorganizowano jednostkę pod dowództwem sowieckim. Miesiąc po rozbrojeniu jeden pluton został wysłany w teren, żeby się spotkać z „Łupaszką”. Poszłam razem z tą jednostką. W ten sposób dołączyłam do „Łupaszki” i tak zaczął się powiększać jego oddział. Działaliśmy na północny wschód od Wilna. W tamtej okolicy było mnóstwo partyzantki sowieckiej. Bez przerwy mieliśmy z nią potyczki po wsiach. Jednak to my zawsze wychodziliśmy z nich zwycięscy.

Artykuł został opublikowany w 3/2023 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.