Akcja Bürkl. Śmierć kata Pawiaka i wielki sukces Kedywu

Akcja Bürkl. Śmierć kata Pawiaka i wielki sukces Kedywu

Dodano: 
Muzeum Więzienia Pawiak. Zachowana piwnica gmachu – korytarz z celami więziennymi
Muzeum Więzienia Pawiak. Zachowana piwnica gmachu – korytarz z celami więziennymi Źródło: Wikimedia Commons / Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0
Franz Bürkl został zapamiętany przez więźniów Pawiaka jako sadysta lubujący się w zadręczaniu osadzonych. Polskie Państwo Podziemne wydało na niego wyrok śmierci. Wykonano go 7 września 1943 roku.

Akcja Bürkl to udana akcja przeprowadzona przez żołnierzy 1. plutonu kompanii „Agat” Kedywu Komendy Głównej AK, w czasie którego zlikwidowano SS-Scharführera Franza Bürkla. Było to jedno z zadań wykonanych w ramach szerszej akcji „Główki”, której celem było wyeliminowanie najważniejszych funkcjonariuszy niemieckiego aparatu okupacyjnego w Polsce.

Kat Pawiaka

Pawiak był największym niemieckim więzieniem na terenie okupowanej Polski, a także więzieniem owianym najgorszą sławą. Przetrzymywano tam łącznie około 100 tysięcy ludzi, spośród których zamordowano na miejscu około 37 tysięcy. Pozostali, w większości, wywożeni byli do obozów koncentracyjnych. Z Pawiaka nie dało się właściwie uciec, było to bardzo dobrze strzeżone miejsce. Pomimo to Polskie Państwo Podziemne miało doskonałe rozeznanie w sytuacji, jaka panuje za więziennymi murami. Do współpracy z Armią Krajową zwerbowano osoby, które z różnych przyczyn miały wstęp na teren więzienia. Dzięki nim do dowództwa AK raz po raz dochodziły informacje o tym, co dzieje się wewnątrz więzienia, jak traktowani są osadzeni oraz którzy funkcjonariusze są dla nich najbardziej bezlitośni. Wśród nich był Franz Bürkl.

O Franzu Bürklu krążyło wiele opowieści. Pracował on na Pawiaku jako sierżant SS i funkcjonariusz Sipo (policji bezpieczeństwa). Wszyscy, którzy go wspominali zgodni byli co do tego, że Bürkl był wyjątkowo okrutny i znęcał się nad więźniami. To także on jako pierwszy miał dopuścić się mordu na jednym z przetrzymywanych na Pawiaku więźniów. Jeden z osadzonych Polaków, Leon Wanat wspominał: „Zboczeniec, morfinista, szwendał się po więzieniu zawsze zamroczony. On pierwszy na Pawiaku zaczął mordować więźniów, podczas gdy inni zadowalali się jeszcze w tym czasie jedynie rolą obserwatorów. Łańcuch zbrodni Bürkla ciągnął się bez końca”. Bürkl słynął ze znęcania się nad więźniami dla zabawy. Swoje ofiary szczuł psem, który zawsze mu towarzyszył.

Latem 1943 roku Bürkl wrócił do pracy na Pawiaku po tym, kiedy Niemcy zakończyli akcję pacyfikacji warszawskiego getta, w której on także brał udział. Wówczas Armia Krajowa podjęła decyzję o likwidacji znienawidzonego SS-mana. Jego zabicie miało być pierwszą operacją w ramach akcji „Główki”. Oddziałem wyznaczonym do przeprowadzenia zamachu został „Agat” („Anty-gestapo”).

Akcja Bürkl

Rozpoznaniem celu zamachu miał zająć się szef komórki wywiadu „Agat” Aleksander Kunicki ps. „Rayski”. Po kilku dniach obserwacji Kunicki zidentyfikował niemieckiego oficera z wilczurem chodzącego regularnie Aleją Szucha. Ustalił też, że ów oficer mieszka na rogu ulic Oleandrów i Polnej. Fakt, że obserwowany człowiek to na pewno Franz Bürkl, potwierdził Bogusław Ustaborowicz ps. „Żar”, były więzień Pawiaka, którego Kunicki wciągnął do współpracy z „Agatem”. Rozpoczęto wówczas przygotowania do przeprowadzenia zamachu. Czuwał nad nimi dowódca 1. Plutonu kompanii „Agat” Jerzy Zborowski ps. „Jeremi”. Przez kolejne trzy tygodnie wyznaczeni przez Zborowskiego ludzie obserwowali Bürkla. Nie było to łatwe, gdyż wszyscy poruszali się w dużej mierze po dzielnicy niemieckiej, więc tym szybciej mogli zostać ujęci. W końcu wyznaczono miejsce do przeprowadzenia zamachu. Było to skrzyżowanie ulic Marszałkowskiej i Litewskiej.

Czapka z symbolem SS – Totenkopf

Wykonawcą wyroku miał być Zborowski. Towarzyszyć mieli mu tylko Bronisław Pietraszewicz ps. „Lot”, Eugeniusz Schielberg „Dietrich”, Henryk Migdalski „Kędzior” oraz dwaj kierowcy (do akcji celowo zaangażowano jak najmniej osób).

Datę przeprowadzenia zamachu wyznaczono pierwotnie na 5 września 1943 roku, lecz wówczas Bürkl nie pojawił się w miejscu tym, co zwykle. Akcję przełożono na 7 września.

Tegoż dnia, 7 września 1943 roku o godzinie 9:40, ludzie Zborowskiego zajęli ustalone pozycje na rogu ulic Marszałkowskiej i Oleandrów oraz Marszałkowskiej i Litewskiej. Niedaleko stały przygotowane wcześniej samochody, którymi Polacy mieli odjechać z miejsca akcji.

Wokół aż roiło się od Niemców, zarówno wojskowych, jak cywilów, którzy właśnie wysiedli z tramwaju lub czekali na przystankach. Sytuacja była niezwykle niebezpieczna. Bürkl pojawił się w polu widzenia o godzinie 9:58, jednak – inaczej, niż zwykle – nie towarzyszył mu pies, lecz żona i dziecko. Pomimo to wyrok i tak musiał zostać wykonany. Za Bürklem szli już Zborowski i Pietraszewicz. Gdy Niemiec doszedł do skrzyżowania Marszałkowskiej i Litewskiej, polscy likwidatorzy wyjęli broń i oddali w jego kierunku strzały. Bürkl padł na ziemię.

Nie był to jednak koniec. Zaalarmowani strzałami, znajdujący się w pobliżu niemieccy policjanci, zaczęli strzelać do Polaków. Do akcji wkroczyli wówczas ubezpieczający całą operację pozostali członkowie „Agatu”. W tym czasie Pietraszewicz zdołał podbiec do martwego Bürkla i wyszarpać z jego kieszeni dokumenty na dowód, że cel został zlikwidowany. Wtedy padł rozkaz, aby się wycofać. Polacy wrzucili jeszcze granat tzw. filipinkę pod tramwaj, za którym skryli się Niemcy, po czym szybko wsiedli do podstawionych wcześniej samochodów i odjechali w kierunku ulicy Wspólnej.

Żaden z Polaków nie zginął, ani nie został ranny. W wyniku akcji Bürkl zginął sam kat Pawiaka oraz ośmiu innych Niemców. Akcja zakończyła się wielkim sukcesem.

16 września w „Biuletynie Informacyjnym”, czyli organie prasowym AK umieszczono komunikat: „Dnia 7 IX 43 r. o godz. 9.58 został zastrzelony w Warszawie Oberscharfuehrer Bürkl, komendant Pawiaka, znany ze znęcania się nad więźniami i masakrowania ich”.

Czytaj też:
Sonderfahndungsbuch Polen. Lista Polaków do zlikwidowania
Czytaj też:
"Stary Doktor", który poszedł z wychowankami na śmierć. Życie Janusza Korczaka
Czytaj też:
Zamach na Junka. Jak zginął kat Pawiaka. Brawurowa akcja AK