Na czym polegała polityka Wielkiej Brytanii wobec Europy Wschodniej w przededniu drugiej wojny światowej i podczas niej? Wbrew pozorom odpowiedź jest bardzo prosta: na szukaniu w tej części kontynentu jak najsilniejszego sojusznika do walki przeciwko Niemcom.
Wynikało to z doświadczeń pierwszej wojny światowej. Jak twierdzi wybitny amerykański badacz John H. Maurer, to właśnie Wielka Wojna ukształtowała wyobrażenia brytyjskiej – ale również francuskiej – elity władzy w dwudziestoleciu międzywojennym na temat tego, jak powinno wyglądać przyszłe zderzenie mocarstw.
Najbardziej logicznym, nasuwającym się rozwiązaniem było powtórzenie sprawdzonej recepty z poprzedniego konfliktu – w latach 1914–1918 potęgę kajzerowskiej Rzeszy udało się skruszyć wyłącznie dzięki temu, że Niemcy zostały wzięte w potężne kleszcze. Na Zachodzie przez Anglię i Francję, a na Wschodzie przez imperium Mikołaja II.
W sierpniu 1914 r., gdy ważyły się losy Francji i całego Zachodu, Rosjanie przystąpili do wielkiej ofensywy w Prusach Wschodnich. Zmusiło to niemieckie dowództwo do przerzucenia dwóch korpusów z frontu zachodniego na wschodni, co w mniemaniu ówczesnych mężów stanu uratowało Paryż. W dłuższej perspektywie wojna na dwa fronty wyczerpała zaś siły i ostatecznie powaliła na kolana cesarstwo Wilhelma II.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

