7TP, czyli siedmiotonowy polski - czołg wojny obronnej 1939 r.

7TP, czyli siedmiotonowy polski - czołg wojny obronnej 1939 r.

Kolumna czołgów lekkich 7TP podczas defilady w Czeskim Cieszynie w październiku 1938 r.
Kolumna czołgów lekkich 7TP podczas defilady w Czeskim Cieszynie w październiku 1938 r. Źródło: NAC
Dodano: 
Anachroniczność Wojska Polskiego we wrześniu 1939 r. była przez dziesięciolecia troskliwie pielęgnowanym mitem. Nasza armia nie była pozbawiona atutów. Należał do nich czołg 7TP.

Pojazd powstał na bazie sześciotonowego Vickersa E – brytyjskiego przeboju eksportowego. Na początku lat 30. Polska zakupiła blisko 38 tych czołgów w wersji dwu- i jednowieżowej. Vickers nie był pozbawiony wad, źle oceniano benzynowy, chłodzony powietrzem czterocylindrowy silnik Armstrong-Siddeley o nominalnej mocy 90 KM. Wiele do życzenia pozostawiały jakość stalowych blach pancerza, uzbrojenie (zwłaszcza wersji dwuwieżowej z dwoma karabinami maszynowymi) oraz układ jezdny. Licencyjną produkcję czołgu w pierwotnej postaci uznano za niecelową, decydując się na daleko idącą modyfikację.

Czołg 7TP dwuwieżowy pokonuje przeszkody terenowe podczas rewii wojskowej na Polu Mokotowskim, 3 maja 1938 r.

Prace projektowe nad pojazdem oznaczonym VAU-33 prowadzono w Biurze Konstrukcyjnym Broni Pancernej oraz Biurze Studiów Polskich Zakładów Inżynierii (PZInż). W 1935 r. w należącej do PZInż czechowickiej Fabryce nr 1 (do 1930 r. Zakłady Mechaniczne Ursus) uruchomiono produkcję zmodyfikowanego czołgu, który otrzymał oznaczenie 7TP (siedmiotonowy polski). Zupełnie nowa, produkowana w kraju jednostka napędowa – wysokoprężny, chłodzony cieczą silnik Saurer-Diesel VBLDb (PZInż 235) o mocy 110 KM – zapewniła lepsze osiągi, zwłaszcza podczas jazdy w terenie.

Przekonstruowaniu uległy sprzęgło i skrzynia przekładniowa, tylna część kadłuba zyskała zupełnie inny kształt. W miejsce hartowanych płyt stalowych zastosowano nowe, walcowane i utwardzane powierzchniowo w procesie nawęglania; zwiększyła się także ich grubość – z 13 do 17 mm. Poza tym pancerne płyty mocowano do kratownicy śrubami, a nie nitami, co było znacznie bezpieczniejszym rozwiązaniem (przy uderzeniu pocisku nity wpadały do wnętrza, raniąc członków załogi).

Pluton czołgów 7TP z armatką czołgową Bofors wzór 37 kal. 37mm w czasie ćwiczeń

Pierwsze 7TP produkowano w wersji dwuwieżowej (wieże zdjęte z vickersów), a ich uzbrojenie stanowiły dwa karabiny maszynowe 7,92 mm. Walory bojowe wozu wzrosły z chwilą opracowania wersji jednowieżowej (produkcja od 1937 r.). Tutaj zasadnicze uzbrojenie stanowiła doskonała armata ppanc. o kalibrze 37 mm (dodatkowo sprzęgnięty był z nią karabin maszynowy wz. 30 kal. 7,92 mm) szwedzkiej firmy Bofors, którą produkowano na licencji w Polsce (wieże opracowali Szwedzi). Czołg wyposażono w doskonały i rewolucyjny na owe czasy odwracalny peryskop pomysłu inż. Gundlacha.

Część 7TP posiadała radiostację (w wersji jednowieżowej znajdowała się ona w niszy umieszczonej z tyłu wieży). Załogę czołgu stanowiło trzech ludzi: dowódca-ładowniczy, strzelec i kierowca (dla wersji jednowieżowej). Zapas amunicji do armaty wynosił 80 nabojów. W dwóch zbiornikach paliwa znajdowało się 130 litrów paliwa, co pozwalało na przejechanie około 130 km w terenie. Masa bojowa pojazdu (załoga, amunicja, pełne zbiorniki paliwa i wyposażenie dodatkowe) jednowieżowego wynosiła niespełna 10 ton. Do 1939 r. wyprodukowano około 140 czołgów 7TP, głównie w wersji jednowieżowej.

Czołgi 7TP na manewrach

W chwili wybuchu wojny większość pojazdów znajdowała się na wyposażeniu dwóch batalionów pancernych – 1. i 2. – które wchodziły w skład Armii Prusy (Armia Odwodowa), teoretycznie naszego najsilniejszego związku operacyjnego. Mimo że armię tę spotkała błyskawiczna katastrofa, nasze 7TP zdążyły zaprezentować duże walory bojowe (nie bez znaczenia było doskonałe wyszkolenie załóg i ich wysokie morale), zwłaszcza w słynnym starciu pod Piotrkowem Trybunalskim 4–5 września. W walce z elementami 1. i 4. Dywizji Pancernej 2. Batalion zniszczył przynajmniej kilkanaście czołgów wroga, nie licząc innego sprzętu.

Do dzisiaj nie zachował się żaden oryginalny 7TP, chociaż wciąż podejmowane są wysiłki w celu odnalezienia porzuconych we wrześniu wozów. Zbudowano jednak wierną replikę, częściowo w oparciu o oryginalne elementy.

Michał Mackiewicz

Artykuł został opublikowany w 7/2015 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.