• Mikołaj IwanowAutor:Mikołaj Iwanow

Polacy za Zbruczem

Dodano: 
Dom Ludowy w Dzierżyńsku w 1932 r.
Dom Ludowy w Dzierżyńsku w 1932 r. Źródło: Wikimedia Commons
Stopień komunizowania się ludności ukraińskiej i białoruskiej w Polsce był proporcjonalny do stopnia sowietyzacji Polaków na dalszych Kresach.

W latach 20. i pierwszej połowie lat 30. w ramach tzw. leninowskiej polityki narodowościowej przeprowadzono w ZSRS bezprecedensowy eksperyment z ludnością polską, zamieszkałą w rejonach przygranicznych z II Rzecząpospolitą. Miał on na celu utworzenie w rejonach zwartego zamieszkiwania Polaków na Białorusi i Ukrainie polskiej autonomii narodowościowej opartej na podstawowych zasadach społeczeństwa sowieckiego. Pierwszym i najważniejszym krokiem w realizacji tej polityki było utworzenie w roku 1925 Polskiego Rejonu Autonomicznego im. Juliana Marchlewskiego na Żytomierszczyźnie.

Najważniejszym elementem tego eksperymentu było wprowadzenie we wszystkich państwowych i partyjnych instytucjach Marchlewszczyzny (z milicją i sądem włącznie) języka polskiego jako urzędowego. Prawie całe szkolnictwo w tym polskim rejonie narodowościowym przełączono na język polski.

Jedną z głównych przyczyn założenia Marchlewszyzny były narastanie w ZSRS wrogich nastrojów wobec II Rzeczypospolitej i coraz bardziej aktywne rozpowszechnienie przez propagandę sowiecką informacji o wzrastającym polskim zagrożeniu wojennym. Polski straszak był konieczny w procesie powstawania i umacniania ustroju totalitarnego, w którym terror miał się stać podstawową formą rządzenia. Jednak mimo całej unikatowości tych działań musimy stwierdzić, że lata 20. były okresem przeprowadzenia podobnych eksperymentów z innymi mniejszościami. Tworzono niemieckie, żydowskie, fińskie, koreańskie, bułgarskie, nawet szwedzkie republiki autonomiczne, rejony, rady wiejskie i miejskie różnych narodowości.

Dla komunistów sowieckich polska tzw. autonomia socjalistyczna miała znaczenie szczególne. II Rzeczpospolita była idealnym wrogiem na użytek wewnętrzny. Zarówno w sensie ekonomicznym, jak i militarnym Polska była najpotężniejszym państwem demokratyczno-parlamentarnym mającym wspólną granicę ze Związkiem Sowieckim. Żadne spośród sąsiadujących z ZSRS państw po prostu nie nadawało się do roli potencjalnego „imperialistycznego agresora” zdolnego do realnego zagrożenia stabilności władzy sowieckiej.

Propaganda komunistyczna traktowała Polskę jako wroga numer jeden i bardzo często posługiwała się „polską kartą” jako swego rodzaju straszakiem w kolejnych kampaniach walki z wewnętrznymi przeciwnikami ustroju, mającym uzasadniać stalinowski terror. Po przewrocie majowym w 1926 r. sowieckie środki masowego przekazu zaczęły określać II Rzeczpospolitą nie inaczej jak „Polska faszystowska”.

Artykuł został opublikowany w 3/2023 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.