Z ziemi rosyjskiej do Polski
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Z ziemi rosyjskiej do Polski

Dodano: 
Granica polsko-sowiecka. Zdjęcie wykonane podczas wymiany więźniów politycznych
Granica polsko-sowiecka. Zdjęcie wykonane podczas wymiany więźniów politycznych Źródło: Wikimedia Commons / Bundesarchiv, Bild 102-13315 / CC-BY-SA 3.0
Nie wszyscy Polacy mieli szansę wyjechać z państwa Lenina. Część z nich została zamordowana przez czerezwyczajkę, a część wsparła bolszewicką władzę

Nad ranem 5 sierpnia 1915 r. potworny huk przeraził mieszkańców Warszawy. To armia rosyjska wysadzała mosty na Wiśle, spodziewając się nadejścia wojsk niemieckich. Zanim jednak mosty runęły do rzeki, Rosjanie wywieźli przez nie wyposażenie fabryk, m.in. Gerlach i Pulst oraz Lilpop, Rau i Loewenstein, a wraz z nimi personel techniczny i robotników. Nie zamierzano przecież pozostawić wrogowi zakładów, które mogłyby wzmocnić jego potencjał wojenny. Załogi fabryk nie miały specjalnego wyboru, robotnicy woleli zresztą podążać za swoimi miejscami pracy, niż zostać bezrobotni.

Rosjanie ewakuowali także swoje instytucje, w których na niższych stanowiskach pracowali Polacy, tabor kolejowy i kolejarze. Zabierali ze sobą również mężczyzn w wieku poborowym z kontrolowanych jeszcze przez nich wschodnich guberni Nadwiślańskiego Kraju – łomżyńskiej, chełmskiej, lubelskiej, a także grodzieńskiej, położonej dalej na wschód. Zabierano także ludność wiejską, by jej praca na roli nie służyła wrogowi. Pod wpływem propagandy głoszącej, że żołnierze niemieccy i austro-węgierscy będą gwałcić kobiety, obcinać im piersi i zabijać mężczyzn, część chłopów dobrowolnie opuszczała swoje domy, uciekając także przed grozą walk na froncie. Poza tym nie było tu większego wyboru, ponieważ rosyjska armia paliła zboże na polu i zabudowania gospodarcze. Tych, którzy pod przymusem lub dobrowolnie opuścili wiosną i latem 1915 r. swoje domy, nazywano bieżeńcami. Były ich 2–3 mln, głównie prawosławnych, ale wśród uchodźców byli także liczni Polacy.

Władysław Glinka, ziemianin z Łomżyńskiego, wspominał: „Napłynęły wówczas zza Narwi tysiące wygnańców. Niektórzy znad samej granicy oraz z Przasnyskiego byli już na tułaczce od roku. Rozlokowali się z wozami, krowami, świniami, owcami, gęsiami i kurami po lasach i krzakach okolicznych. Z początku nocowali na wozach okrytych płótnem, wkrótce zaczęli ciąć drzewa i budować sobie szałasy okryte gałęziami [...]. Na wozach zapłakane baby i dzieci, przy wozach piechotą chłopi ponuro zadumani [...]. Opowiadali o wypędzeniu ich z domów. Chowali się po stodołach, w zbożu, krzakach, lecz wszędzie ich »Russek« znalazł i wyciągnął”. Ziemianin odnotował, że wśród uchodźców było wielu Kurpiów (W. Glinka, „Pamiętnik Wielkiej Wojny. Narew-Berezyna”).

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.