Żydzi Lenina i Piłsudskiego
  • Jakub OstromęckiAutor:Jakub Ostromęcki

Żydzi Lenina i Piłsudskiego

Dodano: 
Józef Piłsudski witany przez Żydów w Dęblinie, 1920 rok
Józef Piłsudski witany przez Żydów w Dęblinie, 1920 rok Źródło: Muzeum Polin
Postawy Żydów w czasie wojny polsko- -bolszewickiej były bardzo zróżnicowane. Obok ochotników do Wojska Polskiego działali Żydzi komuniści, którzy robili wszystko, by Armia Czerwona pokonała Polskę

Na obszarze, na którym toczyła się wojna z bolszewikami, żyło ok. 1,5 mln Żydów. Na tzw. ziemiach zabranych, czyli terenach od Wileńszczyzny do Wołynia, żyło ich ponad 370 tys., w Galicji Wschodniej – 660 tys., w Kongresówce – aż 1,5 mln, ale z najazdem bolszewickim do czynienia mieli głównie ci z Mazowsza, Podlasia i Lubelszczyzny.

Charakterystyka postaw politycznych Żydów na terenie Rzeczypospolitej to prawdziwa socjologiczna łamigłówka. W miastach i miasteczkach między Wisłą a Berezyną, od Wilna do Lwowa, żyli religijni chasydzi w charakterystycznych chałatach i lisiurkach. Byli oni częścią ortodoksyjnego nurtu żydostwa (każdy chasyd jest ortodoksyjny, ale nie każdy ortodoks jest chasydem). Ortodoksi przerażeni byli faktem, że w „raju robotników i chłopów” miejsca na religię nie będzie. Byli więc wrogami bolszewizmu. Chociaż chasydzi i ortodoksi obyczajowo i językowo separowali się od reszty społeczeństwa polskiego, to jednak głosili lojalność wobec państwa, w którym mieszkają. Obok nich mieszkali Żydzi mający bardziej nowoczesne podejście do wiary, uznający siebie nie tylko za wspólnotę religijną, lecz także za odrębny naród. Byli to syjoniści głoszący emigrację do Palestyny i fołkiści, którzy chcieli pozostać na ziemi swoich przodków. Syjonistom i fołkistom nie wystarczało równouprawnienie. Dążyli do jak najszerszej autonomii narodowościowej. Znali doskonale język narodu, wśród którego mieszkali, i nosili się jak europejska klasa średnia. Wśród nich byli jednak też tacy, którzy nad polski przedkładali język jednego z zaborców. Przykładowo tzw. litwacy z Kresów Wschodnich byli zrusyfikowani.

Trzecia grupa to poddani akulturacji drobni rzemieślnicy i inteligencja, przeważnie młodzi i spauperyzowani, wśród których było wielu zwolenników komunizmu. Ich głos reprezentowany był przez partie Bund i Poalej Syjon-Lewica. Czwarta grupa, najmniej liczna, to tzw. asymilatorzy – choć wobec siebie takiej nazwy nie używali. Byli to Żydzi uznający się za Polaków wyznania mojżeszowego lub w ogóle bezwyznaniowi. Żydostwo było dla nich jedynie kwestią pochodzenia. Ludzie ci chętnie wkładali polski mundur. Asymilatorzy uważali, że podnoszenie sprawy autonomii przez żydowskich nacjonalistów poróżni Polaków i Żydów. Ta część Żydów witana była z otwartymi ramionami wśród polskich socjalistów czy piłsudczyków, ale endecy i duża część duchowieństwa traktowali ich podejrzliwie, jako „kryptożydów” zatruwających podstępem zdrową tkankę narodu polskiego. W opinii przeciętnego endeka najlepiej byłoby, gdyby Żyd dalej chodził w chałacie, kiwał się nad Torą i trzymał się z dala od polityki.

O rozkładzie sympatii politycznych wśród Żydów wiele mówią wyniki wyborów do Sejmu w 1919 r. Wśród partii żydowskich ponad połowę zdobyli syjoniści i fołkiści, a na drugim miejscu uplasowali się ortodoksi. Jeden mandat przypadł komunizującemu Poalej Syjon, natomiast Bundowi nie udało się dostać do Sejmu. Zarząd Cywilny Ziem Wschodnich w swoim raporcie z 1920 r. dzielił Żydów na dwie grupy: „Pokolenie starsze w niczym nie wykazuje swego względem polskości złego usposobienia, natomiast pokolenie młodsze widocznie tęskni do Sowietów”.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.