19 kwietnia 2023 r. nad ranem Tobias Yahayi usłyszał głosy obcych ludzi, którzy kręcili się po jego podwórzu. Zaalarmował żonę, aby pobiegła po dzieci, a sam wyszedł na zewnątrz, nie chcąc, aby intruzi wdarli się do domu. Zaatakowało go kilku mężczyzn, jeden zadał mu cios nożem. Tobias zdążył jeszcze uderzyć napastnika; mężczyźni zaczęli się szarpać. Żona Tobiasa wszczęła alarm i na miejsce przybiegli sąsiedzi. Pozostali bandyci uciekli, a Tobias został zawieziony do szpitala. Okazało się, że tuż obok niego na sali leży człowiek, który próbował go zabić.
Gdy napastnika skazano, Tobias podszedł do niego na sali sądowej i powiedział, że mu wybacza. Dla wyznającego islam sędziego był to szokujący widok. Tobias, mimo traumy, postanowił pozostać w swym domu. Miał misję – był katechistą, a w Nigerii to ktoś więcej niż człowiek uczący pacierza. Kiedy brakuje kapłanów, katechiści udzielają Komunii św., chrzczą dzieci, prowadzą nabożeństwa. Tobias wciąż służy chrześcijanom w Sokoto.
W Afryce zdarzają się też ataki o dużo większej skali. W listopadzie 2025 r. doszło do najbardziej masowego uprowadzenia chrześcijan w dziejach Nigerii. Z katolickiej szkoły St. Mary’s w stanie Niger nieznani bojówkarze porwali 303 uczennice i 12 nauczycielek. Kilkudziesięciu dziewczętom udało się uciec z niewoli kilka dni później. Pozostałe, dzięki mediacjom, uwolniono w drugiej połowie grudnia. Porwania są w Nigerii właściwie codziennością, ale szczególnie często ofiarami są chrześcijanie, głównie dziewczęta i młodzi chłopcy. Za niektórych można wziąć okup, natomiast z części dziewcząt czyni się seksualne niewolnice, a z chłopców, po odpowiednim „praniu mózgu”, islamskich bojowników.
Raj utracony
Te dramatyczne wydarzenia to tylko wycinek niemających końca opowieści o prześladowaniach chrześcijan w Nigerii. Do ataków na wyznawców Chrystusa dochodzi tu bowiem od lat, choć ostatnio sytuacja jeszcze się pogarsza.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
