Nie chodziło jednak przecież o to, aby zakazać ludziom zabawy, lecz wskazać, kiedy jest na nią najlepszy czas. Ostatnią chwilą na szaloną zabawę i obfity posiłek były ostatki – ostatni wtorek poprzedzający Środę Popielcową i początek Wielkiego Postu.
Na wsiach, przez cały karnawał, a szczególnie w ostatki, przebierali się zwłaszcza chłopcy i mężczyźni. Czernili sobie twarze sadzą, zakładali przygotowane wcześniej stroje, udając kozę, niedźwiedzia, turonia, bociana, żurawia, śmierć czy diabła. Wierzono, że wraz z przebierańcami do domów zagląda szczęście i urodzaj. Tradycja mówiła, że wszystkich przebierańców należało obdarować monetą, wódką czy jakimś przysmakiem.
Zwyczaje ostatkowe
Na niektórych wsiach istniał zwyczaj tzw. kłody popielcowej. Chłopców i dziewczęta, którzy wciąż nie stanęli przed ołtarzem zaprzęgano w drewnianą kłodę, którą musieli ciągnąć przez całą wieś. Wykupić mogli się jadłem i napitkiem.
Inny zwyczaj związany z zamążpójściem istniał w Wielkopolsce i na Kujawach. Panny zbierały się wówczas w karczmie i tańcząc rzucały pieniądze na talerz, na którym ustawiona była figurka koziołka, symbol męskości. Śpiewały przy tym np.:
Oj, trzeba dać podkoziołek, trzeba dać,
Dobrze było cały roczek wywijać!
Oj, trzeba dać koziołkowi trzeba dać
Jeśli która z nas ma jeszcze się wydać!
Na ziemi sandomierskiej i krakowskiej zwyczajem ostatkowym był tzw. bachusek. Bachuskiem (od greckiego boga Bachusa) nazywano słomianą figurkę lub chłopca przebranego w słomiany strój.
Niezwykle ciekawy zwyczaj zwany kusakami istniał w Jedlińsku na ziemi radomskiej.
„W kusy wtorek na rynku miasteczka odbywa się widowisko zatytułowane Ścięcie Śmierci, odgrywane według XIX – wiecznego scenopisu autorstwa ks. Kloczkowskiego. Tradycje widowiska są jednak starsze i sięgają, prawdopodobnie, XVII w (wówczas to temat śmierci pojawiał się często w literaturze, sztukach scenicznych i malarstwie) i być może mają związek z historią Jedlińska, któremu w XVI w. nadano prawa miejskie, magdeburskie, a wraz z nimi własne sądy i prawo wykonywania wyroków, także wyroków śmierci, przez ścięcie mieczem (czyli tzw. prawo miecza – ius gladi). Przed trybunałem, w skład którego wchodzą: burmistrz, wójt, ławnicy, staje Śmierć, którą udaje się pojmać, na Spalonej Grobli nad rzeką Tymianą, »bo się w kusaki upiła i swoją kosę zgubiła« (…). Długi przewód sądowy toczy się na rynku miasta i zawsze kończy wyrokiem skazującym Śmierć na śmierć, przez ścięcie mieczem.
Po wykonaniu wyroku, wśród wielkiej wrzawy składa się zwłoki śmierci (a naprawdę jej białe szat) do trumny z surowych desek i ustawia ją na wozie. W kondukcie, który podąża przez całe miasto, na oczach wszystkich mieszkańców, jedzie kat i diabły. Na posterunku policji kat składa meldunek o wykonaniu wyroku; na plebanii prosi księdza o wpisanie tego wydarzenia w księgi parafialne i wydanie aktu zgonu Śmierci. Wszystko to odbywa się wśród iście diabelskiego hałasu, bo siedzące na trumnie diabły walą z całej siły w jej wieko pięściami lub drewnianymi pałkami, a prócz tego czynią wielki łoskot potrząsając drewnianymi kołatkami i terkotkami. Wreszcie wywozi się Śmierć poza granice miasta, a wszyscy wracają na rynek i aż do północy (a więc do Środy Popielcowej), bawią się, piją, tańczą i śpiewają”. (www.wspolnotapolska.org.pl)
Symbolem końca zabawy było też, np. ścinanie Mięsopusta, czyli słomianej kukły w Krakowie, „zabijanie” grajka na Kujawach, czy „grzanie basa”, czyli symboliczne zabijanie skrzypiec na Śląsku oraz spożywanie, w ostatkowy wtorek wieczorem lub w nocy bezmięsnego posiłku zwanego podkurkiem, na który mógł składać się śledź, nabiał i pieczywo.
Czytaj też:
Kiedyś wcale nie były słodkie. Zawrotna kariera pączkówCzytaj też:
Od kiedy używamy nazwy "Rzeczpospolita"? Dziś przypada rocznicaCzytaj też:
630 tys. stanowisk po wypałach. Tyle miejsc odkryto w Polsce
