Ta korespondencja właściwie nigdy nie powinna się zdarzyć. Formalnie nic bowiem nie łączyło tych dwóch kobiet. Starsza o 18 lat Barbara była żoną Józefa, którego nieślubną córką była młodsza Idalia. Po wojnie żyły po dwóch stronach żelaznej kurtyny – Barbara w zachodnioniemieckim Monachium, Idalia w sowieckim Wilnie.
Mąż jednej, a ojciec drugiej był zadeklarowanym antykomunistą, prezentującym otwarcie swoje stanowisko w licznych powieściach i w bogatej publicystyce. Jego twórczość była bezwzględnie zakazana w krajach bloku wschodniego. Jak wytłumaczyć fenomen długoletniej wymiany korespondencji pomiędzy Barbarą Toporską a Idalią Żyłowską, która właśnie została opublikowana przez londyńskie wydawnictwo Kontra?
Mackiewicz i Toporska poznali się w 1934 r. i związali się ze sobą na całe życie. Jej rola w powojennym emigracyjnym życiu tej pary jest nie do przecenienia. Była inspiratorką wielu działań pisarza, jego duchowym i materialnym wsparciem, a pod koniec życia obojga – opiekunką schorowanego autora „Kontry”, niewahającą się poświęcić swojego zdrowia dla opieki nad nim.
Od samego początku, gdy się poznały w latach 30., coś szczególnego musiało połączyć Barbarę z Idalią – macochę z córką męża. Stąd też po śmierci w 1942 r. matki Żyłowskiej 31-letnia Toporska myślała o adopcji nastolatki. Nie zgodziła się na to Leonia Żyłowska, siostra zmarłej i w kolejnych latach jej opiekunka. Gdy mieszkająca w Warszawie Seweryna Orłosiowa, siostra braci Józefa i Stanisława Mackiewiczów, odszukała w Wilnie Idalię i zaczęła pisać do niej, włączyła do tej wymiany listów także Barbarę przebywającą na emigracji. Był rok 1965. Toporska i Żyłowska nie widziały się od 21 lat. Barbara napisała do Idalii: „Byłaś bolesnym, ale i ukochanym wyrzutem sumienia”. A w innym miejscu: „Moje strachy, kiedy Cię szukałam, a nie wiedziałam, jaką osobę odszukam”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
