Pokorny gigant z Pietrelciny
  • Piotr WłoczykAutor:Piotr Włoczyk

Pokorny gigant z Pietrelciny

Dodano: 
Święty ojciec Pio
Święty ojciec Pio Źródło: Wikimedia Commons / Muschio Di Quercia / CC BY-SA 3.0
– W niedługim czasie po pierwszych informacjach o stygmatach pod klasztorem kapucynów tworzyły się istne obozowiska – mówi zakonnik, br. Maciej Zinkiewicz.

PIOTR WŁOCZYK: Cierpienie to bardzo ważny aspekt życia o. Pio, który widział w nim głęboki sens. Dlaczego więc początkowo stygmaty były dla niego dużym problemem?

BR. MACIEJ ZINKIEWICZ: Ojciec Pio otrzymał stygmaty we wrześniu 1918 r. Był to czas, kiedy kończyła się pierwsza wojna światowa; on sam mocno angażował się modlitwą w błaganie Boga o pokój. Tamtego wrześniowego poranka po Mszy św. o. Pio jak zwykle poszedł na chór na dziękczynienie – klęczał przed krzyżem pogrążony w modlitwie. Jak sam to opisywał, miał wówczas poczucie wielkiej wewnętrznej pociechy. Zobaczył wtedy postać przeszywającą włócznią jego dłonie, stopy i bok. Stygmaty zostały z nim niemal do końca życia. Ojciec Pio bardzo ich nie chciał – miał nadzieję, że szybko znikną.

Stygmaty siłą rzeczy przyciągają uwagę ludzi. Ojciec Pio mówił innym braciom, żeby się modlili o to, by Bóg pozostawił mu cierpienie, lecz by zabrał te widoczne zewnętrzne znaki.

Ojciec Pio zmarł 23 września 1968 r.

Czyli nosił stygmaty niemal dokładnie pół wieku. Co ciekawe, te rany w niewytłumaczalny sposób zniknęły tuż przed jego śmiercią.

Stygmaty wzbudzały wielką sensację, więc szybko o tej sprawie dowiedziała się prasa. Naturalnie zainteresowały się tym władze kościelne, a także środowisko medyczne. Stygmaty obejrzało dokładnie kilku lekarzy, zostały one również sfotografowane. Dzięki temu mamy zdjęcie młodego o. Pio pokazującego te rany.

Elementem procesu badania stygmatów była misja bp. Raffaele’a Rossiego, wysłannika Watykanu, który w 1920 r. przyjechał do San Giovanni Rotondo. Był on przedstawicielem instytucji nazywanej wówczas Świętym Oficjum; obecnie jest to Dykasteria Nauki Wiary. Biskup Rossi przebywał w San Giovanni Rotondo ok. miesiąca i na ten czas założył na bandaże o. Pio specjalne plomby. Chodziło o upewnienie się, że nikt nie będzie miał dostępu do stygmatów. Niektórzy podejrzewali bowiem, że rany są wypalane kwasem i dlatego się nie goją. Biskup Rossi wyjechał z San Giovanni Rotondo, będąc przekonany w kwestii autentyczności stygmatów i świętości o. Pio. Biskup napisał bardzo pozytywne sprawozdanie na ten temat. Niestety, papież Benedykt XV nie zdążył przeczytać tego dokumentu, ponieważ umarł. Wraz ze zmianą na tronie papieskim sytuacja o. Pio mocno się skomplikowała.

Zanim przejdziemy do tego trudnego rozdziału życia o. Pio, zatrzymajmy się jeszcze przy medycznej stronie stygmatów. Nauka mówi nam, że rany mogę się albo goić, albo ulegać zakażeniu i „gnić”. U o. Pio nie zachodził żaden z tych stanów…

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.