Po zakończonym starciu pobojowisko było skrupulatnie penetrowane w celu odszukania wszelkich przedmiotów przedstawiających sobą jakąkolwiek wartość. Pierwszymi „eksploratorami” byli żołnierze zwycięskiej armii, natomiast potem pojawiała się miejscowa ludność, która miała znacznie więcej czasu na dokładne przeszukanie terenu. Właśnie dlatego wiele epokowych batalii, w których brały udział tysiące walczących, pozostawiło po sobie tak mało materialnych śladów. Dobrym przykładem jest choćby Grunwald, jedna z największych i najbardziej krwawych bitew średniowiecza. Z każdym sezonem badań archeologicznych ilość materiału zabytkowego co prawda się zwiększa, a część znalezisk można z pewnością łączyć z wydarzeniami z 15 lipca 1410 r. Jednak dla laika są one mało ciekawe i zazwyczaj nieidentyfikowalne. Poza grotami bełtów i strzał stanowią je najczęściej drobne ułamki metali, być może wdeptane w ziemię w ferworze walki. Owszem, zdarzyło się odnaleźć kilka robiących wrażenie militariów, jednak w żadnym wypadku nie oddają one skali owego olbrzymiego starcia. Niemal wszystko, co można było dostrzec na ziemi, zostało po walce zebrane.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
