Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: W czasie ludobójstwa Ormian Turcy mordowali nawet własnych żołnierzy

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: W czasie ludobójstwa Ormian Turcy mordowali nawet własnych żołnierzy

Ormiańskie sieroty w Anatolia College, 1918 r.
Ormiańskie sieroty w Anatolia College, 1918 r. Źródło: Wikimedia Commons / Trustees of Anatolia College
  • Marcin BartnickiAutor:Marcin Bartnicki
Dodano: 
Ormianie byli rabowani, porywano ich dzieci, młode kobiety trafiały do haremów, a resztę mordowano i to w barbarzyński sposób - mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Turcy wymordowali nawet własnych żołnierzy, tylko dlatego, że byli Ormianami. W czasie ludobójstwa zginęło ok. 1,5 mln ludzi. Symbolicznym dniem pamięci tej zbrodni jest 24 kwietnia.

Marcin Bartnicki: Dlaczego ludobójstwo Ormian nastąpiło właśnie w czasie I wojny światowej? Mogłoby się wydawać, że państwo toczące wojnę na dwóch frontach powinno skupiać się na konflikcie, a nie na mordowaniu własnych obywateli.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Są dwa powody. W 1908 r. obalony został sułtan i do władzy doszli Młodzi Turcy - ruch nacjonalistyczny, który podporządkował państwo idei pantureckiej, czyli połączenia się wszystkich ludów tureckich. Ta ideologia była bezpośrednim powodem przeprowadzenia ludobójstwa - nie tylko na Ormianach, ale też na Grekach w Poncie i wielu innych mniejszościach chrześcijańskich. Przed I wojną światową 32 proc. mieszkańców Imperium Osmańskiego stanowili chrześcijanie.

Co było drugim powodem?

Wykorzystano wojnę jako pretekst. W lutym 1915 r. państwa ententy - Anglia i Francja dokonały desantu w Dardanelach, z drugiej strony Rosja prowadziła ofensywę od strony Kaukazu. To był idealny pretekst, aby dokonać ludobójstwa pod przykrywką deportacji ludności ze względu na wydarzenia wojenne. Ormianie, jako chrześcijanie, byli zawsze proeuropejscy. Sympatyzowali z Francją i z Rosją.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Jeśli ludobójstwo było przeprowadzone z pragmatycznych i ideologicznych względów, to dlaczego odznaczało się tak szczególnym okrucieństwem?

Te działania wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli. Pierwszym krokiem było aresztowanie 24 kwietnia 1915 r. ormiańskiej inteligencji w Konstantynopolu. Zgładzono ich bez sądu. Następnie rozesłano rozkazy do wszystkich prowincji państwa tureckiego i bardzo często poszczególni urzędnicy realizowali je według własnego pomysłu. Nie tylko mordowano tych ludzi, ale objawiały się dzikie instynkty, morderstwa były połączone z torturowaniem i grabieżą. Ormianie byli społecznością dobrze zorganizowaną i dość zamożną. Byli rabowani, porywano ich dzieci przeznaczone do turczenia, młode kobiety trafiały do haremów, a resztę mordowano i to w barbarzyński sposób. Tę zbrodnię przeciw ludzkości łączono z niszczeniem śladów kultury ormiańskiej. Kościoły burzono, zamieniano na stajnie i magazyny. Palono księgi liturgiczne, a nawet wszystko, co było zapisane w języku ormiańskim. Chodziło o to, aby zatrzeć wszelki ślad po Ormianach. Na te tereny napłynęli później Kurdowie, a ślady po chrześcijaństwie zostały często zupełnie zatarte.

Turcja nie chce nazwać rzezi Ormian ludobójstwem, ponieważ twierdzi, że ginęli w niej również muzułmanie.

To nie była wojna. Tak samo nie nazwiemy wojną Holokaustu. Oczywiście były sytuacje samoobrony. Jest to świetnie opisane w książce "Czterdzieści dni Musa Dah", gdzie Ormianie się bronili, a więc zadawali też jakieś straty armii tureckiej. Były to jednak wyjątki. W większości przypadków ludność, która miała obywatelstwo tureckie i żyła w Turcji od setek lat, nie spodziewała się, że coś takiego nastąpi, zwłaszcza, że ormiańscy mężczyźni byli powoływani do wojska. Odebrano jednak im broń, przydzielano do oddziałów roboczych i w czasie ludobójstwa ci żołnierze zostali zgładzeni, nie stawiając oporu. Wymordowano więc własnych żołnierzy.

Wydaje się to irracjonalne i absurdalne.

Być może jest to absurdalne dla Europejczyka, natomiast dla Młodych Turków, którzy nie mieli nic wspólnego z wartościami europejskimi, a tym bardziej chrześcijańskimi, liczyła się wojna z niewiernymi. To znaczy mordowanie chrześcijan, aby nie został po nich ślad. Każdy pretekst był do tego dobry. Istniał też proceder porywania małych dzieci, które oddawano rodzinom tureckim do sturczenia i konwersji na islam. Co ciekawe, Niemcy wzorowali się na wielu elementach ludobójstwa Ormian i zostały one powtórzone w Holokauście. Niemieccy doradcy wojskowi, którzy byli w tym czasie w Turcji, doskonale poznali ten mechanizm ludobójstwa. Turcy organizowali piesze marsze kierowane na pustynię, między dzisiejszą Syrią i Irakiem, gdzie ludzie ginęli przez wycieńczenie, brak wody i pożywienia. Po wielu latach historycy nazywali te piesze kolumny wędrującymi obozami koncentracyjnymi.

Ormianka nad ciałem dziecka w 1915 r. Ludzi wyprowadzono na pustynię w okolicach Aleppo, które znajdowało się wówczas w granicach Turcji

W III Rzeszy również organizowano marsze śmierci i stosowano wyniszczanie przez pracę. Analogie między obiema zbrodniami są liczne.

Są całe opracowania pokazujące, jak Niemcy czerpali doświadczenia z rzezi Ormian do zagłady Żydów i Słowian. Tak było chociażby z zabieraniem dzieci do rodzin niemieckich.

Co stało się ze sprawcami zbrodni?

Ententa w ogóle nie potępiła tych działań, nie udzielono żadnej pomocy Ormianom, zostało to przemilczane ze względu na położenie geopolityczne Turcji. Państwo tureckie zbudowane przez Atatürka było traktowane jak państwo sojusznicze. Kontrolowało cieśniny dające dostęp do Morza Czarnego i stanowiło realną siłę. Najlepiej ujął to Winston Churchill, który powiedział, że ropa Mosulu była ważniejsza od krwi Ormian. Jedynym mężem stanu broniącym wtedy Ormian był ówczesny papież Benedykt XV, który ma w Mauzoleum Ludobójstwa Ormian w Erewaniu wmurowaną tablicę pamiątkową. Jednak w sytuacji krwawej wojny, w trakcie której rozpadały się imperia, Turcja była uznawana za kraj szczególnie ważny. Nie przejmowano się Ormianami. To tworzyło drogę do późniejszego Holokaustu i kolejnych zbrodni.

W II RP nikt nie interesował się tą sprawą? Gdy powstawała Polska, rzeź nadal trwała.

Zbrodnia trwała do 1923 r. Opisał ją Stefan Żeromski na kartach "Przedwiośnia". W rzezi w Baku również brały udział oddziały tureckie. Do dziś większość państw uznała rzeź Ormian za ludobójstwo. Również Austria, Bułgaria i Niemcy, które były sojusznikami Turcji. Do tej pory nie zrobiły tego Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Ciągle powodem tego są sprawy gospodarcze i polityczne, a przede wszystkim wojskowe powodują. Stany Zjednoczone nie mają tu czystych rąk, bo w kolejnych kampaniach wyborczych kolejni prezydenci składają obietnice, ale później nic z tym nie robią.

Rząd Polski uznał tę zbrodnię za ludobójstwo dopiero w 2005 r.

W 2005 r. polski sejm przyjął uchwałę przy sprzeciwie ambasady Turcji. Wcześniej papież Jan Paweł II w 2001 r. był w Erewaniu w Mauzoleum Ludobójstwa Ormian i podpisał dokumenty, w których Watykan jako państwo uznało ludobójstwo Ormian. W 2004 r. postawiono w Polsce pierwszy krzyż pamiątkowy - chaczkar w Krakowie przy kościele św. Mikołaja. Ambasada Turecka protestowała, a nasz MSZ wzywał do bojkotu tej uroczystości i rzeczywiście nasi urzędnicy nie przyszli. Ksiądz kardynał Franciszek Macharski nie dał się jednak złamać, poświęcił krzyż, za co został odznaczony medalem Mkhitara Gosha przez rząd Armenii.