Kopalnia Szczecin
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

Kopalnia Szczecin

Dodano: 1
Szczecin w 1945 roku
Szczecin w 1945 roku Źródło: Wikimedia Commons
Powojenna, rabunkowa rozbiórka – by tylko uzyskać jak najwięcej cegieł – wyrządziła ogromne szkody wielkiemu miastu u ujścia Odry.

To ironiczne określenie szczecińskiej metropolii – Kopalnia Szczecin – powstało w pierwszych latach po wojnie. Dotyczyło metropolii nad Odrą jako rezerwuaru cegieł i materiałów z rozbiórki bardziej lub mniej zburzonych szczecińskich gmachów i kamienic. Cegły potrzebnej władzom centralnym do szybkiej odbudowy Warszawy i innych miast Polski. Kim byli ludzie, którzy rozstrzygali o burzeniu domów na jednych ulicach i pozostawianiu w spokoju innych fragmentów miasta?

Decyzje o rozbiórce podejmowały różne podmioty – zarząd miasta, aktyw partyjny, dyrektorzy firm rozbiórkowych. Jak podaje Małgorzata Wrzosek, badaczka losów powojennego Szczecina, zaledwie 5 proc. rozebranego budulca wykorzystano do odbudowy Szczecina. Działalność firm rozbiórkowych i oddziałów Służby Polsce, polegająca na rozbieraniu niekiedy jeszcze całkiem zdatnych do odbudowy budynków, stanowi do dziś głęboką szczecińską traumę. Jej symbolem jest potępiana dziś rozbiórka w 1954 r. przedwojennego Teatru Miejskiego – w niewielkim stopniu uszkodzonego przez bombardowania. Wzniesiony w 1848 r. gmach teatru, według projektu Carla Ferdinanda Langhansa, kojarzył się wówczas z pozbawionym wartości artystycznej pruskim pompieryzmem. Prezydent Piotr Zaremba narzekał, że były gmach Stadttheater zasłania widok z placu Żołnierza na Odrę. A zapewne w ostatecznym rachunku zadecydowała potrzeba wypełnienia planu dostawy cegły. Z podobnego powodu, choć bardziej wskutek finansowej rachuby, rozebrano na cegłę w Berlinie Zachodnim mało zniszczony Anhalter Bahnhof.

Stara pruska zabudowa z przełomu XIX i XX w., dziś przyjmowana z sentymentem, wtedy dość powszechnie była uważana za „germański nalot” na prasłowiańskim mieście. Nie cenił jej prezydent Piotr Zaremba, sam z wykształcenia urbanista, który chętnie snuł wizje Szczecina przyszłości i podobnie jak architekci Biura Odbudowy Stolicy w Warszawie w zniszczeniu starej tkanki miejskiej widział szanse na nowe, awangardowe rozwiązania.

„Chodziło tu o coś więcej – wskazywał Zaremba. – O wykorzystanie tragicznej, ale jedynej okazji, by na ruinach i zgliszczach wznieść miasto nowe, kontynuujące wartościowe tradycje miasta starego, ale odżegnujące się od tego wszystkiego, co przyniosło ze sobą długotrwałe obce panowanie”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
 1