Cenzura w PRL. Jak władza kreowała rzeczywistość

Cenzura w PRL. Jak władza kreowała rzeczywistość

Dodano: 4
Portal ze zburzonej siedziby Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk wyeksponowany w holu biurowca Liberty Corner przy ul. Mysiej 5 w Warszawie
Portal ze zburzonej siedziby Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk wyeksponowany w holu biurowca Liberty Corner przy ul. Mysiej 5 w Warszawie Źródło: Instytut Pamięci Narodowej
Cenzura była podstawowym elementem funkcjonowania systemu komunistycznego w dobie PRL. Jest ona zarazem sednem istnienia każdej formy totalitarnego reżimu. W jaki sposób cenzura działała w Polsce? Czy istniały jakieś normy prawne sankcjonujące cenzurę?

Gdy w sierpniu 1981 r. we Wrocławiu zostały ogłoszone z powodu strajku drukarzy tzw. „dni bez prasy”, na ulicach kamienic pojawiły się plakaty z hasłem: „Dwa dni bez prasy to dwa dni bez kłamstwa”. Z biegiem lat w społeczeństwie rosła świadomość, jak bardzo cenzura zniekształca obieg informacji. Jak ważnym elementem była cenzura dla władz komunistycznych świadczy fakt, że system działał niemal pół wieku. Jak wyglądały jego oblicza?

Umocowania prawne

Komunistyczna cenzura prewencyjnej zaczęła kształtować się już na etapie tzw. Polski lubelskiej. Dnia 15 października 1945 r. Rząd Jedności Narodowej powołał bowiem Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (GUKPPiW), który został zatwierdzony 5 lipca 1946 r. dekretem Rady Ministrów. Artykuł 2 wskazanego dekretu prezentował katalog zadań, którymi miała zajmować się nowo powstała instytucja. Stanowił on, że:

„Do zadań Głównego Urzędu należy:

1) nadzór nad prasą, publikacjami i widowiskami w zakresie przewidzianym w szczególnych przepisach prawnych,
2) kontrola rozpowszechniania wszelkiego rodzaju utworów za pomocą druku, obrazu i żywego słowa; kontrola ta ma na celu zapobieżenie:
a) godzeniu w ustrój Państwa Polskiego,
b) ujawniania tajemnic państwowych,
c) naruszaniu międzynarodowych stosunków Państwa Polskiego,
d) naruszania prawa lub dobrych obyczajów,
e) wprowadzaniu w błąd opinii publicznej przez podawanie wiadomości niezgodnych z rzeczywistością”

Urząd ten podlegał bezpośrednio Prezesowi Ministrów i finansowany był ze specjalnego działu wyodrębnionego w budżecie Prezydium Rady Ministrów. Oczywiście działalność GUKPPiW stała w jawnej sprzeczności z postanowieniami Konstytucji Polski Ludowej z 1952 r., której art. 71 mówił, iż:

„1. Polska Rzeczpospolita Ludowa zapewnia obywatelom wolność słowa, druku, zgromadzeń i wieców, pochodów i manifestacji.
2. Urzeczywistnieniu tej wolności służy oddanie do użytku ludu pracującego i jego organizacji drukarni, zasobów papieru, gmachów publicznych i sal, środków łączności, radia oraz innych niezbędnych środków materialnych”.

„Ludowi pracującemu” przyszło jednak czytać gazety, słuchać audycji radiowych i oglądać programy telewizyjne, w których informacje były starannie wyselekcjonowane i/lub przekształcone tak, aby były zgodne z linią partii i prezentowały stanowisko prezentowane w Moskwie.

Taśmy filmowe na półkach magazynowych. Te, których cenzura w PRL nie dopuściła do publikacji nazywano "półkownikami"

Łukasz Kijek w swoim artykule „Główny Urząd Kontroli Publikacji i widowisk, czyli cenzura” wskazał, że:

Badacz mediów Tomasz Goban-Klas napisał: „Z dzisiejszej perspektywy najbardziej absurdalny wydaje się [w dekrecie powołującym GUPPiW; dop. red.] punkt zakazujący rozpowszechniania nieprawdziwych wiadomości. Czynił on z cenzorów strażników oficjalnej wersji prawdy, urzędników orwellowskiego »ministerstwa prawdy«. W cenzorskim strzeżeniu prawdy nie chodziło jednak o »zgodność wiadomości z rzeczywistością«, ale o prawdę rozumianą według stwierdzenia, że prawdziwe jest to co służy partii”.

Badacz zwrócił uwagę na jeszcze jedną sprawę związaną z dekretem ustanawiającym Główny Urząd Kontroli Publikacji i widowisk: „Dekret tak szeroko definiował obowiązki i zakres działania urzędu cenzorskiego, że bez trudu mógł funkcjonować w zmiennych warunkach politycznych, zarówno w szczytowym okresie rozwoju stalinizmu na początku lat 50., jak i podczas okresu Solidarności, na początku lat 80. Cenzorzy mogli wedle woli (lub raczej: wedle woli władz partyjnych) zatrzymywać lub zwalniać do druku materiały”.

Mechanizm działań

GUPiKKW realizował swoje zadania poprzez sieć terenowych komitetów cenzury, które ściśle współpracowały z Wojewódzkimi Komitetami PZPR, Służbą Bezpieczeństwa czy Milicją Obywatelską. Jak pisał Bogusław Gogol, do 1948 r. „Cenzura uzyskała prawo do przyznawania koncesji tytułom prasowym, udzielania debitu komunikacyjnego, co łącznie z zatwierdzaniem (opiniowaniem) wielkości nakładów tytułów książek i czasopism, reglamentowaniem zasobów papieru, oznaczało nieomal pełną kontrolę nad przekazem informacyjnym”. Następnie, od 1952 r., władza cenzury rozciągnęła się także na prawo do ingerowania w treść ogłoszeń (w tym nekrologów) i plakatów. Kontrolą zostały objęte także zakłady produkujące pieczątki, wprowadzono również rejestr powielaczy.

Postanowienia uchwalonego w 1960 r. Kodeksu Postępowania Administracyjnego, którego przepisy stanowiły, że każda decyzja organów państwa musi zostać uzasadniona w sposób jawny i być przedstawiona na piśmie, de facto, wyjęły cenzurę poza nawias funkcjonowania systemu prawnego w Polsce. Decyzje, jakie wydawali cenzorzy (oficjalnie zwani radcami) miały charakter prewencyjny, zaś odbiorca nie znał (i najczęściej nie miał świadomości) o skali ingerencji, gdyż otrzymywał tylko „efekt końcowy”.

Jak pisał Michał Szukała: „Stosunkowo szybko ukształtowała się kilkustopniowa procedura cenzurowania wydawnictw. W przypadku tych nieperiodycznych proces kontroli rozpoczynało przejrzenie maszynopisu. Jego zaakceptowanie było równoznaczne ze zgodą na składanie książki. W kolejnym etapie oceny – zarówno czasopism, jak i książek – cenzura oceniała wstępne wydruki. Na końcu sprawdzano zgodność ostatecznego druku z wersją pierwotną. Każda publikacja mogła być również wycofana z obiegu po stwierdzeniu pomyłki cenzora. Aby uniknąć tak kosztownych i niebezpiecznych dla funkcjonowania systemu wpadek, władze przeprowadzały częste szkolenia cenzorów, na których informowano o aktualnej polityce informacyjnej i celach propagandy. Częstym kontaktom między GUKPPiW a władzami partii sprzyjała bliskość gmachów tych instytucji. Cenzurę przy ul. Mysiej dzieliło od Domu Partii zaledwie dwieście metrów”.

W efekcie działań GUPPiKW w literaturze i publicystyce dokonała się „wielka czystka”, a lista twórców „nieprawomyślnych” z roku na rok wydłużała się coraz bardziej. Można stwierdzić, że bezpośrednim skutkiem istnienia rządowej cenzorskiej machiny było powstanie tzw. drugiego obiegu, w którym publikowano lub wznawiano dzieła wykluczonych twórców.

Dla wielu ludzi żyjących w czasach PRL przełomem okazała publikacja tzw. „Czarnej Księgi Cenzury PRL”, która powstała dzięki Tomaszowi Strzyżewskiemu. Strzeżewski był byłym cenzorem, który uciekał na Zachód. Wcześniej potajemnie ręcznie przepisał dokumenty demaskujące działania cenzorskiej machiny. Po publikacji jego książki w społeczeństwie wzrosła świadomość, że informacje, które są ludziom przekazywane to tylko wykreowany świat, nie mający zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością.

Jednak pierwsze istotne zmiany dla działania systemu przyniósł dopiero rok 1981. Jak pisał Michał Szukała:

„Przede wszystkim przewidziano wówczas możliwość zaskarżenia decyzji cenzorskiej do Naczelnego Sądu Administracyjnego, co spowodowało, że teoretycznie mogła być ona odwracalna, a sam cenzor przestawał być instancją ostateczną. Pojawiły się też ustępstwa: m.in. biblioteki naukowe mogły sprowadzać z zagranicy wydawnictwa „nieprawomyślne”; cenzurze przestały też podlegać publikacje naukowe i dydaktyczne. Prasa zyskała również prawo do zaznaczania ingerencji cenzury. Z tej możliwości korzystał jedynie „Tygodnik Powszechny”. Często więc drukowano jedynie pojedyncze słowa i informacje o „wycięciu” pozostałej części, np.: „Czesław Miłosz [----] Ustawa z dnia 31 lipca 1981 r. o kontroli publikacji i widowisk, Dz.U. z 1981 r., Nr 20, poz. 99”.

Ostatecznie jednak cenzura przetrwała aż do początków 1990 r., choć po wyborach z 4 czerwca 1989 r. mniej gorliwie zajmowano się już tuszowaniem faktów. Prawo mówiące o likwidacji Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk Sejm RP uchwalił 11 kwietnia 1990 r., co, przynajmniej oficjalnie, kończyło cenzorską epokę w dziejach Polski najnowszej.

Czytaj też:
Bitwa o handel. Jak komuniści eliminowali "prywaciarzy"
Czytaj też:
Jak wyrugowano religię ze szkół

Źródło: DoRzeczy.pl