Wczesnym rankiem 3 grudnia 1981 r. dwóch mężczyzn weszło do budynku oddziału NBP przy ul. Ofiar Oświęcimskich we Wrocławiu. Jeden wyglądał jak typowy intelektualista z niesfornymi włosami. Na nadgarstku miał zrobione przez dziewczynę koraliki, co w opinii prostego ludu znaczyło – hipis. Drugi był jego przeciwieństwem. Krzaczaste brwi, głęboko osadzone oczy, twardy wzrok, gęsty sumiasty wąs. Po ok. godzinie wyszli z wielkimi walizkami i odjechali samochodem. Józef Pinior i Piotr Bednarz, działacze Solidarności, 10 dni przed stanem wojennym zabezpieczyli przed komunistyczną władzą 80 mln zł pochodzących ze składek członkowskich związku. Reżim na szczęście pieniędzy nie dał rady przejąć, co w stanie wojennym umożliwiło działanie wrocławskiej Solidarności.
W 2011 r. Waldemar Krzystek przeniósł na ekran kinowy tę walkę Wrocławian z komuną, osadzając ją w konwencji sensacyjno-szpiegowskiej. Widzowie spragnieni wrażeń dostają odrobinę zmysłowej nagości, pościgi samochodowe, kilka zgrabnych knajackich bon motów („To proste jak włos Mongoła”) oraz postacie wulgarnych i zepsutych esbeków. Natomiast ci bardziej wrażliwi zobaczą w tym samym uniwersum niezłomnych księży i weteranów AK wspierających protestujących związkowców.
W filmie na każdym kroku wyskakują PRL-owskie rekwizyty na czele z dużymi Fiatami i Maluchami. Propagandowe slogany wiszą na pordzewiałych konstrukcjach, obdrapanych murach i niedokończonych inwestycjach, mając przykryć wszechogarniającą siermięgę. Bohaterowie stoją w niekończących się kolejkach. Tak samo samochody, które pchane są przez kierowców czekających godzinami na wjazd na CPN – jedyną państwową sieć dystrybucji paliw.
Robotnicze torsy okrywają identyczne flanele i drelichy, tu i ówdzie widać lekko przetłuszczone włosy. Reżyserowi w dbałości o anturaż umknęło jedynie kilka nie zawsze łatwych do zauważenia szczegółów. Maniacy militariów dopatrzyli się np., że pistolet, z którego mierzy do uciekających opozycjonistów esbeczka Czerniak, produkowany był dopiero od połowy lat 90. Inny niepasujący do klimatu epoki szczegół wiąże się z rolą donosicielki Natalii, w którą wcieliła się Emilia Komarnicka – radykalna depilacja na początku lat 80. była czymś niespotykanym nie tylko w pruderyjnym PRL, lecz także na wyzwolonym obyczajowo Zachodzie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
