Święci legioniści
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Święci legioniści

Dodano: 
Szymon Czechowicz „Męczeństwo św. Floriana”
Szymon Czechowicz „Męczeństwo św. Floriana” Źródło:Wikimedia Commons
Chcieli wiernie służyć cesarzom rzymskim, ale nie zamierzali wyrzec się wiary w Chrystusa. Nawet jeżeli oznaczało to męczeńską śmierć.

Na Bramie Floriańskiej od strony Starego Miasta w Krakowie znajduje się płaskorzeźba przedstawiająca mężczyznę w zbroi, trzymającego sztandar i konew, z której leje się woda. To św. Florian, patron strażaków, męczennik za wiarę – rzymski legionista. Brama Floriańska jest jedyną ocalałą z wież obronnych Krakowa. Ale i ona miała zostać wyburzona. Niebezpieczeństwo zagrażało jej trzy razy – w XIX w. i na początku następnego stulecia. Czy św. Florian uratował wieżę swojego imienia? Kto chce, niech w to wierzy, a kto nie chce, niech widzi w tym czysty przypadek. Święty Florian, pośmiertnie związany z Polską, był właśnie jednym z prześladowanych za wiarę w Chrystusa żołnierzy rzymskich legionów.

Urodził się w Aelium Cetium (dziś Sankt Pölten w Austrii) ok. roku 250 i był oficerem rzymskich legionów w prowincji Noricum. Za czasów cesarza Dioklecjana rozszalały się straszliwe prześladowania chrześcijan. Tropiono ich także w armii. Niejaki Akwilinus wykrył w 304 r. 40 chrześcijan w oddziale dowodzonym przez Floriana. Gdy nie chcieli się oni wyrzec wiary w Chrystusa, zostali skazani na śmierć. Dowiedziawszy się o tym, Florian – sam chrześcijanin – postanowił podzielić los swych współtowarzyszy. Z kolei według innej opowieści o św. Florianie ociągał się on z wykonywaniem represyjnych zarządzeń Dioklecjana, a najpewniej zaniechał ich. Kolejna wersja głosi, że Akwilinus kazał Florianowi zabić owych 40 chrześcijan, a on oczywiście nie zgodził się na to. Miał też odmówić złożenia ofiary bogom uznawanym przez Imperium Rzymskie. Akwilinusowi odpowiedział: „Słuchać ciebie we wszystkim, co do żołnierstwa należy, gotów jestem, ale na to mię nigdy nie zniewolisz, abym się diabłom kłaniać miał” (Piotr Skarga, „Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu”). Pobicie kijami nie złamało Floriana – nie zamierzał wyrzec się wiary. Modlił się na moście, z którego miał być zrzucony do rzeki Enns z kamieniem przywiązanym do szyi. Nikt z żołnierzy nie chciał tego zrobić. Znalazł się jednak śmiałek, ale czyn swój przypłacił kalectwem. Jak bowiem pisał ks. Skarga: „Wnet uczuł rękę Boską zuchwalec on, bo wnet oczy mu przepukły i wyciekły”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.