Ogień nad Sodomą
  • Maciej RosalakAutor:Maciej Rosalak

Ogień nad Sodomą

Dodano: 
Ucieczka Lota z rodziną z Sodomy (ilustracja z Kroniki norymberskiej)
Ucieczka Lota z rodziną z Sodomy (ilustracja z Kroniki norymberskiej) Źródło: Wikimedia Commons
Czy dwa biblijne miasta – synonimy grzechu i kary Bożej – zostały zniszczone przez asteroidę pędzącą w Alpy?

Na glinianej tabliczce, będącej kopią znacznie starszego zapisu sumeryjskiego, przedstawiono podobno planisferę nieba w dniu 29 czerwca 3123 r. p.n.e. Na jednej połowie tabliczki znajduje się układ planet tego dnia, a na drugiej połowie – ruch obiektu przemieszczającego się po niebie. Tak przynajmniej twierdzą dwaj eksperci z Bristol University, Alan Bond i Mark Hempsell (obaj z tytułami doktora), którzy na nowo odczytali tabliczkę znalezioną w XIX w. przez archeologa brytyjskiego Henry’ego Layarda w ruinach biblioteki asyryjskiego pałacu królewskiego w Niniwie. Wyniki opublikowali w książce „A Sumerian Observation of the Köfel’s Impact Event”. Zauważmy, że Niniwa, jedna ze stolic Asyrii w VIII w. p.n.e., kiedy powstała kopia tabliczki (pod koniec VI tysiąclecia p.n.e., gdy wytworzono jej oryginał), była jednym z najstarszych ośrodków cywilizacji Mezopotamii.

I otóż zdaniem Bonda i Hempsella zapisano na niej trajektorię asteroidy, która znalazła się na kursie kolizyjnym z Ziemią, wdarła się w jej atmosferę, i – lecąc nisko nad powierzchnią – uderzyła ostatecznie w Alpy. Ciało niebieskie – meteor bądź kometa – rozrywało się po drodze, niszcząc ziemie i miasta Bliskiego Wschodu ognistym deszczem kosmicznego gruzu, gazów i pyłów. Ślad tego kataklizmu znajduje się właśnie w biblijnej Księdze Rodzaju.

Przypomnijmy, że rozdział o zniszczeniu Sodomy i Gomory zawiera na początku opis odwiedzin dwóch aniołów w domu bratanka biblijnego patriarchy Abrahama – sprawiedliwego Lota. Kiedy inni mieszkańcy Sodomy (w domyśle – mężczyźni) dowiedzieli się o przybyciu wędrowców, zaatakowali dom Lota, domagając się, aby oddał im swych gości, by mogli nasycić swe żądze. Lota do tego stopnia przeraziła perspektywa złamania powinności gospodarza wobec przybyszów będących pod jego opiekę – i na dodatek oddania ich wszetecznym lubieżnikom – że był gotów nawet oddać sąsiadom swe dwie córki, „które nie żyły jeszcze z mężczyzną”, by mogli postąpić z dziewczętami, „jak im się podoba”. Nie doszło do tego, bo litościwi aniołowie wciągnęli gospodarza do środka domostwa, zawarli drzwi, a napastników porazili ślepotą tak, że nie mogli znaleźć wejścia. To jednak dopiero początek dramatycznych wydarzeń spowodowanych przez grzesznych sodomitów. W Księdze Rodzaju czytamy dalej:

„A potem ci dwaj mężowie rzekli do Lota: »Kogokolwiek jeszcze masz w tym mieście, zięcia, synów i córki oraz wszystkich bliskich, wyprowadź stąd. Mamy bowiem zamiar zniszczyć to miasto, ponieważ oskarżenie przeciw niemu do Pana tak się wzmogło, że Pan posłał nas, aby je zniszczyć«. [...] A gdy ich już wyprowadzili z miasta, rzekł jeden z nich: »Uchodź, abyś ocalił swe życie. Nie oglądaj się za siebie i nie zatrzymuj się nigdzie w tej okolicy, ale szukaj schronienia w górach, bo inaczej zginiesz!«.
[…] Słońce wzeszło już nad ziemią, gdy Lot przybył do Soaru. A wtedy Pan spuścił na Sodomę i Gomorę deszcz siarki i ognia od Pana z nieba. I tak zniszczył te miasta oraz całą okolicę wraz ze wszystkimi mieszkańcami miast, a także roślinność. Żona Lota, która szła za nim, obejrzała się i stała się słupem soli. Abraham, wstawszy rano, udał się na to miejsce, na którym przedtem stał przed Panem. I gdy spojrzał w stronę Sodomy i Gomory i na cały obszar dokoła, zobaczył unoszący się nad ziemią gęsty dym, jak gdyby z pieca, w którym topią metal. Tak więc Bóg, niszcząc okoliczne miasta, przez wzgląd na Abrahama ocalił Lota od zagłady, jakiej uległy te miasta, w których Lot przedtem mieszkał”.

Wszystkie wymienione w przekazie miejscowości znajdowały się w okolicach niebywale zasolonego Morza Martwego i istotnie znaleziono tam ruiny miast sprzed 4–5 tys. lat. Natomiast z biblijnego opisu możemy wnosić, że „cała okolica” była skazana na zniszczenie i że nastąpiło ono w wyniku jednego nagłego kataklizmu, któremu towarzyszyły ogień i dym. To właśnie skutek rozrywania się asteroidy (komety?) w czerwcu 3123 r. p.n.e.! – twierdzą Bond i Hempsell.

Czytaj też:
Polacy na krucjatach

Jak to zwykle bywa z rewelacjami stawiającymi w nowym świetle stare ustalenia, wyniki ich badań spotkały się z krytyką uczonych. Jedni podważali poprawność tłumaczenia starożytnego tekstu sumeryjskiego, inni wysuwali zarzuty niezgodności z chronologią biblijną. Z kolei dr Sharad Master – geolog z uniwersytetu w Johannesburgu – odkrył na południu Iraku, 16 km od zbiegu Tygrysu i Eufratu, wielki krater, w którym dawno temu powstało jezioro. Widoczny na zdjęciach satelitarnych krater odsłoniło w latach 80. ubiegłego wieku osuszenie terenu. Doktor Master uważa, że asteroida, której uderzenie pozostawiło na początku III tysiąclecia p.n.e. tak wielki krater, mogła spowodować wtedy upadek najstarszej cywilizacji w Mezopotamii.

Skąd jednak w takim razie Bond i Hempsell wzięliby Alpy jako miejsce uderzenia bolidu? Z opisu dokonanego przez Sumerów – odpowiadają. Doktor Mark Hempsell powiedział w 2008 r., wedle „London Times”: „Trasa asteroidy wskazuje, że prawdopodobnie spadła ona w austriackich Alpach, w Köfels. Podróżując blisko Ziemi, musiała zostawić ślad zniszczenia pochodzący od ponaddźwiękowej fali uderzeniowej. Odłamki dwóch trzecich asteroidy były rozrzucone wzdłuż tej trasy, a rozbłysk o temperaturze 400 stopni Celsjusza musiał zabić wszystkich na swej drodze. Co najmniej 20 starożytnych mitów upamiętniło tego typu i tej skali dewastację spowodowaną przez upadek asteroidy, a wśród nich opowieść Starego Testamentu o zniszczeniu Sodomy i Gomory oraz starożytny mit grecki o tym, jak Faeton, syn Heliosa, wpadł do rzeki Eridan po utracie kontroli nad rydwanem Słońca należącym do jego ojca”.

Trzeba przyznać, że hipotezę o Köfels, w które bolid trafił na koniec, czyni prawdopodobną istniejące tam od starożytności osuwisko ziemi i skał aż pięciokilometrowej szerokości i o grubości pół kilometra. Zapewne uczynił je wybuch, a nie uderzenie pozostawiające na ogół krater. Przypomina to nieco skutki, jakie w 1908 r. pozostawił w syberyjskiej tajdze dotąd w pełni niewyjaśniony wybuch tzw. meteorytu tunguskiego…

Zauważmy, że i dwaj uczeni z Bristolu powołują się na mit o Faetonie pochodzący z dialogu Platona „Timaios”. Z tym że w wersji platońskiego dialogu już 3 tys. lat temu mit ów został wytłumaczony przez egipskiego kapłana: „To się opowiada w postaci mitu, a prawdą jest zbaczanie ciał, biegnących około ziemi i po niebie i co jakiś długi czas zniszczenie tego, co na ziemi, od wielkiego ognia..”.. Skoro jednak jesteśmy przy baśniach, to wspomnijmy, że rzeka Eridan miała płynąć z Bałtyku na południe i nieść w swych nurtach bursztyn. A ten powstał z powodu lamentów sióstr zabitego Faetona – córek Heliosa i okeanidy Klimene – Merope, Helias, Fojbe, Ajterie i Dioksippe. Ich płacz tak rozeźlił Zeusa, że zamienił je w wierzby płaczące. Jednak kochające brata siostry nadal płakały, a z ich łez powstawał bursztyn…

Bałtyk, bursztyn, wierzby płaczące – jakoś swojsko brzmi ten mit.

Tekst pochodzi z książki Macieja Rosalaka pt. „Tsunami historii”.

Artykuł został opublikowany w 7/2016 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.