Podróż Karola Darwina na Galapagos

Podróż Karola Darwina na Galapagos

Dodano: 3
fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / BARBARA WALTON
Przybycie Karola Darwina na Galapagos było dla niego nie tylko źródłem fascynacji naturą, ale też inspiracją do jego badań.

Wyspy Galapagos posiadają stosunkowo niewielką przestrzeń wynoszącą (8 tys. km2). 98% tego obszaru jest pod ochroną Parku Narodowego Galapagos. Są terenem bytowania setek gatunków zwierząt i roślin, których próżno szukać w innych rejonach świata. W pewnym momencie historii przybył tutaj Karol Darwin. Wydarzenie to wpłynęło na jego postrzeganie natury i zainspirowało go do wysunięcia odważnych tez.

Żółwia wyspa

Wyspy Galapagos swoją nazwę zawdzięczają żółwiom. Jeden z zamieszkujących tam gatunków posiada skorupę przypominającą siodło, które w starszej wersji języka hiszpańskiego brzmi galápago. Wymiennie stosuje się również określenie Archipiélago de Colón (Archipelag Kolumba). Zostało ono nadane z okazji 400. rocznicy odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Popularnym określeniem, którego znaczenia nie trzeba wyjaśniać są też Wyspy Żółwie. Z kolei nieco mniej znane – Archipiélago de Ecuador – zostało nadane Wyspom po przyłączeniu ich do Ekwadoru (1832).

Niezwykły przybysz

Największy rozgłos archipelag zyskał dopiero po wizycie Karola Darwina (XIX w.). Jego teorię ewolucji wielokrotnie uzasadniano zjawiskami przyrodniczymi, które miały miejsce na Galapagos. Mówiąc konkretniej chodziło o grupę kilkunastu gatunków zięba wywodzących się od wspólnego przodka przybyłego kiedyś na Wyspy. Z powodu rozprzestrzeniania się, poszczególne gatunki ulokowały się na różnych wyspach Archipelagu, co z czasem znalazło swoje odbicie w budowie ich ciała. Ich rozmiary i kształt dziobów wskutek adaptacji do nowego ekosystemu zmieniły się w taki sposób, aby jak najlepiej przetrwać panujące tam warunki. Podróż badacza na pokładzie statku Beagle w latach 1831-36, która zainspirowała słynną teorię, to jeden z najpowszechniej znanych, a zarazem silnie zmitologizowanych epizodów w historii nauki.

Darwin wziął udział w wyprawie jako przyrodnik, odwiedził wyspy Galapagos na Pacyfiku i ujrzał tam wielkie żółwie oraz „zięby Darwina”. Poszczególne gatunki tych tzw. zięb różnią się kształtem dziobów, co wskazuje na to, że mają odmienne jadłospisy. Z kolei żółwie z wielu wysp miały różne kształty pancerzy.

Te właśnie dostrzeżone na wyspach Galapagos obrazy sprawiły, że Darwin doszedł do hipotezy, że różnorodność życia na Ziemi powstała jako organiczny proces dziedziczenia zmian. Proces ten później nazwano ewolucją postępującą według doboru naturalnego. Owocem tych spostrzeżeń była książka „O powstawaniu gatunków”. Praca ta spotkała się z dość ciepłym przyjęciem, poza kręgami kościoła anglikańskiego.

Reasumując poczynione obserwacje przyczyniły się do tego, iż teoria ewolucji stała się jedną z najbardziej prawdopodobnych w świecie nauki. Szczególnie chętnie była ona przyjmowana przez środowiska laickie i ateistyczne, co jednocześnie sprawiało, że jej negacja pochodziła od kościołów chrześcijańskich. Spuścizna po Karolu Darwinie znacząco wpłynęła na naukę i politykę.

Czytaj też:
Nowa Kaledonia. Piękna wyspa z polskim akcentem
Czytaj też:
Ferdynand Antoni Ossendowski. Podróżnik, awanturnik, szpieg

Źródło: DoRzeczy.pl
 3