Poinsecja jest nazwą nie do końca odpowiadającą historii tej rośliny. Pochodzi ona bowiem od nazwiska Joela Robertsa Poinsetty, człowieka, który kwiat ten przywiózł z Meksyku do Stanów Zjednoczonych i tam go spopularyzował. Dzieje gwiazdy betlejemskiej są jednak znacznie starsze. Zanim pan Poinsetta uznał, że zielono-czerwony kwiat kojarzy mu się z okresem Bożego Narodzenia, niewiele miała ona wspólnego z zimowymi uroczystościami Narodzenia Pańskiego. A jednak to właśnie 12 grudnia, z racji rocznicy śmierci Poinsetty, w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Poinsecji.
Z Meksyku do USA
Na początku drugiej dekady XIX wieku Joel Poinsetta został amerykańskim ambasadorem w Meksyku. Tam natknął się na niezwykłą roślinę w zielono-czerwonych barwach. Od razu skojarzyła mu się ona z Bożym Narodzeniem. Zresztą nie tylko jemu – część Meksykanów już wtedy nazywało ją flor de nochebuena, co dosłownie oznacza „wigilijny kwiat”.
Poinsetta z zamiłowania był botanikiem. Postanowił wysłać sadzonki roślin do USA. Problemem było jednak to, że kwiat w stanie dzikim był drzewkiem, miał ponad dwa metry wysokości i był dość nietrwały w innym, niż meksykański klimacie. Poinsetta zaczął eksperymentować, pobierać próbki i wycinki różnych roślin. Sadzonkami dzielił się z przyjaciółmi i ogrodami botanicznymi w całych Stanach. Nie udało mu się jednak „zmniejszyć rośliny”. To powiodło się dopiero ogrodnikowi z Departamentu Rolnictwa USA, Marcowi Cathey’owi. To dzięki niemu kwiat zyskał kształt, jaki znamy dzisiaj. Drzewko zmieniono w stosunkowo niedużą roślinę doniczkową, hamując jej wzrost, a jednocześnie wzmacniając kwiaty, aby dłużej kwitły. Cathey odkrył też, co robić, aby kwiat kwitł zawsze w okresie bożonarodzeniowym jako symbol zimy.
Pod koniec XIX wieku poinsecja stała się popularna w całych Stanach Zjednoczonych. Po drugiej wojnie światowej zaczęto ją masowo hodować w szkółkach roślin. W latach 80. była bodaj najbardziej popularną i najczęściej kupowaną rośliną doniczkową w USA. Stamtąd roślina przywędrowała do Europy i na inne kontynenty.
Długa geneza
Pochodząca z Meksyku poinsecja pierwotnie nazywała się cuetlaxóchitl, co można przetłumaczyć jako „kwiat, który więdnie”.
Cuetlaxóchitl był hodowany przez Azteków przynajmniej od początku XV wieku (ale zapewne także wcześniej). Z przekazów wiemy, że aztecki król, Nezahualcoyotl, założył przy swoim pałacu rozległy ogród, gdzie kazał posadzić liczne gatunki roślin, w tym właśnie cuetlaxóchitl, czyli znaną nam gwiazdę betlejemską.
Legenda głosi, że w północnej części regionu Guerrero, rosła piękna, duża roślina o białych kwiatach. Po bitwie, w której Aztekowie pokonali Indian Chontal, wszystkie kwiaty zwiędły w ciągu jednego dnia. Jednak następnej zimy, choć spisane na straty, krzewy zakwitły ponownie – tym razem jednak wszystkie kwiaty miały intensywny czerwony kolor. Odczytano to jako symbol przelanej w tym miejscu krwi. Od tej właśnie legendy wzięła się nazwa kwiatu: cuetlaxóchitl, czyli „kwiat, który więdnie”.
Według Azteków cuetlaxóchitl symbolizował czystość i nowe życie, które wojownicy zyskiwali po bitwie. Wierzono, że mogą oni owrócić na Ziemię pod postacią motyli lub kolibrów, aby żywić się nektarem kwiatów cuetlaxóchitl. Z tego powodu umieszczano go jako ofiary w grobach wojowników poległych w bitwie.
Cuetlaxóchitl pojawiał się w czasie niemal wszystkich uroczystości Azteków jako ozdoba i ofiara dla bogów. Był szczególnie obecny podczas święta ku czci boga wojny, Huitzilopochtli. Nie był jednak zarezerwowany wyłącznie dla niego, ponieważ był również obecny w ofiarach dla innych bóstw, takich jak Matki-Ziemi Tonantzín i boga złości i zemsty, Tezcatlipoca.
Aztekowie używali także cuetlaxóchitl w lecznictwie. Uprawiali go, aby uzyskać atrament do tkanin i skóry. Ponadto jego sok stosowano w leczeniu gorączki, przy chorobach skóry oraz u matek karmiących piersią.
Po pojawieniu się w Meksyku chrześcijan, kwiat został szybko doceniony przez kolonistów. Misjonarze chrześcijańscy dekorowali nim kościoły i ozdabiali szopki bożonarodzeniowe. W tym okresie pojawiła się inna legenda związana z cuetlaxóchitl. Opowieść mówi o dziewczynie, która w Wigilię szła do kościoła. Będąc w drodze przypomniała sobie, że nie zabrała ze sobą niczego, czym mogła przyozdobić żłóbek. Zebrała więc po drodze to, co się dało. Kiedy w kościele położyła przy ołtarzu skromny bukiecik, rozkwitł on czerwienią cuetlaxóchitl. Wtedy też Meksykanie zaczęli nazywać roślinę Flor de Nochebuena, czyli „wigilijnym kwiatem”.
Cuetlaxóchitl przeszedł długą drogę. Obecnie istnieje ponad 300 odmian kwiatu znanego dziś jako gwiazda betlejemska, różniących się kolorem liści, kwiatów, wielkością łodyg, a nawet odpornością na warunki środowiskowe. Na przestrzeni lat, z racji tego, że roślina przywędrowała do Europy z USA, zapomniano, że jej korzenie sięgają azteckiego imperium.
Czytaj też:
Nieudany eksperyment. Ta dekoracja podbiła serca ludzi na całym świecieCzytaj też:
Mikołajki. Zwyczaj wręczania podarunków istnieje od bardzo dawna. Jak długo?Czytaj też:
Szwedzki skarb na Bałtyku. Mało kto docenia tę wysepkę
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
