Bitwa pod Waterloo rozegrała się 18 czerwca 1815 roku niedaleko wsi Waterloo w dzisiejszej Belgii (wówczas było to Królestwo Niderlandów). Zwycięstwo koalicji VII pod wodzą księcia Wellingtona i marszałka Gebhardta von Blüchera doprowadziło do ostatecznej klęski Napoleona, jego drugiej abdykacji i wygnania na Wyspę św. Heleny. Pokonanie Napoleona Bonaparte rozpoczęło okres względnego pokoju w Europie, który trwał do początku wojny krymskiej w latach pięćdziesiątych XIX wieku.
Powrót Napoleona
Po klęsce w kampanii rosyjskiej 1812 roku i porażce w bitwie narodów pod Lipskiem w 1813 roku Napoleon został zmuszony do abdykacji. W 1814 roku został zesłany na wyspę Elbę. Członkowie kongresu, który został zorganizowany we Wiedniu mieli na nowo określić kształt powojennej, porewolucyjnej Europy.
1 marca 1815 roku Napoleon Bonaparte wydostał się z wyspy. Informacja o jego ucieczce zmroziła polityków w całej Europie, a z drugiej strony, wśród wciąż bardzo licznych zwolennikach Napoleona, wywołała euforię. Liczono, że cesarz Francuzów odzyska władzę.
Po przybyciu do Francji Napoleon od razy zyskał poparcie armii i ludności. Już 13 marca kolejna antyfrancuska koalicja zrzeszająca Wielką Brytanię, Prusy, Austrię i Rosję, ogłosiły Napoleona „wyjętym spod prawa” i ogłosiły mobilizację.
Napoleon, dysponując armią liczącą początkowo około 300 tysięcy ludzi, postanowił uderzyć prewencyjnie na armie koalicyjne stacjonujące w Belgii, zanim połączą się z siłami austriackimi i rosyjskimi. Chciał pokonać oddzielnie armię brytyjsko-holenderską Arthura Wellesleya (księcia Wellingtona) i pruską Gebharda Blüchera, zanim te się połączą.
Kilka starć i kluczowe błędy
16 czerwca doszło do dwóch równoległych bitew. Napoleon pokonał Prusaków pod Ligny, ale nie zniszczył ich armii całkowicie, gdyż ci wycofali się w porządku na północ, utrzymując kontakt z Wellingtonem. Jednocześnie marszałek Michel Ney walczył z siłami anglo-holenderskimi pod Quatre Bras. Brytyjczycy i ich sojusznicy, choć ponieśli straty, utrzymali kluczowe dla siebie punkty. Te starcia opóźniły koncentrację sił, ale pozwoliły koalicji zachować spójność.
17 czerwca Wellington wycofał się na pozycje obronne na grzbiecie Mont-Saint-Jean pod Waterloo. Deszczowa pogoda spowolniła ruchy Francuzów. Napoleon w tym czasie wysłał marszałka Emmanuela Grouchy’ego z około 33 tysiącami żołnierzy w pościg za Prusakami, co okazało się jednym z kluczowych błędów kampanii.
Tuż przed bitwą pod Waterloo armia francuska pod dowództwem Napoleona liczyła około 72 tysiące żołnierzy, w tym ok. 49 tysięcy piechoty, 15 tysięcy kawalerii oraz dysponowała około 250 działami. Byli to w dużej mierze weterani, którzy przebyli już z Napoleonem niejeden szlak bojowy, zmotywowani i lojalni wobec cesarza. Kluczowe role odgrywali marszałkowie Ney i Grouchy oraz Gwardia Cesarska.
Siły koalicyjne składały się z armii Wellingtona (około 68 tysięcy żołnierzy z 156 działami) i armii Blüchera (około 50 tysięcy Prusaków i ponad 280 dział). Wellington wybrał silną pozycję defensywną na grzbiecie wzgórza, z kluczowymi punktami oparcia: zameczkiem Hougoumont po prawej, farmą La Haye Sainte w centrum i lasem na lewej flance. Pozycja pozwalała na ukrycie rezerw za wzgórzem i wykorzystanie terenu do osłabiania ataków francuskich.
Bitwa pod Waterloo
Bitwa pod Waterloo rozpoczęła się około godziny 12:00 (planowano zacząć manewry wcześniej, ale opóźniły je deszcz i błoto). Napoleon zamierzał przełamać centrum sił Wellingtona.
Korpus Reille’a, w tym dywizja Hieronima Bonapartego, zaatakowali prawą flankę. Walki o zamek Hougoumont trwały cały dzień. Brytyjczycy i hanowerscy obrońcy bronili się zaciekle, wiążąc znaczne siły francuskie. W centrum I Korpus d’Erlona ruszył w wielkich kolumnach. Atak został odparty przez ogień artyleryjski, karabinowy i szarże kawalerii, a Francuzi ponieśli ciężkie straty.
W godzinach popołudniowych Ney poprowadził liczne, ale nieskoordynowane szarże kawalerii. Ataki na wzgórze utknęły w błocie i ogniu obronnym. Brytyjska piechota formowała czworoboki, odpierając kawalerię bagnetami. Szarże nie przełamały linii, choć wyczerpały brytyjską obronę.
Kluczowym momentem było przybycie pod Waterloo wojsk pruskich, których ze zniecierpliwieniem wyczekiwał Wellington. Korpus Bülowa pojawił się na prawej flance Francuzów około godziny 17:00 i zaatakował Francuzów. Napoleon musiał odciągnąć duże siły (w tym Gwardię Cesarską) do obrony flanki.
Bonaparte nie miał już wielu szans na wygraną. Ostatecznie rzucił do walki Starą i Średnią Gwardię, co początkowo przyniosło zamierzony skutek, ale Brytyjczycy i Prusacy szybko zyskiwali przewagę. Mimo nawoływań do złożenia broni Gwardia Napoleona odmówiła poddania się. To wtedy miały paść słynne słowa: „La garde meurt, mais elle ne se rend pas”, czyli „Gwardia umiera, ale nie poddaje się”.
Elitarni żołnierze Napoleona ponieśli klęskę. Ich rozbicie wywołało panikę wśród pozostałych żołnierzy francuskich, którzy rzucili się do chaotycznego odwrotu, ścigani przez wojska przeciwnika.
Napoleon Bonaparte 22 czerwca 1815 roku został ponownie zmuszony do ogłoszenia abdykacji. Był brytyjskim więźniem. Zdecydowano, że zostanie zesłany na Wyspę Świętej Heleny, skąd nie miał szans uciec.
Kongres wiedeński tymczasem ustalał w tym czasie nowy porządek w Europie. Koncert mocarstw, który miał przetrwać aż do pierwszej wojny światowej.
Polacy pod Waterloo
Mało znany epizod bitwy pod Waterloo stanowią walki Polaków, którzy brali udział w starciu po stronie Napoleona Bonaparte. O żołnierzach tych możemy przeczytać na stronie Muzeum Historii Polski. Przytoczmy fragment:
„W bitwie pod Waterloo walczył liczący 225 osób polski oddział złożony z tych żołnierzy, którzy wcześniej służyli w 1. Pułku Szwoleżerów-Lansjerów Gwardii Cesarskiej i w 3. Pułku Eklererów Gwardii Cesarskiej. Zostały one wcielone do dywizji generała Édouarda de Colberta. Polacy jako jedyni mogli zachować swoje mundury koloru granatowego z karmazynowymi wyłogami, podczas gdy inne szwadrony używały mundurów czerwonych z wyłogami granatowymi. Dowódcą polskiego szwadronu był pułkownik Paweł Jerzmanowski, który wcześniej towarzyszył Napoleonowi podczas jego zesłania na Elbie.
Szwoleżerowie wzięli udział w ostatniej kampanii Napoleona mimo odezwy Wielkiego Księcia Konstantego wzywającej Jerzmanowskiego do odprowadzenia, pod groźbą surowych kar, szwadronu do kraju. Walczyli pod Ligny (16 czerwca), a podczas bitwy pod Waterloo wielokrotnie szarżowali na czworoboki angielskiej piechoty. Pod koniec dnia rozbili kilka szwadronów huzarów angielskich i pod osłoną nocy wycofali się na południe.
W oddziale Jerzmanowskiego walczyli też m.in. major Kajetan Baliński i porucznik Marcin Fiutowski, oficerowie, którzy – tak jak Jerzmanowski – należeli do najbliższego otoczenia Bonapartego podczas jego pobytu na Elbie. Do ścisłej kadry oficerskiej należał również kapitan Jan Szulc, uczestnik walk w Hiszpanii, który wyróżniał się wysokim wzrostem (ponad 2 metry).
Straty Polaków były niewielkie, w bitwie zginęło pięciu lansjerów (Łukasz Biernacki, Jan Nowak, Karol Pawłowski, Ignacy Rużyczko i Sylwester Zeleski), jeden zaginął (Jan Malinowski), jeden dostał się do niewoli (wachmistrz Michał Szulc). Kilkunastu było rannych i kontuzjowanych, m.in. Jerzmanowski i Baliński. Kilku lansjerów dostało się do niewoli w trakcie odwrotu. Tak niewielkie straty wynikały ze świetnego wyszkolenia i elitarności polskiego oddziału.
1 października 1815 roku żołnierzy szwadronu zwolniono ze służby francuskiej, większość z nich wróciła do Królestwa Polskiego, ale tylko niektórzy dostali przydziały w armii. Paweł Jerzmanowski przez 3 lata służył w wojsku Królestwa Polskiego, po czym wyjechał do Francji, do majątku żony. W 1831 roku dowodził nieudaną wyprawą morską, mającą dostarczyć broń na Litwę. Kajetan Baliński po powrocie do kraju służył tylko przez kilka miesięcy w armii, żeby wrócić do służby w 6. Pułku Ułanów Dzieci Warszawskich podczas powstania listopadowego. Losy polskich uczestników bitwy pod Waterloo pozostają mało znane, nie udało im się wejść do zbiorowej wyobraźni”. (cyt. za: www.muzhp.pl/kalendarium/bitwa-pod-waterloo)
Czytaj też:
Dar Francuzów dla Amerykanów. Statuę zaprojektowała bardzo znany twórcaCzytaj też:
Heroizm polskich kawalerzystów. Ich szarża przeszła do legendyCzytaj też:
Husaria u szczytu potęgi. Garstka pokonała kilkadziesiąt tysięcy wrogów
