Tajemnica mózgu Piłsudskiego. Czy udało się go uratować?
  • Tomasz StańczykAutor:Tomasz Stańczyk

Tajemnica mózgu Piłsudskiego. Czy udało się go uratować?

Dodano: 

Mózg Piłsudskiego mógł być ukryty przez pracowników Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie. Jest to może najbardziej prawdopodobne. Skoro w momencie wybuchu wojny, dawny adiutant Marszałka, kapitan Lepecki pytał, wdowę po nim, czy należy wywieźć z Wilna serce z Rossy w bezpieczne miejsce, to podobne myśli, jeśli chodzi o jego mózg musieli mieć niedawni współpracownicy profesora Rosego. Nie wiadomo jednak czy mózg Marszałka (preparaty z niego do dalszych badań), był w 1939 roku w Wilnie. Może trafił wcześniej do Warszawy, do Instytutu Biologii Doświadczalnej im. Marcelego Nenckiego?

Losami mózgu Marszałka zainteresował się profesor Tadeusz Dobosz, genetyk z Wrocławskiego Uniwersytetu Medycznego, badacz DNA, przy okazji badań nad sercami znanych Polaków i stanem ich zachowania. Profesor Dobosz uważa bowiem, że są one rodzajem relikwii i jeśli wymagają ponownych zabiegów konserwacyjnych, trzeba to zrobić, dla zapewnienia ich dalszego trwania. Ale też badania serc mogą rzucić światło na choroby, będące powodem śmierci. I tak się stało w przypadku Chopina (zmiany w sercu, spowodowane gruźlicą) oraz Kościuszki (zakażenie bakterią, dające objawy zapalenia płuc).

Przekrój mózgu Józefa Piłsudskiego

Profesor Dobosz zamierzał zbadać także serce Józefa Piłsudskiego. Opowiadał o tym podczas wykładu „Polskie serca”, wygłoszonego w październiku 2019 roku na Uniwersytecie Warszawskim. Profesor, będąc na cmentarzu na wileńskiej Rossie, zorientował się, że dotarcie do urny z sercem Marszałka jest niemożliwe. Kryptę grobową przykrywa bowiem wielka bazaltowa płyta z napisem „Matka i Serce Syna”, ważąca wiele ton. Próba podniesienia jej, a płyta nosi ślady uszkodzeń od ostrzału artyleryjskiego, mogła zakończyć się jej rozpadnięciem się. Kawały bazaltu zgruchotałyby wtedy urnę z sercem Marszałka i trumnę jego matki. O sercu Piłsudskiego wiadomo tylko tyle, że było bardzo powiększone, odbiegające znacznie wagą i rozmiarami od normy. Mogło to przede wszystkim wskazywać na chorobę nadciśnieniową.

Podczas pobytu w Wilnie profesor zainteresował się także losami mózgu Józefa Piłsudskiego. Także i jego zbadanie mogłoby, być może, doprowadzić do odkrycia chorób, na które cierpiał Marszałek. A wiadomo, że w ostatnich kilku latach życia jego osobowość zmieniała się w sposób niepokojący. Izolował się od ludzi i miewał ataki agresji, zresztą przy całkowitej jasności umysłu, która nie opuściła go aż do śmierci.

Czytaj też:
Wojna o trumnę Piłsudskiego. Abp Sapieha swoim oporem rozwścieczył rząd II RP

Profesor Dobosz dowiedział się, ze na uniwersytecie wileńskim przechowywanych jest od czasów międzywojennych kilkanaście mózgów i preparatów z nich. Profesor uważa, że, jeśli mózg Marszałka został ukryty przez Polaków, to mogli to zrobić opatrując go fałszywym opisem. I jest on nadal w Wilnie. Jak jednak sprawdzić tę hipotezę? Porównując profile DNA.

Profesor Dobosz czynił starania o umożliwienie pobrania DNA z ciała Marszałka spoczywającego w podziemiach katedry na Wawelu, by porównać jego profil genetyczny z mózgami i preparatami z nich, zachowanymi na uniwersytecie w Wilnie. Spotkał się, jak mówił, z niechętnym stanowiskiem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jakkolwiek to nie ono jest gospodarzem katedry, to, zdaniem profesora, ta niechęć ma swoje znaczenie. Rodzina marszałka Piłsudskiego zapatruje się natomiast sceptycznie co do otwarcia jego trumny. W początkach tego wieku krążyła po Wilnie pogłoska, że, jak pisał wileński dziennikarz Jerzy Surwiło, mózg Marszałka został przekazany jego rodzinie.