Bandera: inne spojrzenie

Bandera: inne spojrzenie

Dodano: 

Akcją, która przyniosła bojowcom z OUN największy rozgłos, było zabójstwo ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. Zamach w siedzibie Klubu Towarzyskiego mieszczącego się przy ul. Foksal 3 przeprowadził Hrihorij Maciejko, strzelając ministrowi w tył głowy. Pomimo natychmiast zorganizowanego pościgu zamachowiec zbiegł (zmarł w 1966 r. w Argentynie). Polskiej policji udało się ująć głównych organizatorów zamachu. Mykołę Łebeda aresztowano dzięki współpracy z gestapo, bo zdążył on tuż po zamachu przedostać się na terytorium III Rzeszy. 14 czerwca 1934 r. o godz. 5.30 w domu akademickim mieszczącym się przy ul. Kociubińskiego 12 policja zatrzymała Stepana Banderę. Aresztowania objęły szerokie kręgi działaczy OUN. Stało się tak dzięki materiałom przekazanym Polakom przez czechosłowacką policję, zwanym archiwum Senyka.

Stepana Banderę i towarzyszy postawiono przed sądem. Ich proces toczył się Warszawie od 18 listopada 1935 do 13 stycznia 1936 r. Poza Banderą na ławie oskarżonych zasiedli Bogdan Pidhajnyj, Jarosław Karpiniec, Mykoła Łebed, Iwan Kłymyszyn i inni. Polska prasa różnie oceniała postawę prezentowaną na procesie przez liderów OUN. Ksawery Pruszyński tak pisał o nich w „Wiadomościach Literackich”: „Zamiast »typów spod ciemnej gwiazdy« widzimy dwoje dziewcząt i kilku chłopców, młodych, patrzących nam śmiało w oczy […]. Ci ludzie zabijali, uważając, iż służą sprawie swego narodu. Jestem przekonany, że takim sposobem oni dobrze jemu nie służyli. […] Ci ludzie, mimo iż znają polski język, nie chcą się nim posługiwać, nie chcą mówić po polsku... Uczyli nas, że cała ta »Ukraina« jest sztucznym tworzywem, jakie zniknie wraz z ostatnimi śladami austriackiego państwa, którego tworem była. A tymczasem ta »Ukraina« swoją nienawiścią do nas wybucha dzisiaj silniej niż za tych dawnych, niespokojnych czasów, kiedy to Siczyńskij zabił namiestnika Potockiego”. Za popełnione zbrodnie sąd w Warszawie wymierzył Banderze i jego dwóm towarzyszom wyroki śmierci (pozostali otrzymali niższe wyroki), które w ramach amnestii zamienione zostały na kary dożywotniego pozbawienia wolności. Taki sam wyrok zapadł podczas drugiego procesu Bandery, jaki toczył się przed sądem we Lwowie.

Czytaj też:
UPA atakuje kościół w Kisielinie. Dramatyczna obrona polskich wiernych

Wkrótce „Syryj” rozpoczął „podróż” po polskich zakładach karnych. Pierwszym, do którego trafił, było więzienie w Świętym Krzyżu. Mykoła Kłymyszyn wspominał ich pierwsze spędzone w nim chwile: „Przywieźli nas pociągiem zakutych w kajdany, kajdany na rękach i nogach połączone łańcuchem, poruszaliśmy się bardzo wolno, każdy miał swojego konwojenta z odbezpieczonym karabinem. Zaraz po przyjeździe rozebrali nas do naga i ostrzygli. Próbowałem się buntować, ale Bandera dał mi znak, bym przestał. Tutaj trzeba przyjąć ich warunki, wyjaśnił mi później”. Kolejnym miejscem więziennej dyslokacji były Wronki. Kiedy tam przebywał, OUN podjęła starania o zorganizowanie mu ucieczki. OUN-owcom udało się przekupić trzech strażników, ale zarówno szef wywiadu OUN Jarosław Baranowski, jak i prowidnyk KE OUN Łew Rebet uznali, że samo przedsięwzięcie jest zbyt niebezpieczne, a jego realizacja może w konsekwencji doprowadzić do zabicia Bandery podczas planowanej ucieczki. Ostatecznie o ukraińskich przygotowaniach dowiedziały się władze więzienne i Banderę przeniesiono do więzienia w Brześciu nad Bugiem. Opuścił je 13 września 1939 r., gdy administracja więzienna otworzyła cele na wieść o zbliżaniu się jednostek Wehrmachtu.

Hitler zawiódł

Zaraz po odzyskaniu wolności Bandera wyruszył do zajętego przez bolszewików Lwowa, gdzie spotykał się z działaczami OUN. Jako gość metropolity Szeptyckiego mieszkał w katedrze św. Jura. Po dwutygodniowym pobycie w stolicy Galicji Wschodniej wrócił do Krakowa. Tam 3 czerwca 1940 r. wziął ślub w grekokatolickiej cerkwi z Jarosławą Opariwśką. Uroczystość weselna była skromna; uczestniczyło w niej zaledwie 10 osób. Nieco wcześniej doszło do konfliktu z prowidnykiem OUN Andrijem Melnykiem, co doprowadziło do rozbicia struktur OUN i podziału organizacji na dwie frakcje: banderowską i melnykowską. 10 lutego 1940 r. Bandera objął przywództwo OUN-R (używano też zamiennie skrótu OUN-B, od nazwiska Bandery). Podłożem konfliktu były kwestie personalne oraz generacyjne. Młodzi OUN-owcy od dawna patrzyli krytycznie na dokonania tzw. starych emigracyjnych polityków.

Czytaj też:
Najgorszy koszmar homoseksualistów. Zrobili z nich tam ludzkie strzępy

22 czerwca 1941 r. III Rzesza zaatakowała ZSRS, stając się od tego momentu naturalnym sojusznikiem wszystkich antykomunistycznych sił w Europie. Dla Bandery było oczywiste, że samostijna Ukraina może powstać tylko dzięki współpracy z Niemcami. Jeszcze przed wybuchem niemiecko-sowieckiego konfliktu był on inicjatorem stworzenia – walczących pod auspicjami niemieckimi – ukraińskich jednostek wojskowych. Dzięki temu utworzone zostały podlegające Abwehrze dwa bataliony „Roland” i „Nachtigall”. Dzień po rozpoczęciu niemiecko-sowieckiego konfliktu Bandera wysłał podpisane przez siebie i Wołodymyra Stachiwa memorandum skierowane do kanclerza Adolfa Hitlera. Sugerował w nim zawarcie sojuszu, odbudowanie państwa ukraińskiego i podjęcie wspólnej walki z ZSRS.

Realizując politykę faktów dokonanych, działacze OUN-R 30 czerwca 1941 r. we Lwowie ogłosili akt restytucji niepodległości Ukrainy. Tego dnia powołany został do życia rząd ukraiński z Jarosławem Stećką jako premierem na czele. Nowy premier zadeklarował: „Odrodzone państwo ukraińskie będzie ściśle współdziałać z Narodowosocjalistycznymi Niemcami, które pod kierownictwem Adolfa Hitlera tworzą nowy ład w Europie”. Za postępującą na wschód armią niemiecką ruszyły utworzone przez banderowców (ale również melnykowców) grupy OUN mające za zadanie tworzyć na terenach wyzwolonych z rąk bolszewików administrację.

Kierownictwo OUN-R wydało jeszcze przed wojną wytyczne co do polityki wobec mniejszości narodowych (Bandera je aprobował). Jasno z nich wynikało, że wrogie mniejszości mają być niszczone w walce lub deportowane. Szczególnie bezwzględnie miano postępować z przedstawicielami obcoplemiennej inteligencji. Polskich chłopów zamierzano asymilować jako Ukraińców wyznania łacińskiego. Do realizacji tych radykalnych zamierzeń nie doszło, choć w różnych miejscowościach ukraińscy milicjanci, wśród których znajdowali się członkowie OUN, dopuścili się masakr, głównie Żydów, a niekiedy również Polaków.

Zdecydowanie negatywnie do Aktu odnowienia Państwa Ukraińskiego 30 czerwca 1941 r. ustosunkowały się władze niemieckie. Hitler nie widział potrzeby odbudowywania ukraińskiej państwowości. 3 lipca 1941 r. Bandera i kilku innych działaczy zaproszeni zostali na rozmowę przez zastępcę sekretarza stanu GG Ernsta Kundta. Późniejszy gubernator dystryktu radomskiego skrytykował w ostrych słowach ogłoszenie restytucji państwa ukraińskiego, konstatując ponadto, że los Ukrainy zależy od decyzji Führera. Wobec odmowy odwołania aktu dwa dni później gestapo zatrzymało Banderę w okolicach Bełza i przewiozło go do Krakowa. Tam stanął przed obliczem sekretarza stanu GG Josefa Bühlera. Ponieważ kolejna rozmowa nie przyniosła oczekiwanych z punktu widzenia Niemców efektów, Banderę 9 lipca przewieziono do Berlina.

Czytaj też:
Makabryczne początki banderyzmu

Początkowo trafił do więzienia gestapo na Lichterfelde Ost, a następnie 25 lipca umieszczono go w areszcie domowym przy Dahlmannstrasse 8. Ze światem zewnętrznym kontaktował się poprzez odwiedzającą go żonę Jarosławę, której przekazywał grypsy do pełniącego funkcję p.o. prowidnyka OUN-R Mykoły Łebeda. 15 września 1941 r. Banderę przeniesiono do więzienia przy Prinz-Albrecht-Strasse.

W KL Sachsenhausen

Na terenach okupowanych niemiecka Policja Bezpieczeństwa rozpoczęła masowe aresztowania i egzekucje działaczy obu odłamów OUN. Represje spadły także na członków rodziny Bandery. Za działalność w OUN aresztowani zostali i deportowani do KL Auschwitz jego dwaj bracia Aleksandr i Wasyl. Ten pierwszy ciężko pobity przez polskich współwięźniów pracujących w komandzie budowlanym trafił do obozowego szpitala, gdzie jeden z SS-manów uśmiercił go zastrzykiem fenolu. Drugi z braci Wasyl także pobity przez Polaków w wyniku poniesionych obrażeń zmarł. Trzeciego z braci Bogdana zabili Sowieci we wrześniu 1944 r. na wschodniej Ukrainie, natomiast 10 lipca 1941 r. w Kijowie NKWD zamordowało jego ojca Andrija. Dwie siostry Oksana i Marta w 1941 r. zostały przez Sowietów deportowane do łagrów na Syberię (obie to przeżyły).

Na początku stycznia 1942 r. Stepana Banderę przewieziono do KL Sachsenhausen do części dla tzw. więźniów uprzywilejowanych (Zellenbau), mieszczącej się w bloku 9 w celi numer 73 (potem przeniesiono go do celi numer 63). Podczas pobytu w obozie Bandera zupełnie odcięty od świata stracił zupełnie kontakt ze swoją organizacją. Nie miał więc bezpośredniego wpływu na działania i decyzje ówczesnego kierownictwa OUN-SD (Niepodległościowców – Państwowców), w tym na zbrodnie UPA przeciwko Polakom popełnione na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Czy stojąc na czele OUN-SD, zainicjowałby podobne działania? Trudno powiedzieć. Przygotowane pod jego auspicjami dyspozycje wydane latem 1941 r. w odniesieniu do mniejszości miały zdecydowanie łagodniejszy charakter niż mordercze rozkazy dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii (Dmytro Klaczkiwskiego i Romana Szuchewycza).

Po prawie trzech latach pobytu w Sachsenhausen 27 września 1944 r. Bandera został zwolniony i umieszczony w areszcie domowym. Po wojnie pod fałszywym nazwiskiem jako Stefan Popiel wraz z rodziną osiedlił się w Niemczech, stając na czele struktury organizacyjnej znanej pod nazwą Zagraniczne Formacje OUN. Nawiązał wówczas współpracę z brytyjskim, włoskim i niemieckim wywiadem. 15 października 1959 r. na klatce schodowej domu przy Kietmarstrasse 7 zamordował go ukraiński renegat, oficer KGB Bogdan Staszyński. W 2009 r. prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko uhonorował go tytułem Bohatera Ukrainy. Ten gest miał pokazać, że państwo ukraińskie wyrwało się z oków sowieckiej mentalności i uznaje za bohatera człowieka – nie bez skazy co prawda – który podjął walkę o niepodległą Ukrainę i celowi temu poświęcił całe swoje życie.

Artykuł został opublikowany w 5/2018 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.