Polska królowa z toporem
  • Leszek LubickiAutor:Leszek Lubicki

Polska królowa z toporem

Dodano: 

Możni polscy wiedzieli, że musi wyjść za mąż, bo trzeba nam również króla mężczyzny. Problemem było tylko to, kto ma nim zostać. Jako najmłodsza, trzecia córka Ludwika Węgierskiego i Elżbiety Bośniaczki nie była przez rodziców w ogóle planowana na żonę jakiegokolwiek króla. Jako czteroletnie dziecko została zaręczona, czy wręcz zaślubiona, z o kilka tylko lat starszym od niej Wilhelmem Habsburgiem. Historia jednak potoczyła się nie tak, jak planowali rodzice. Po śmierci Ludwika Węgierskiego, wobec wcześniejszych ustaleń z polskimi możnymi, że polski tron będzie mogła objąć jedna z jego córek, gdy najstarszej się zmarło, wypadło na najmłodszą.

Wojciech Gerson „Królowa Jadwiga i Dymitr z Goraja”, 1869 r., olej/płótno; 95 x 68 cm

I tak jesienią 1384 r. koronowano Jadwigę na króla Polski. I właśnie królem, a nie królową, była aż do śmierci. Od razu oczywiście zaczęto myśleć o właściwym dla niej mężu, gdyż książątko habsburskie jako mąż i król Polski naszym możnowładcom nie odpowiadał. Jakoś wtedy widać nie ufaliśmy ludziom mówiącym po niemiecku. Wymyślono więc, że najlepszą partią, oczywiście dla dobra Królestwa Polskiego, a nie Jadwigi, będzie nasz najbliższy sąsiad, wielki książę litewski.

Trzeba sobie zadać teraz pytanie. Czy – o ile tak w rzeczywistości było z tym toporem, jak zapisał Długosz – gdyby udało się Jadwidze rozbić drzwi, a nasi panowie nie zachowaliby czujności, to nigdy w Polsce nie nastałaby dynastia Jagiellonów? Paweł Jasienica pisze: „Komesowie mieli słuszność, co muszą im przyznać nawet przeciwnicy unii. Habsburskie małżeństwo nie rokowało żadnych zysków, przyniosłoby natomiast same szkody, chociażby w postaci nagłego zerwania z Litwą. [...] Dobrze świadczy o ówczesnej Polsce, że nie pozwolono, by rozstrzygnęły anonimowe wpływy oraz Opolczyk, który działał zdecydowanie na niekorzyść kraju”.

Władysław Jagiełło

A sama Jadwiga jak mogła przyjąć myśl panów polskich, aby wydać ją za Litwina? To, że bała się z nim małżeństwa, to raczej nie podlega dyskusji. Pogański książę opisywany był jej jako nieokrzesany dzikus, a i zapewne z wyglądu straszny, bo owłosiony jak niedźwiedź. I w dodatku poganin. Tyle mogła wiedzieć młoda królowa wychowana w „cieplarnianych” warunkach na ekskluzywnym wręcz węgierskim dworze.

Wróćmy na chwilę do cytatu z Jasienicy. Pisarz odnosi się do piastowskiego księcia Władysława Opolczyka, który w imieniu Wilhelma knuł w Budzie z matką Jadwigi Elżbietą Bośniaczką. Nalegał, aby królowa nie zgodziła się na ślub z Jagiełłą, ale nakazała, jak to wcześniej było w umowie, poślubić córce Habsburga. Opolczyk sprowadza zatem Wilhelma do Krakowa i chce doprowadzić do skonsumowania związku. Młodzi spotykają się czasami w pobliskim kościele franciszkanów, ale czujność polskich panów nie pozwala, aby się do siebie zbyt zbliżyli. Poza tym Jadwiga nie była jeszcze w wieku sprawnym, który wówczas dla kobiety wynosił lat 12. Wtedy to można było związek legalnie skonsumować. Choć, jak wiadomo, Krzyżacy plotki rozgłaszali, a i Habsburgowie również, że do zbliżenia cielesnego doszło. Byli zawiedzeni, że polska korona przeszła im koło nosa.

To była miłość?

Czy chęć spotykania się Jadwigi z Wilhelmem podczas jego pobytu w Krakowie wynikała z trwającego od dzieciństwa uczucia miłości? Tutaj, w dużym uproszczeniu oczywiście, zdania historyków są podzielone. Marek Urbański pisze: „Pobyt królewny na dworze habsburskim nie potrwał wprawdzie długo, dzieci jednak zżyły się ze sobą i nie ulega żadnej wątpliwości, że uczucie, jakim Jadwiga zapałała do Wilhelma, bliższe było miłości niż siostrzanego przywiązania. Późniejsze wypadki dowiodły tego jednoznacznie”.

Odmiennie sprawę widzi Maria Koczerska: „Podczas ceremonii ich symbolicznych zaślubin Jadwiga miała cztery lata, a Wilhelm – osiem. Widzieli się krótko jako małe dzieci. Co ośmiolatek mógł wiedzieć o czterolatce? Czy czterolatka mogła go w ogóle zapamiętać? W sierpniu 1385 r. Jadwiga z pewnością niewiele z tej ceremonii pamiętała. Właściwie nie znała Wilhelma, nie sądzę więc, że walczyła o spełnienie dawnej miłości, bo jej po prostu nie było”.

I tego raczej stanowiska należy się trzymać. Jeżeli w ogóle coś ją do niego zbliżało, to przede wszystkim pragnienie posiadania męża, cokolwiek by powiedzieć, z europejskiego i chrześcijańskiego dworu. Poza tym prawie jej rówieśnika i wedle tego, co mogła zobaczyć, bardziej gładkiego zapewne w obyczajach od nieznanego jej i nigdy niewidzianego oraz starszego o lat 20 „barbarzyńcy” z Litwy.

Artykuł został opublikowany w 10/2020 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.