"Magistra" na ratunek

"Magistra" na ratunek

Dodano: 
Hildegarda z Bingen
Hildegarda z Bingen Źródło: Wikimedia Commons
Beata Zubowicz Kiedy wspomina się słynne kobiety średniowiecza, na myśl przychodzą przede wszystkim królowe i święte. A przecież fascynującym rozdziałem historii są losy ówczesnych lekarek i uzdrowicielek

Prawdziwy renesans przeżywa dziś św. Hildegarda z Bingen, która szczegółowo opisała 80 chorób, proponując sposoby ich leczenia. Trotula z Salerno uważana jest za pierwszą w historii świata lekarkę ginekologa, która zrewolucjonizowała poglądy na płodność, a Dorotea Bucca z Bolonii (miała kierować katedrą medycyny na tamtejszym uniwersytecie) symbolizuje uczone niewiasty. Internetowe algorytmy podsuwają te nazwiska jako przykłady słynnych kobiet, które w średniowiecznej Europie bez kompleksów konkurowały z mężczyznami. Czy rzeczywiście?

Historycy są ostrożni. Jedynie działalność Hildegardy nie budzi wątpliwości, ponieważ na jej temat zachowało się najwięcej źródeł pisanych. Trudno się zresztą dziwić, skoro niemal całe życie spędziła w klasztorze – centrum ówczesnej kultury i nauki. Informacje o pozostałych paniach są dużo bardziej rozproszone, a więc wątpliwe. W dojściu do prawdy nie pomagają ani artykuły powielane w popularnych magazynach, ani pragnienia entuzjastów tzw. herstorii, aby z pomroki dziejów za wszelką cenę wydobywać dzielne niewiasty. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona, co nie znaczy, że mniej ciekawa.

Powrót Hildegardy

Zacznijmy od najbardziej intrygującej postaci, którą bezdyskusyjnie jest benedyktyńska mniszka, wizjonerka, mistyczka, kompozytorka i uzdrowicielka – Hildegarda z Bingen. Po 900 latach zapomnienia święci ona ponowne triumfy. Medycyna Hildegardy – oparta na ziołach, kamieniach i zrównoważonej diecie – wydaje się idealnie skrojona pod gusty współczesnych ludzi, dbających o zdrowy tryb życia.

Ponowne zainteresowanie mniszką zaczęło się w latach 30. XX w., gdy na traktat jej autorstwa pt. „Causae et curae. O przyczynach i leczeniu chorób” trafił niemiecki lekarz Gottfried Hertzka. Doktor nauk medycznych, wykształcony na akademii w Wiedniu, postanowił zastosować wskazania Hildegardy w praktyce. Skutki przeszły jego oczekiwania i w ciągu kolejnych lat rozwijał się kult benedyktynki; po niemiecku zlaicyzowany i otwarty na wszystkich, szczególnie na miłośników ekologii. Dość powiedzieć, że to dzięki Hildegardzie na rynek wrócił np. orkisz, dawno zapomniana roślina, która do naszych czasów przetrwała bodaj tylko w klasztornych ogrodach.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.