Jedenaste przykazanie
  • Krzysztof MasłońAutor:Krzysztof Masłoń

Jedenaste przykazanie

Dodano: 
Uczestnicy Marszu Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Lublinie
Uczestnicy Marszu Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Lublinie Źródło: PAP / Wojtek Jargiło
O rzezi wołyńskiej, masakrach dokonanych w 1943 r. przez Ukraińców na ludności polskiej, m.in. w Kisielinie, Janowej Dolinie i Frankopolu, opowiadają w książce Moniki Odrobińskiej „mali ocalency”, którym udało się ujść cało z tej zagłady.

Bo to była zagłada. Genowefę Ziółkowską, wtedy 11-letnią Gienię Paszkowską, której Ukraińcy wymordowali całą rodzinę – oboje rodziców, siostrę, brata i ciotkę – uratował starszy od niej o dwa lata Franek, kuzyn o skomplikowanym życiorysie.

Jego matka była „z pochodzenia Ukrainką, swój pierwszy ślub brała z Polakiem w cerkwi i dla wszystkich było jasne, że jest i pozostaje Ukrainką. Ale gdy po śmierci męża ponownie poślubiła Polaka, to ponieważ małżeństwo zawarte było w kościele katolickim, odtąd uważano ją za Polkę. Ba, ona stała się Polką – nauczyła się modlić po polsku (a przecież nie umiała wcześniej pisać i mówić w tym języku), żeby za swoje dzieci modlić się w ich mowie. Te uchodziły bowiem za Polaków, w tym Franek; inaczej dzieci z pierwszego małżeństwa, które jako chrzczone w cerkwi były Ukraińcami. Tego katolickiego ślubu nie mogła sobie wybaczyć, ale o jej lojalnym stosunku do wiary najlepiej świadczy fakt, że wychowała w niej dzieci z drugiego małżeństwa”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.