Legendarna postać Zakopanego. Bez niego stolica Tatr nie byłaby taka, jaką znamy

Legendarna postać Zakopanego. Bez niego stolica Tatr nie byłaby taka, jaką znamy

Dodano: 
Ksiądz Józef Stolarczyk - pierwszy proboszcz zakopiański
Ksiądz Józef Stolarczyk - pierwszy proboszcz zakopiański Źródło: Wikimedia Commons
W pierwszej połowie XIX wieku katolicka wiara wielu górali przenikała się wciąż z elementami nie tyle pogańskimi, co ludowymi. Księdza Stolarczyka, co prawda z pewną przesadą, ale można nazwać zakopiańskim misjonarzem. Był na pewno tym, który skłonił wielu górali do dołączenia do wspólnoty Kościoła.

Choć w czasie, kiedy Józef Stolarczyk obejmował probostwo zakopiańscy górale już dawno byli katolikami, to ich wiara nie była specjalnie „usystematyzowana”. Choćby z racji tego, iż do najbliższego kościoła było daleko i na co dzień nie miał kto przypominać ludziom o Bożych przykazaniach. Ksiądz Stolarczyk był góralom potrzebny jednak nie tylko jako duchowy przewodnik. Stał się ich przyjacielem i doradcą. Nie wywyższał się, był „swój”.

Trudne początki

Józef Stolarczyk urodził się 12 lutego 1816 roku w Wysokiej koło Jordanowa (Małopolska). Studiował teologię w seminarium duchownym w Tarnowie, a w 1842 roku otrzymał święcenia kapłańskie.

Ksiądz Józef Stolarczyk przybył do Zakopanego w 1848 roku. Miał wówczas 29 lat, a za sobą doświadczenie jako wikariusz i katecheta w parafiach w Makowie, Nowym Targu i Tarnowie. Początki w nowej parafii, gdzie nie było nawet kościoła, ani tym bardziej plebanii (ksiądz mieszkał u najbogatszego górala, Jana Gąsienicy Staszeczka przy Krupówkach) nie były łatwe. Górale niezbyt ufnie podchodzili do nowego mieszkańca.

Ks. Józef Stolarczyk, 1889 r.

Pierwsze liturgie, odprawiane w drewnianej kaplicy św. Klemensa, nie przyciągały zbyt wielu wiernych. Dopiero z czasem sytuacja uległa poprawie. Ksiądz Stolarczyk okazał się człowiekiem charyzmatycznym, który umiał rozmawiać z miejscowymi i zdobyć sobie ich szacunek. Podobno wrażenie robił też jego wygląd – był wysokim i postawnym mężczyzną, przewyższającym wielu górali.

Stolarczyk miał specyficzne podejście do swoich parafian, czym też zaskarbił sobie ich uznanie. Pozwalał im na przykład palić w kościele fajki, nie chcąc odstraszać wiernych, którzy z fajką nie rozstawali się wcale – liczył raczej, że po czasie górale sami z fajki w kościele zrezygnują, widząc, że coraz mniej ich pali. Stolarczyk interesował się też życiem prywatnym swych parafian. Pytał, czy może im pomóc w codziennych trudnościach, a nawet udzielał pożyczek. Ksiądz Stolarczyk miał najpewniej świadomość, że jego metody wywołują duże kontrowersje, ale, jak się okazało, swoim zachowaniem zjednywał coraz więcej osób. Na niedzielnych Mszach pojawiało się coraz więcej ludzi. Widać było, że liczba wiernych powiększa się z miesiąca na miesiąc.

Dużą popularnością cieszyły się kazania księdza Stolarczyka, które wygłaszał w gwarze góralskiej. Chociaż zazwyczaj trwały dość długo, dotykały ważnych problemów, z jakimi borykali się ludzie na co dzień. Stolarczyk nie bał się podejmować trudnych i wstydliwych tematów, takich jak pijaństwo, higiena osobista, choroby czy rozwiązłość seksualna. Z czasem to u proboszcza ludzie zaczęli szukać rady. W końcu żadne ważne wydarzenie rodzinne nie mogło obyć się bez jego obecności.

Na początku lat 50. XIX w. ksiądz Stolarczyk rozbudował kaplicę św. Klemensa (obecnie jest to kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej, ul. Kościeliska 4) oraz zaczął budowę cmentarza, na gruncie ofiarowanym przez Jana Pęksę (dzisiaj znany jako cmentarz na Pęksowym Brzyzku). Ponadto, dzięki parafialnym składkom, mógł wybudować plebanię, a w nowo powstałej organistówce utworzył szkołę parafialną, gdzie dzieci mogły uczyć się czytania, pisania, religii oraz śpiewu. W kolejnych latach szkółki dla dzieci powstały też na Olczy i w Kuźnicach. Ksiądz, sam porozumiewając się z góralami w miejscowej gwarze, dbał o używanie wyłącznie języka polskiego i przeciwstawiał się germanizmom, które górale przynosili ze służby w armii austro-węgierskiej.

Artyści i Tatry

Z roku na rok Zakopane stawało się coraz bardziej popularnym miejscem wycieczek. Plebania księdza Stolarczyka dla wielu przybyszów była obowiązkowym punktem postoju przed dalszą drogą. Ksiądz pełnił rolę pośrednika pomiędzy góralami a pierwszymi turystami, pomagał im porozumieć się, znaleźć dobrego przewodnika, doradzał, w jakim domu się zatrzymać i co należy zabrać ze sobą w góry. W jego progach pojawiło się wielu wybitnych ludzi, m.in. Henryk Sienkiewicz, Jan Matejko i Helena Modrzejewska, co świadczy o tym, że ksiądz potrafił nawiązać nic porozumienia z każdym, zarówno niepiśmiennym góralem, jak najwybitniejszymi postaciami epoki.

U progu lat 70. wraz z kilkoma słynnymi popularyzatorami Zakopanego, m.in. Tytusem Chałubińskim, Walerym Eljaszem Radzikowskim, Eugeniuszem Janotą, Ludwikiem Eichbornem i Mieczysławem Reyem, ksiądz Stolarczyk utworzył Towarzystwo Tatrzańskie, które było wówczas pierwszą tego typu organizacją w Europie środkowo-wschodniej. Poznawaniem Tatr zajmował się zresztą już od pierwszych miesięcy pobytu w Zakopanem. Początkowo brał udział w wycieczkach organizowanych przez rodzinę Homolcasów, właścicieli dóbr zakopiańskich. W kolejnych latach podczas wypraw towarzyszyli mu głównie górale, słynni później przewodnicy tatrzańscy, tacy jak Jędrzej Wala, Szymon Tatar, Wojciech Gąsienica-Kościelny, Wojciech Ślimak i Wojciech Roj.

Pocztówka z Zakopanego, 1916 r.

Ksiądz Stolarczyk odznaczał się dużymi umiejętnościami w poruszaniu się po nieznanym i trudno dostępnym terenie. W latach 1849-1875 zdobył wiele tatrzańskich szczytów, wśród których najbardziej znane i spektakularne wejścia to: Świnica, Łomnica, Lodowa Kopa, Rysy (jako pierwszy zszedł z Rysów do Morskiego Oka), Lodowy Szczyt, Gerlach i Baranie Rogi, których był pierwszym zdobywcą. Jego nazwiskiem nazwano Przełęcz Stolarczyka, która znajduje się pomiędzy Wyżnim Baranim Zwornikiem a Małą Papirusową Turnią, w masywie Baranich Rogów, skąd ksiądz poprowadził drogę na szczyt.

Ksiądz Stolarczyk angażował się w upowszechnienie tatrzańskiej turystyki, a górali zachęcał do przyjmowania gości, coraz liczniej przybywających do Zakopanego, widząc w tym szansę na poprawę warunków życia swoich parafian, którzy najczęściej byli dość biedni. Jednocześnie interesował się i wspierał działalność kulturalną zakopiańskich artystów, dla których miejscowość pod Tatrami stawała się powoli duchową stolicą nieistniejącej na mapach Polski. Między innymi dzięki jego staraniom, w 1876 roku utworzono w Zakopanem szkołę snycerską, która szybko zaczęła cieszyć się znacznym prestiżem, a w późniejszych latach, dzięki działalności Stanisława Witkiewicza aktywnie promowała budownictwo w stylu zakopiańskim, zwanym wówczas polskim.

Ksiądz Stolarczyk czynnie wspierał utworzenie szkoły koronkarskiej (zasiadał w komitecie organizacyjnym), do powołania której dążyła Helena Modrzejewska, przekazując na ten cel znaczną darowiznę. Celem powstania szkoły była poprawa warunków życia młodych dziewcząt, które nie miały zbyt wielu szans na zdobycie wykształcenia i nauki zawodu.

W 1883 roku Stolarczyk otrzymał tytuł honorowego członka Towarzystwa Tatrzańskiego. Należał również do grupy osób ustalającej nazwy topograficzne w Tatrach. Pozostawił po sobie różne, spisywane na przestrzeni lat książki, m.in. „Wycieczka na szczyt Gerlachu” i „Kronika Parafii Zakopiańskiej (1848-1890)”.

Jego śmierć, po ponad 45 latach na zakopiańskiej parafii, stała się dla miejscowych górali, jak i dla osób związanych z tym miejscem, końcem pewnej epoki. Kazimierz Przerwa-Tetmajer tak wspominał pierwszego proboszcza: „Była to osobistość tak zrosła z Zakopanem, że kiedy umarł, pytaliśmy się siebie: co teraz będzie? Trudno było sobie Zakopane bez tego olbrzymiego księdza wyobrazić (…). Stolarczyk był tak jedyny w swoim rodzaju jak Sabała, i z niego będzie legenda”.

Bez wątpienia miał rację. Obok Tytusa Chałubińskiego i Jana Krzeptowskiego „Sabały”, ksiądz Józef Stolarczyk stał się zakopiańską „legendową postacią”, bez której polska stolica Tatr z pewnością nie byłaby tym samym miejscem. Jego grób można odwiedzić na najsłynniejszej zakopiańskiej nekropolii, o której powstanie przed laty sam zabiegał, gdzie przez ostanie dekady spoczęło tak wielu ludzi, zasłużonych dla Polski i Zakopanego.

Czytaj też:
Człowiek, który pokazał Polakom Tatry. Ojciec górskiej turystyki
Czytaj też:
Tajemniczy, wybitnie zdolny. Mało znany Szymanowski
Czytaj też:
Wojenka z Czechami, "walki" z Austrią, czyli Rzeczpospolita Zakopiańska

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl