"Wyścig po ziemię". Kultowa scena z dziejów Dzikiego Zachodu wydarzyła się naprawdę

"Wyścig po ziemię". Kultowa scena z dziejów Dzikiego Zachodu wydarzyła się naprawdę

Dodano: 
Jedyne zdjęcie przedstawiające "wyścig o ziemię" (Land Run) w 1889 roku w Oklahomie
Jedyne zdjęcie przedstawiające "wyścig o ziemię" (Land Run) w 1889 roku w Oklahomie Źródło: Wikimedia Commons / Carl Albert Research and Studies Center, Congressional Collection, CC BY-SA 4.0
22 kwietnia 1889 roku zapisał się w historii Stanów Zjednoczonych jako jedna z najbardziej ikonicznych chwil w dziejach ekspansji na zachód. Tego dnia rozpoczął się tzw. „wyścig po ziemię” (Land Run) w rejonie dzisiejszej Oklahomy.

Było to wydarzenie niezwykłe zarówno pod względem skali, ale i „dynamiki”. Tysiące ludzi ustawiło się w równej linii, na wyznaczonej granicy, i na umówiony znak ruszyli zajmować najlepsze działki. Dla osoby, która patrzyła na to z boku, widok musiał być dosłownie… epicki.

„Bitwa” o najlepszy teren

Geneza „wyścigu o ziemię” związana jest z polityką rządu amerykańskiego wobec terenów należących do rdzennych mieszkańców Ameryki. Obszar, który nazwano „Unassigned Lands”, czyli nieprzypisanymi ziemiami, formalnie nie należał do żadnego plemienia indiańskiego, choć wcześniej znajdował się w granicach terytoriów rdzennych ludów Ameryki.

W drugiej połowie XIX wieku, osadnicy prący coraz bardziej na zachód USA, zaczęli domagać się „otwarcia” tych ziem dla białych kolonistów. Rząd zdecydował się w końcu na ich udostępnienie. Chętni dostali jedyną szansę na zajęcie upragnionych działek. Ogłoszono „Land Run”, czyli wielki wyścig o ziemię. Wygrywał dosłownie „kto pierwszy, ten lepszy”.

W samo południe 22 kwietnia 1889 roku wyścig rozpoczął się. Na ten moment czekało około 50 tysięcy ludzi: farmerów, poszukiwaczy przygód, byłych żołnierzy, ale i całe rodziny wiozące na często mizernych wozach cały swój dobytek. Gdy padł strzał oznaczający początek wyścigu, tłum ruszył, pieszo, konno lub wozami, aby tylko jak najszybciej dotrzeć do (często wybranego wcześniej) wymarzonego miejsca i zająć działkę. Zgodnie z obowiązującym prawem, kto pierwszy oznaczył teren i rozpoczął jego zagospodarowanie, mógł rościć sobie do niego prawa.

„Lan Run” wywoływał ogromne emocje. Dochodziło do sporów, bójek, a nawet strzelanin, gdy poszczególne osoby walczyły o najbardziej atrakcyjne działki. Niektórzy uczestnicy próbowali (niekiedy z powodzeniem) oszukiwać system, przekraczając granicę jeszcze przed oficjalnym startem (takie osoby nazywano „sooners”, co później stało się przydomkiem mieszkańców Oklahomy w ogóle). I tak, mimo wszechobecnego chaosu i harmidru, w ciągu zaledwie kilku godzin niemal całe dostępne terytorium zostało zajęte.

Jednym z najbardziej spektakularnych efektów „Land Run” było błyskawiczne powstanie nowych osad. Oklahoma City i Guthrie w ciągu jednego dnia stały się tętniącymi życiem miasteczkami z tysiącami mieszkańców. Budowano prowizoryczne schronienia, wytyczano ulice, szybko powstawały pierwsze sklepy i urzędy.

„Soonerzy”i „Boomerzy”

Z „wyścigiem po ziemię” wiążą się dwa ciekawe terminy, które i dziś można spotkać w kontekście amerykańskiej historii, zwłaszcza ekspansji na Zachód.

Boomerzy (od angielskiego to boom” – robić hałas) byli to ludzie, którzy wiele lat przed „Land Run” domagali się otwarcia nieprzypisanych terenów dla osadników. Stworzyli oni nawet Boomer Movement, czyli ruch skupiających zwolenników ekspansji na zachód i zajmowania kolejnych obszarów przez kolonistów. Liderem ruchu był David L. Payne, który organizował wyprawy „boomerów” na zakazany, niezajęty jeszcze teren, skąd wojsko USA ich usuwało (tzw. „boomer camps”).

Kowboj (cowboy), zdjęcie zrobione w pobliżu Sturgis, Terytorium Dakoty (obecnie Dakota Południowa)

W dniu samego wyścigu „Land Run” terminu „boomer” używano też (czasem nieprecyzyjnie) tylko na określenie tych, którzy uczestniczyli w wyścigu legalnie, czyli uczciwie czekali na sygnał startu i dopiero wtedy ruszyli zajmować działki.

Ich swego rodzaju przeciwnikami byli „soonerzy”. Słowo „sooner” oznacza „wcześniej niż”. Soonerami byli nazywani ci, którzy nielegalnie, po cichu weszli na Unassigned Lands, zanim doszło do „wyścigu o ziemię”. Soonerzy ukrywali się w zaroślach i dołach, czekając na dzień 22 kwietnia 1889 roku. Kiedy dano sygnał do startu „soonerzy” pojawiali się jakby znikąd na upatrzonych wcześniej działkach i zajmowali je wcześniej, zanim ktokolwiek zdążył do nich dotrzeć. Była to praktyka nieuczciwa, dlatego też tak często w czasie wyścigu dochodziło do bójek i sprzeczek. Niektóre sporne sytuacje kończyły się ostatecznie w sądzie, a część spraw ciągnęła się latami.

Wśród soonerów byli też tzw. legalni soonerzy, czyli ludzie tacy jak pracownicy kolei, rządowi urzędnicy czy żołnierze, którzy mieli prawo przebywać na tym terenie i wykorzystywali to do zajęcia ziemi, kiedy „Land Run” się rozpoczął.

Czytaj też:
Najnowocześniejszy dokument w Europie. Święto Konstytucji 3 Maja
Czytaj też:
Najpiękniejsze barwy, biało-czerwone. Towarzyszą nam od setek lat
Czytaj też:
Korzenie Święta Pracy. Zaczęło się od komunistycznej Międzynarodówki

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl