Piłsudski kontra Witos
  • Lech MażewskiAutor:Lech Mażewski

Piłsudski kontra Witos

Dodano: 
Rząd Wincentego Witosa 10.05.1926 r.
Rząd Wincentego Witosa 10.05.1926 r. Źródło: Wikipedia / Domena publiczna
Wincenty Witos zdawał sobie sprawę z tego, że ustrój odrodzonej Polski wymaga reformy. Uważał, że ludziom potrzeba „kagańca i moralnego bata”. Chciał ukrócić sejmokrację. Używał retoryki, która niewiele się różniła od słów, których używał Józef Piłsudski po maju 1926 r.

Przeniesienie systemu parlamentarnego do powstałych po pierwszej wojnie światowej państw europejskich, w których nie było odpowiednich warunków społeczno-gospodarczych ani tradycji politycznych, pogłębiło tylko kryzys parlamentaryzmu ujawniony pod koniec XIX w. W Polsce spór w sprawie sposobu wyjścia z kryzysu parlamentaryzmu symbolizowało starcie między trzykrotnym premierem Wincentym Witosem a marszałkiem Józefem Piłsudskim, rozstrzygnięte w wyniku wojskowego rokoszu z 12–15 maja 1926 r.

Ostateczny kształt nadany systemowi rządów parlamentarnych w Konstytucji RP z 17 marca 1921 r. był rezultatem ścierania się dwóch odmiennych koncepcji ustrojowych, reprezentowanych przez lewicę i prawicę oraz nieufności Narodowej Demokracji do marszałka Piłsudskiego jako najpoważniejszego kandydata na stanowisko prezydenta Polski. Przywódcy sił reprezentowanych w Sejmie Ustawodawczym nie zdawali sobie sprawy, że słabość władzy wykonawczej ułatwia przewroty dyktatorskie, dla których uzasadnieniem była konieczność istnienia silnej władzy publicznej. Próbowali z tego skorzystać piłsudczycy, aby dojść do władzy zarówno po zabójstwie prezydenta Gabriela Narutowicza pod koniec 1922 r., jak i w efekcie zamieszek w Krakowie w listopadzie 1923 r. W obu przypadkach brak poparcia ze strony PPS uniemożliwił im realizację planów zbrojnego przejęcia władzy.

Przeciw lewicy i mniejszościom narodowym

Po upadku pod koniec 1923 r. centroprawicowego rządu Chjeno-Piasta z Witosem w roli premiera zaczął on formułować program reformy ustroju państwa. W pierwszych dniach stycznia 1924 r. na pytanie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” przywódca PSL „Piast” mówił: „Konstytucja […] postarała się o nadanie i zagwarantowanie wszelkich możliwych praw każdemu obywatelowi […], zapomniała jednak niejednokrotnie o samym państwie”. 16 stycznia na posiedzeniu klubu PSL „Piast” był dyskutowany problem wad ustawy zasadniczej. W przyjętej rezolucji stwierdzano: „Sejm przywłaszczył sobie prawa władzy, zapominając, że jest instytucją ustawodawczą, a nie wykonawczą. One sprawiają, że Sejm jest niezdolny do wytworzenia większości, która jest warunkiem parlamentaryzmu w ogóle”. Nie była w stanie zapobiec temu nawet ordynacja wyborcza oparta na systemie proporcjonalnym w wersji D’Hondta, która zazwyczaj przyczynia się do powstania parlamentarnej większości. Na zebraniu piastowej inteligencji w Krakowie Witos uznał za ograniczenie wolności wyborów głosowanie na listy, a nie na osoby, sugerując nawet wprowadzenie okręgów jednomandatowych. Na koniec stwierdził: „W Sejmie znajduje się wielu posłów, którzy idą przeciw państwu, po przyszłych wyborach może być ich w Sejmie jeszcze więcej”. Miał na myśli reprezentantów mniejszości narodowych, tym bardziej że w wyborach w 1922 r. nie wzięli udziału Ukraińcy z Galicji Wschodniej. Tym samym liczba posłów reprezentujących mniejszości mogła wzrosnąć do 120, co stanowiłoby więcej niż jedną czwartą składu izby. Na zjeździe okręgowym PSL „Piast” w Poznaniu Witos określał prezydenta jako „człowieka bezwolnego i skrępowanego”. I dodawał: „Sejm natomiast jest nieśmiertelny, albowiem jest panem swojego ja”. I tak puentował: „Ludzie są ludźmi, potrzeba im kagańca i moralnego bata. Jeżeli by wiedziano w gronie Sejmu, że Prezydent może w każdej chwili rozpuścić go do domu, nie mielibyśmy tych eksperymentów”. Słusznie podkreślał Andrzej Zakrzewski, świetny biograf Witosa, że słowa te niewiele różnią się od tych, których używał przywódca zwycięskiego rokoszu po maju 1926 r.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.