Liczące ponad 1200 lat imperium nie wytrzymało muzułmańskiego naporu. Kurczący się obszar Bizancjum uległ w końcu islamskiej nawale. Zachodnia Europa patrzyła na agonię Konstantynopola i nie zrobiła nic, aby zapobiec katastrofie. Wkrótce po upadku Bizancjum Europejczycy sami boleśnie przekonali się o tym, czym jest muzułmańska ekspansja.
Długie przygotowania
Wojska tureckie stawały pod Konstantynopolem wiele razy, ale miasta – czy raczej Miasta, jak pisano o nim w Bizancjum – nigdy nie zdobyto orężem (w 1204 roku krzyżowcy weszli doń po ucieczce cesarza, co załamało obrońców).
W roku 1444, a na tronie w Adrianopolu, jako współrządzący, zasiadł Mehmed II, nazwany dopiero po latach Zdobywcą. W 1444 miał lat 12, a jego ojciec Murad II lada chwila miał stać się słynny z powodu zwycięstwa nad wojskami chrześcijańskimi pod Warną. Krótko po tych wydarzeniach Mehmed zaczął rozmyślać nad ostatecznym, jego zdaniem, pognębieniem chrześcijaństwa, co mogłoby się stać, jeśli Osmanowie zajęliby Konstantynopol.
Przygotowania do tego ruszyły na dobre dopiero w 1451 roku po śmierci Murada II. Pozycja Mehmeda była wtedy bardzo słaba. Choć z jego rozkazu zginęli wszyscy jego bracia, którzy mogli zagrażać jego pozycji, to wciąż nie mógł być spokojny o tron. Mehmed potrzebował spektakularnego sukcesu, aby utrzymać się u władzy. Zdobycie Konstantynopola byłoby właśnie takim sukcesem.
Na początku lat pięćdziesiątych XV wieku Turcy kontrolować zaczęli cieśninę Bosfor. Z rozkazu Mehmeda u jej brzegów wybudowano twierdzę Anadolu Hisar (naprzeciwko istniejącej Rumeli Hisar), co sprawiło, że kontrola została jeszcze wzmocniona. Żaden statek nie przepłynął przez Bosfor bez wiedzy sułtana. Dopiero budowa twierdz otrzeźwiła niektórych Europejczyków, przede wszystkim Wenecjan i Genueńczyków, którzy do tej pory czerpali ogromne dochody jako pośrednicy handlowi pomiędzy Azją i Europą. Ich wpływy zostały zagrożone, toteż zdecydowali się ruszyć na pomoc Bizancjum.
W listopadzie 1452 roku Genueńczycy wysłali do Konstantynopola dwie galery wiozące siedmiuset zbrojnych. Jako ochotnik przybył z Genui wybitny dowódca Giovanni Giustiniani Longo, którego cesarz Konstantyn XI Paleolog mianował dowódcą całych sił lądowych. Wszyscy wiedzieli, że wojna z Osmanami jest kwestią czasu.
Na przełomie 1452 i 1453 roku przybyło do Konstantynopola kilka statków z Wenecji. Ostatecznie Konstantyn XI dysponował 26 okrętami. Genua i Wenecja wystawiły po 5 jednostek, Kreta – 3, Ankona, Aragon i Francja – po jednej. Pozostałe okręty należały do floty bizantyńskiej. Choć Konstantyn XI wysyłał do Europy liczne poselstwa błagając o pomoc, nikt więcej nie zainteresował się losem Konstantynopola.
Armia lądowa liczyła niespełna pięć tysięcy żołnierzy bizantyńskich oraz około dwóch tysięcy cudzoziemców. Wśród przybyłych do Konstantynopola największą liczbę stanowili Genueńczycy, a po nich Wenecjanie. Ponadto obecne były niewielkie oddziały zbrojne z Katalonii oraz Kastylii.
Miasto chronione było także swoją legendą. Mury Konstantynopola nie były czymś zwyczajnym, lecz stanowiły cały zespół umocnień i od wieków we wszystkich atakujących wzbudzały respekt. Umocnienia rozciągały się na przestrzeni sześciu kilometrów od Morza Marmara do Złotego Rogu. Wewnętrzny mur miał dwanaście metrów wysokości, zewnętrzny natomiast wznosił się na osiem metrów. Obie części fortyfikacji były gęsto obsadzone przez wieże, a oddzielał je taras szerokości osiemnaście metrów, gdzie gromadzili się obrońcy. Taki sam taras znajdował się między zewnętrznym murem, a fosą, gdzie wróg był doskonałym celem. Fosa, szeroka na osiemnaście metrów, także zakończona była umocnieniami i zalewana wodą. Nad naprawą najbardziej narażonych części fortyfikacji pracowano od końca 1452 roku. Nikt nie mógł jednak przewidzieć, że Osmanowie użyją zaawansowanej artylerii.
Przygotowania do oblężenia trwały także w Adrianopolu. Sułtan dysponował potężnym wojskiem, które zaczęło się gromadzić wokół Konstantynopola od początku 1453 roku. Początkowo była to zbieranina awanturników z głębi Azji, których przyciągnęła legenda bogactw stolicy Bizancjum. W tym czasie nad Złotym Rogiem pojawiła się osmańska flota pod dowództwem Bałta-ogłu Sulejmana Beja. Liczba osmańskich okrętów dochodziła podobno do 200. Armia lądowa, która nadciągała z Adrianopola liczyła około 80 tysięcy żołnierzy. Wraz z nią pod Miasto ciągnięto działa, które mogły wyrzucać pociski o wadze ponad 300 kilogramów. Artyleria była w owych czasach dość dobrze znana, lecz to właśnie Osmanowie udoskonalili technikę produkcji i stworzyli pierwsze, tak potężne machiny.
Oblężenie Konstantynopola
Sułtan wyruszył ze swojej stolicy w piątek, 23 marca 1453 roku. Piątek jest najświętszym dniem islamu, więc rozpoczęcie kampanii tego dnia miało podkreślić jej święty wymiar. 6 kwietnia, zebranym pod murami Konstantynopola wojskom Mehmed ogłosił początek oblężenia. Wystrzelono pierwsze pociski.
W Konstantynopolu panowało niezwykłe poruszenie. Cesarz kazał przeciągnąć łańcuch przez zatokę Złoty Róg, który uniemożliwiał wpłynięcie statków od północnej strony Miasta. Konstantyn XI rozlokował w stolicy dwanaście oddziałów wojska. Sam, wraz z dwoma tysiącami najlepszych żołnierzy, udał się w dolinę rzeki Lykus, nieopodal bramy Świętego Romana, gdzie fortyfikacje były najsłabsze. W obronę zaangażowane było całe Miasto. Do pomocy ruszyli wszyscy zdolni do pracy, łącznie z kobietami i dziećmi. W niektórych miejscach dowodzenie przejęli duchowni oraz bracia zakonni.
Elementem decydującym o zdobyciu Miasta była artyleria. Sułtan dysponował baterią sześćdziesięciu dziewięciu dział. Największe z nich, nazwane przez Bizantyńczyków „Bazyliką”, umiejscowiono naprzeciwko najsłabszej bramy Świętego Romana. Pozostałe rozstawiono wzdłuż murów w taki sposób, że każdemu wielkiemu działu towarzyszyło kilka mniejszych.Bombardowanie trwało niemal bez przerwy. 18 kwietnia część fortyfikacji przy bramie Świętego Romana runęła, ale szkody udało się naprawić, a Osmanowie nie weszli do środka. 20 kwietnia wielka osmańska flota poniosła porażkę w bitwie o Złoty Róg. Mehmed był rozgoryczony i coraz bardziej zdeterminowany, aby zdobyć Miasto.
20 kwietnia Konstantyn XI wysłał do Mehmeda posłów z propozycją pokoju. Sułtan odparł, że nie zamierza się poddać, nakazując cesarzowi oddanie się w jego ręce. Bazyleus wysłał do Mehmeda tylko krótką odpowiedź:
„Panie Jezu Chryste, nie pozwól, by wielka rzesza chrześcijan usłyszała, że to za rządów cesarza Konstantyna miasto, wraz ze świętymi i czcigodnymi pomnikami wiary, wpadło w ręce niewiernych”. Słowa te miały rozwścieczyć Mehmeda, który nakazał zwiększyć bombardowania.
Jednocześnie sułtan zastanawiał się, jak zdobyć Złoty Róg. Przez łańcuch okręty osmańskie nie mogły wpłynąć do zatoki i zaatakować Konstantynopol od północy. Sułtan rozkazał więc zbudowanie wielkich wózków, na których okręty zostały przewiezione lądem i wpuszczone do wody w zatoce po drugiej stronie łańcucha. Niedługo później wewnątrz Złotego Rogu znalazło się 70 osmańskich okrętów, które zaatakowały flotę bizantyńską.
Tymczasem w Mieście kurczyły się zapasy jedzenia. Cesarz polecił rozdawać strawę wśród biedniejszych, lecz pomimo to wzmagał się nastrój przygnębienia. Trudności przysparzała też obrona Miasta na dwóch odcinkach. Część ludzi musiała przenieść się z Murów Teodozjusza na fortyfikację od strony Złotego Rogu, skąd wypatrywano ataku osmańskiej floty. Bizantyńczycy musieli także czuwać nad podkopami. Turcy bowiem drążyli tunele, w których podkładano ładunki wybuchowe mające zniszczyć mury. Jak relacjonował jeden z naocznych świadków obrony Konstantynopola: „chrześcijanie kopali własne tunele, słuchali i lokalizowali Turków (…), dusili ich dymem, a czasem cuchnącymi odorami. W kilku miejscach zatopili ich wodą”.
W całym Mieście wciąż biły dzwony, wznoszono modlitwy, odprawiano msze. Po murach nieustannie szły procesje, w czasie których noszono najświętszą ikonę znajdującą się w Konstantynopolu – Hodegetrię przedstawiającą Maryję z Dzieciątkiem na ręku (była to ikona podobna do wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej).
24 maja Mehmed wysłał do Konstantyna XI ostatnie poselstwo. Proponował mu oddanie Miasta i opuszczenie miasta. Doradcy nakłaniali cesarza do ucieczki. Konstantyn nie zgodził się, mówiąc, że zostaje, „aby umierać ze swym ludem”.
Wtedy Mehmed rozkazał przygotować się do ostatecznego szturmu. W nocy z 28 na 29 maja rozpoczęto atak. Walki toczyły się na całej długości murów, od Morza Marmara do Galaty. Do Złotego Rogu transportowano coraz więcej statków – natarcie odbywało się z dwóch stron. Nieprzerwane walki trwały od czterech godzin. Nad ranem ujrzano nagle osmańską flagę powiewającą nieopodal pałacu na Blachernach. Prawdopodobnie powracający z wypadu za mury oddział Bizantyńczyków nie zamknął dość szczelnie ukrytej furtki znajdującej się u podstawy fortyfikacji. Kilkudziesięciu Turków zauważyło wyłom i wdarło się na umocnienia. Intruzów szybko zabito, ale widok osmańskiej flagi nad Konstantynopolem dodał atakującym odwagi i sił potrzebnych w walce.
Wśród walczących, w pierwszym szeregu był Konstantyn XI. Gdy dowiedział się, że Turcy wdarli się do Miasta szybko zawrócił konia we wskazanym kierunku, ale jego przybycie nie mogło już nic zmienić. Oddziały osmańskie wlewały się przez zburzoną furtę w pobliżu Pałacu na Blachernach. Bazyleus wrócił do bramy Świętego Romana, gdzie porzucił konia i z mieczem w ręku, wraz z najwierniejszymi ludźmi, walczył próbując powstrzymać nadciągających janczarów. Był to ostatni moment, w którym cokolwiek pewnego wiadomo o cesarzu.
Coraz więcej obrońców oddawało się w ręce Turków, którzy setkami wlewali się do Miasta. Bizantyńczycy walczyli do końca. Osmanowie – w pierwszej kolejności – rzucili się grabić Miasto. „Wyławiano” najpiękniejsze dziewczęta i chłopców na niewolników, przeszukiwano kościoły, pałace i domostwa w poszukiwaniu legendarnych bogactw Konstantynopola. Szczęściem w nieszczęściu było to, że przez zachłanność tureckich żołnierzy wielu Bizantyńczykom i innym chrześcijańskim obrońcom Miasta udało się z niego uciec. Ze Złotego Rogu wypłynęło kilkanaście okrętów, na których znalazły się setki Bizantyńczyków.
Upadek Konstantynopola
Jeżeli można mówić o chwili, w której Bizancjum przestało istnieć, to nadeszła ona wraz z ostatnim uderzeniem tureckiej siekiery o drzwi kościoła Hagia Sofia. Skrytych w murach świątyni ludzi wywleczono na zewnątrz, a wszystko, co było możliwe wyniesiono i zniszczono.
Mehmed II, który po upadku Cesarstwa nad Bosforem otrzymał przydomek Fatih, czyli Zdobywca, wkroczył triumfalnie do Miasta po południu 29 maja 1453 roku. Widząc, że Konstantynopol przypominał już bardziej zrujnowane po wybuchu Wezuwiusza Pompeje niż Złote Miasto rozkazał zakończyć rabunek. Stanąwszy pod murami Hagia Sophia pokłonił się Allahowi i wezwał imama, by ten z ambony świątyni modląc się, dziękował za zwycięstwo.
Sułtan rozkazał odnaleźć ciało Konstantyna. Przyniesiono mu głowę cesarza, którą polecił ustawić na Forum Augusta i przygotować do wystawienia na wszystkich dworach świata islamu jako symbol zwycięstwa nad wrogiem. Wkrótce, z rozkazu Mehmeda, rozpoczęto odbudowę Miasta. Wielu Bizantyńczyków, za jego zgodą, mogło wrócić do swoich domów.
W połowie 1453 roku, gdy wieści o upadku Cesarstwa Bizantyńskiego dopiero docierały na Zachód, wywoływały przerażenie i niedowierzanie. Pisano, że nigdy nie było i nigdy nie będzie okropniejszego wydarzenia.
Ostatni władca
A co stało się z cesarzem Konstantynem XI Paleologiem, kiedy rzucił się do walki pod bramą Świętego Romana? Walczył podobno do ostatniej chwili, kilka razy raniony upadał i podnosił się. Według kilku relacji Konstantyn XI miał umrzeć jak zwykły żołnierz, zdejmując jeszcze przed ostatnim szturmem wszystkie insygnia cesarskie – z tego powodu Osmanowie z trudem odnaleźli później jego ciało pośród setek poległych; cesarza poznano jedynie po purpurowych butach. Głowa Konstantyna stała się najcenniejszym trofeum Mehmeda II, które z dumą wywieziono do Adrianopola.
Z drugiej strony istnieje też legenda, która głosi, że ciało Konstantyna tak naprawdę nigdy nie zostało znalezione, gdyż Anioł ukrył cesarza pod murami Konstantynopola. Ostatni władca Cesarstwa Bizantyńskiego śpi tam podobno, aby kiedyś zbudzić się i wyrwać Miasto z rąk niewiernych.
Znamiennym jest, że pierwszym z bizantyńskich cesarzy był Konstantyn Wielki, który chrześcijaństwo uczynił równoprawną religią w Cesarstwie. Ostatnim zaś Konstantyn XI Paleolog, który w obronie Bizancjum i chrześcijaństwa zginął.
Czytaj też:
Bizantyńskie gry o porfirową komnatęCzytaj też:
Masowy grób z czasów zarazy. Tragiczne znalezisko w JordaniiCzytaj też:
Dziadek był wieśniakiem, wuj żołnierzem. On stworzył potęgę Bizancjum
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
