Konstantyn uwielbiał przesiadywać w bibliotece, otoczony starymi księgami i rękopisami. Był tam w swoim żywiole. Zgłębiał dawne pisma, analizował mapy i dopisywał własne rozdziały do historii Bizancjum i świata. Nosił przydomek Porfirogeneta, co znaczy „zrodzony w purpurze”, a dokładnie w specjalnej, ozdobionej porfirem komnacie, gdzie przychodziły na świat cesarskie dzieci.
Był jedynym synem cesarza Leona VI zwanego Filozofem (bardzo możliwe, że zamiłowanie do ksiąg Konstantyn odziedziczył właśnie po nim), ale pochodził z nieprawego łoża. Po śmierci ojca sześcioletni Konstantyn został zepchnięty na dalszy plan przez stryja, który przejął rządy w Konstantynopolu. Gdyby nowy władca po cichu pozbawił życia małoletniego bratanka, oburzenie pewnie nie trwałoby zbyt długo. Ale jednak nie zrobił tego, nie widząc w dziecku zagrożenia. A Konstantyn, mimo upływu lat, rzeczywiście nie pchał się do pierwszego szeregu. W tamtym czasie jego przydomek – Zrodzony w Purpurze – podkreślający prawo do tronu, zdawał się groteskowy. Ale taki stan rzeczy mu nie przeszkadzał. Chłonął wiedzę, spędzał czas z książkami, pisał. Cieszył się świętym spokojem. Za drzwiami biblioteki świat był dużo bardziej skomplikowany i brutalny.
Nietypowe losy Konstantyna VII sprawiły, że został on jednym z najbardziej znanych cesarzy bizantyńskich. Choć nie miał wielkich zdolności politycznych ani militarnych, to można go uznać za postać nietuzinkową. Historiografia przestała być dzięki niemu domeną Kościoła – to właśnie jemu przypisuje się stworzenie nowoczesnego, zawodowego pisarstwa. Z inspiracji Konstantyna zajmowali się nim świeccy uczeni i urzędnicy. Konstantyn przez większość swego życia, zwłaszcza kiedy w końcu zaczął rządzić, inicjował wielkie projekty naukowe. Chciał, aby polityka bizantyńska zyskała ramy intelektualne. W późniejszych latach napisał dzieła: „O temach”, „O ceremoniach dworu cesarskiego” czy „O zarządzaniu cesarstwem”. To ostatnie skierowane było do jego syna, Romana. Konstantyn był także autorem lub współautorem wielu innych prac oraz listów, lecz większość z nich nie zachowała się do naszych czasów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
