Zaskakujące pochodzenie języków germańskich. Nowe ustalenia

Zaskakujące pochodzenie języków germańskich. Nowe ustalenia

Dodano: 
Kungagraven i Kivik – stanowisko archeologiczne w Szwecji, położone w Kivik we wschodniej części prowincji historycznej Skania
Kungagraven i Kivik – stanowisko archeologiczne w Szwecji, położone w Kivik we wschodniej części prowincji historycznej Skania Źródło: Wikimedia Commons / Uwe Glaubach - CC BY-SA 3.0
Łącząc migracje genetyczne z dowodami archeologicznymi oraz lingwistycznymi można z dużą dozą prawdopodobieństwa odtworzyć ścieżki rozprzestrzeniania się języków.

Setki milionów ludzi na świecie mówi dziś językami germańskimi: angielskim, niemieckim, holenderskim, duńskim, szwedzkim czy norweskim. Do tego dołożyć należy zagadkowe dla nas języki celtyckie, które kiedyś rozprzestrzeniły się po dużej części Europy, a dziś przetrwały jedynie w nielicznych enklawach w Europie. Przez ponad sto lat archeolodzy i językoznawcy spierali się o to, kiedy i skąd języki germańskie dotarły do Europy Północnej i Zachodniej. Dwa nowe badania opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Nature” wykorzystują starożytne DNA, aby uzupełnić tę wiedzę.

Zespół kierowany przez genetyka Eske Willersleva z Uniwersytetu w Kopenhadze oraz lingwistę Guusa Kroonena z Uniwersytetu w Leiden zsekwencjonował aż 712 nowych genomów osób żyjących głównie w epoce żelaza w Europie. Dane te połączono z ponad czterema tysiącami wcześniej opublikowanych sekwencji. Naukowcy nie twierdzą, że DNA bezpośrednio zdradza, jakim językiem mówił dany człowiek, jednak łącząc migracje z dowodami archeologicznymi (tj. ceramika, style pochówków, architektura) oraz lingwistycznymi (najstarsze napisy runiczne, zapożyczenia językowe), można z dużą dozą prawdopodobieństwa odtworzyć ścieżki rozprzestrzeniania się języków.

Migracja sprzed 4000 lat

Kluczowe odkrycie dotyczy języków germańskich. Badacze zidentyfikowali wcześniej nieznaną migrację populacji germańskojęzycznej która około 2000 roku p.n.e. wkroczyła do Szwecji, najprawdopodobniej z obszaru nadbałtyckiego: między Finlandią a północno-wschodnią Szwecją. Do około 1500 roku p.n.e. geny tych przybyszów były już silnie wymieszane w całej Skandynawii. Dotychczas uważano, że języki germańskie dotarły na północ Europy wraz z ludami stepowymi (społeczność kultury ceramiki sznurowej) około 3000 roku p.n.e. Nowa fala migracyjna pojawia się jednak około 800 lat później, w czasie i miejscu, w którym według lingwistów powinien rozprzestrzeniać się najwcześniejszy język germański.

Autorzy badania podkreślają, że to zaskakujące odkrycie. Przybysze są bowiem „archeologicznie nieuchwytni”, gdyż zostawiają po sobie niewiele wyraźnych śladów materialnych. Wsparciem dla tej hipotezy są jednak dane językowe: najstarsza germańszczyzna zawiera zapożyczenia zarówno z języków celtyckich (z południa), jak i z języków ugrofińskich (z wschodu), co sugeruje, że na końcu epoki brązu była już używana gdzieś między północnymi Niemcami a wschodnim Bałtykiem.

Kamienna rzeźba Celta (150-50 rok p.n.e.)

Około 1650 lat temu nastąpiła kolejna ważna fala migracji: ludzie z południowej Skandynawii zaczęli migrować na południe, na tereny dzisiejszych Niemiec, Polski i Holandii, gdzie wcześniej dominowały języki celtyckie. Jednocześnie trwała migracja powrotna w stronę Skandynawii, zbiegająca się w czasie z pojawieniem się języka staroislandzkiego.

Badania DNA pomagają też precyzyjniej zlokalizować ojczyzny późniejszych ludów: Anglosasi i Fryzowie genetycznie najbliżsi są populacjom z północnych Niemiec i południowej Jutlandii, Goci z kultury wielbarskiej wywodzą się głównie ze wschodniej Skandynawii, a wielu wikingów duńskich i szwedzkich nosiło w sobie znaczący udział genów przybyszy z północnych Niemiec.

Otwarte pytania

Równoległe badanie dotyczyło języków celtyckich. Przez ponad sto lat opierano się na teorii o ich „przybyciu” tego języka z atlantyckiego wybrzeża Europy. Nowe dane DNA wskazują jednak na coś innego. Około 3000 lat temu (około 1000 roku p.n.e.) nastąpiła migracja na zachód z obszaru kultury łużyckiej we wschodniej Europie Środkowej. Ludność ta niosła ze sobą języki celtyckie do Francji, Brytanii, Irlandii, na Półwysep Iberyjski i do Włoch. W epoce żelaza języki te były już używane na ogromnych obszarach Europy. Dziś przetrwały jedynie języki goidelskie (irlandzki, manx, szkocki gaelicki) i brytańskie (walijski, kornwalijski, bretoński).

Trzeba jednocześnie zauważyć, że DNA pokazuje jedynie, kto się przemieszczał, ale nie mówi przecież wprost, jakim językiem się posługiwał. Język mógł rozprzestrzeniać się także przez kontakty kulturowe, a nawet w przeciwnym kierunku niż migracje. Brakuje genomów z kluczowego obszaru formowania się grupy nadbałtyckiej, a ponadto wielu zmarłych z epoki żelaza kremowano, co ogranicza dostępność szczątków do badań.

Odkrycia te pokazują, jak potężnym narzędziem stało się starożytne DNA w badaniach prehistorii. Łącząc genetykę, archeologię i językoznawstwo, naukowcy zaczynają coraz precyzyjniej odtwarzać historię języków, którymi mówimy dzisiaj.

Czytaj też:
Znalezisko w Łysej Górze. Dowód na dalekosiężne relacje
Czytaj też:
Rzymska "nanotechnologia". Historycy w końcu wiedzą, jak tego dokonano
Czytaj też:
Kolosalny posąg Ramzesa II znaleziony na polu

Źródło: DoRzeczy.pl / labrujulaverde.com