Francuscy SS-mani. Do samego końca bronili bunkra Hitlera

Francuscy SS-mani. Do samego końca bronili bunkra Hitlera

Dodano: 
Francuski gen. Philippe Leclerc rozmawia ze schwytanymi francuskimi żołnierzami SS
Francuski gen. Philippe Leclerc rozmawia ze schwytanymi francuskimi żołnierzami SS Źródło: Wikimedia Commons
Nosili zielone mundury Waffen-SS. Wyróżniało ich jedno – tarcza z napisem „France” na tle trójkolorowych barw narodowych.

Arkadiusz Karbowiak

Walczyli w strukturach armii niemieckiej jako żołnierze dywizji „Charlemagne”, a dokładniej 33. Dywizji Grenadierów SS (33. Waffen-Grenadier-Division der SS „Charlemagne”), nazwanej na cześć dawnego władcy państwa Franków Karola Wielkiego. Gdy ją tworzono, Francuzi chcieli, by ich jednostka nosiła imię bohaterskiej katoliczkiJoanny d’Arc, będącej patronem francuskich ochotników walczących po stronie gen. Francisco Franco w czasie wojny domowej w Hiszpanii. Propozycja ta nie znalazła u narodowosocjalistycznych przywódców III Rzeszy zrozumienia. Stojący na czele Głównego Urzędu SS SS-Obergruppenführer Gottlob Berger uznał, że lepiej, by patronem francuskich esesmanów był Karol Wielki, bardziej kojarzący się z ponadnarodową tradycją obrony cywilizacji europejskiej.

To on bronił kontynentu, walcząc z Arabami. Dwanaście wieków później żołnierze poświęconej mu dywizji mieli zmierzyć się z innym cywilizacyjnym zagrożeniem – komunizmem (ich tragiczna pomyłka polegała na tym, że stanęli w szeregach innego cywilizacyjnego zagrożenia, hitleryzmu – przyp. red.). „Pierwszy raz w europejskiej historii Francuzi i Niemcy walczyli nie przeciw sobie, ale jako towarzysze broni […]. Francuzi stanęli po stronie Niemców przeciwko wspólnemu wrogowi Europy. Pokonali tym samym odwieczne uprzedzenia, które dotąd przynosiły obydwu narodom wyłącznie nieszczęścia” – skomentował powstanie francuskiej dywizji dowódca 11. Armii Pancernej SS-Obergruppenführer Felix Steiner.

Mamo, odpadło mi pół lewego ucha...

Dywizja „Charlemagne” składała się z dwóch pułków grenadierów: 57. i 58., liczyła około 7,5 tys. żołnierzy. Część z nich walczyła wcześniej w powstałym w lipcu 1941 r. Francuskim Legionie Ochotniczym do Walki z Bolszewizmem, czyli LVF. Była to pierwsza, choć niejedyna jednostka francuska walcząca w armii niemieckiej.

Utworzenie legionu nie podobało się autorytarnemu marszałkowi Philippe'owi Pétainowi stojącemu na czele rządu Vichy, ale paradoksalnie akcję werbunkową przeprowadzano za pomocą afiszów z jego podobizną oraz hasłem „Wstępuj do Legionu Ochotników Francuskich do Walki z Bolszewizmem. Francuzie, los Francji jest w twoich rękach”. Sam marszałek, niechętny formacji składającej przysięgę lojalności wobec wodza innego kraju, przed wyjazdem jednostki na front napisał także telegram o treści: „Legioniści, w Waszych rękach spoczywa honor wojskowy Francji”.

Spotkanie Phillippe'a Pétaina i Adolfa Hitlera, 24 października 1940 r. Fot: Bundesarchiv, Bild 183-H25217 / CC-BY-SA 3.0

Pod koniec listopada 1941 r. francuscy legioniści znaleźli się na linii frontu, 77 km od Moskwy. Musieli nie tylko zmierzyć się z przeciwnikiem, ale także radzić sobie z temperaturami, które w grudniu 1941 r. spadły nawet do –40 st. C. Ochotnik Jean Claire pisał z frontu do matki: „Kochana Mamo, mróz okropny, minus 40 stopni, uniemożliwia myślenie. Po prostu mam zamrożony mózg. Kilku kolegów straciło uszy oraz palce u nóg. Ja mam także odmrożone uszy. Odpadło mi pół lewego ucha”. Na polu walki legion pozostawił 65 zabitych, 120 rannych i około 300 chorych francuskich legionistów.

„Charlemagne” wybawieniem

Dwa lata po powstaniu LVF, w połowie 1943 r., władze niemieckie wyraziły zgodę na utworzenie francuskiej jednostki Waffen-SS. Początkowo była to Ochotnicza Brygada Szturmowa SS „Frankreich”, która w sierpniu 1944 r. znakomicie sprawdziła się w walkach w okolicach Sanoka, a potem 33. Dywizja Grenadierów SS „Charlemagne”. Jej dowódcą został mianowany ostatni dowódca LVF płk Edgar Puaud, awansowany przy okazji na stopień Waffen-Oberführera (brygadiera), a w armii francuskiej na generała. W czasie I wojny służył on jako oficer w jednostkach strzelców alpejskich, potem w oddziałach Legii Cudzoziemskiej w Maroku i Syrii. Podkomendnymi Puauda w strukturze nowo utworzonej dywizji, poza dawnymi żołnierzami legionu, byli żołnierze Brygady Szturmowej SS „Frankreich”, francuscy ochotnicy z Kriegsmarine, NSKK i organizacji Todta oraz członkowie Milice Française, a w zasadzie jej oddziałów bojowych nazywanych Franc-Garde. Ci ostatni w „Charlemagne” szukali ratunku przed represjami. Po tym, jak teren Francji zaczęły stopniowo wyzwalać wojska brytyjsko-amerykańskie, zostali oni przez swych rodaków uznani za zdrajców i kolaborantów. Przedstawiciele milicji w trakcie wojny walczyli u boku Niemców nie tylko z komunistyczną, ale także gaullistowską partyzantką. Dodatkowo niektórzy z nich mieli na sumieniu zbrodnie przeciwko Żydom.

Samochód oddał rannym

22 lutego 1945 r. w okolicach wsi Czarne na Pomorzu na linii frontu znaleźli się pierwsi żołnierze dywizji. Straty Francuzi ponieśli, już zanim dotarli na front, na stacji w miejscowości Dąbie, kiedy to pociąg, którym się przemieszczali, został zaatakowany przez sowieckie lotnictwo. Niemal od pierwszych chwil po wyładunku dywizja „Charlemagne” znalazła się w samym centrum sowieckiej ofensywy. Pomimo olbrzymiego poświęcenia jej żołnierze nie byli w stanie zatrzymać nacierających pancernych formacji gwardyjskich Armii Czerwonej. Zadecydowały o tym ogromna przewaga przeciwnika i słabość uzbrojenia. Dywizja „Charlemagne” docierała na front w częściach, a jej żołnierze początkowo byli pozbawieni broni ciężkiej. Stąd w obliczu przeważających sił wroga w nocy z 25 na 26 lutego francuscy esesmani rozpoczęli odwrót i opuścili zajmowane pozycje.

Czytaj też:
Najciemniejsze karty historii Francji. Zapomniane prześladowanie Żydów

Dzień później pododdziały„Charlemagne” znalazły się w Szczecinku. W trakcie 10-dniowych walk odwrotowych dywizja straciła500 żołnierzy, a około 1 tys. było zaginionych. Na początku marca po zakończeniu militarnych zmagań w okolicach Karlina i Białogardu dywizja „Charlemagne” przestała istnieć jako zwarta jednostka bojowa. Kilkusetosobowy pododdział trafił do twierdzy Kołobrzeg, gdzie w większości włączony został do Batalionu Alarmowego Hampel. Francuzi walczyli w obronie Festung Kolberg w dwóch grupach bojowych, ścierając się m.in. z polskimi żołnierzami z 4. Dywizji Piechoty 1. Armii WP oraz oddziałami 272. Dywizji Strzeleckiej Armii Czerwonej. Sowieci, wiedząc, z kim mają do czynienia, po francusku nawoływali żołnierzy do kapitulacji. Nikt z nich dobrowolnie się nie poddał.

Co więcej, kiedy dowódca twierdzy płk. Fritz Fullriede podjął decyzję o ewakuacji pozostałych przy życiu resztek garnizonu, 12 Francuzów zgłosiło się do oddziału, którego zadaniem była osłona ewakuowanych jednostek wojskowych i cywilów. Zadanie wykonali znakomicie i jako jedni z ostatnich zostali zaokrętowani na statkach, które przetransportowały ich do Świnoujścia.

Artykuł został opublikowany w 7/2013 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.