„Zagra-Lin” był to oddział specjalny Armii Krajowej istniejący od grudnia 1942 roku do lipca 1943 roku. Jego zadaniem było prowadzenie sabotażu i dywersji na obszarze Niemiec oraz na ziemiach polskich wcielonych Trzeciej Rzeszy.
„Zagra-Lin” wchodził w skład skład Organizacji Specjalnych Akcji Bojowych „Osa”-„Kosa 30”. Przez kilka miesięcy członkowie „Zagra-Lin” przeprowadzili wiele akcji bojowych na terenie wroga, w tym zakończone sukcesami zamachy bombowe w Berlinie i Wrocławiu. Działalność zespołu została zahamowana w wyniku rozbicia krajowego ośrodka „Osy”-„Kosy 30”.
Blady strach padł na Niemców
Pomysł na prowadzenie dywersji w Niemczech pojawiły się już w 1940 roku, kiedy w ramach Związku Walki Zbrojnej powstał Związek Odwetu pod dowództwem pułkownika Franciszka Niepokólczyckiego ps. „Teodor”. W latach 1940-1942 Polacy przeprowadzili około 46 zamachów bombowych na terenie Rzeszy, m.in. na stacjach kolejowych i rafineriach, wykorzystując trotyl i bomby termitowe
W grudniu 1942 roku powołano autonomiczną jednostkę „Osa”, podlegającą bezpośrednio Komendzie Głównej AK, z dowódcą podpułkownikiem Józefem Szajewskim „Philipsem”. W lutym 1943 roku „Osa” weszła w skład Kedywu AK, zmieniając kryptonim na „Kosa 30”. W jej ramach właśnie działał zespół „Zagra-Lin”, zwany inaczej „Kosa Zagra w Linie”.
Bomba na berlińskim dworcu
Jedną z najbardziej spektakularnych akcji zespołu „Zagra-Lin” była operacja przeprowadzona 24 lutego 1943 roku na peronie podziemnej stacji kolejki miejskiej S-Bahn przy Friedrichstrasse w Berlinie. Zamach był częścią szerszej strategii sabotażu, której celem było uderzenie w serce niemieckiego reżimu, bez prowokowania masowych represji w Polsce.
Akcję przygotowali: Józef Lewandowski, który pochodził z Bydgoszczy i miał obywatelstwo niemieckie, co ułatwiało transport materiałów wybuchowych, Jan Lewandowski, Janusz Łuczkowski, Leon Hartwig, Maria Wasilewska i Stefania Lewandowska. Dowódcą zespołu „Zagra-Lin” był kapitan Bernard Drzyzga ps. Jarosław, Bogusław-Jarosław, który uciekł z obozu jenieckiego.
Zespół dywersantów podróżował z Warszawy przez Kutno i Bydgoszcz. Dotarli do Berlina około 6 rano 24 lutego. Członkowie grupy byli wyszkoleni w obsłudze materiałów wybuchowych i, co ważne, mówili płynnie po niemiecku.
Bomba została przygotowana w Warszawie, a następnie złożona przez Józefa Lewandowskiego w toalecie na berlińskim dworcu. Ładunek składał się z 2 kilogramów trotylu, 200 gramów plastiku wybuchowego oraz 2 kilogramów jednocalowych gwoździ. Umieszczono go w walizce.
Ładunek wybuchowy umieszczono w walizce obok ławki na peronie stacji S-Bahn Friedrichstrasse w centrum Berlina. Eksplozja nastąpiła wieczorem 24 lutego 1943 roku, powodując zniszczenie szklanego dachu peronu. Wybuchł pożar. W wyniku eksplozji zginęło 36 osób, głównie gestapowców, SS-manów, oficerów i żołnierzy Wehrmachtu, a rannych zostało 78 osób. Większość obrażeń spowodowanych było upadkiem fragmentów szklanego dachu.
Polakom udało się uciec z miejsca zdarzenia. Wybuch wywołał wielką panikę wśród Niemców. Policja wszczęła śledztwo, które nadzorował osobiście Heinrich Himmler. Oferowano nawet wysoką nagrodę, 10 tysięcy marek, za informacje o sprawcach zamachu. Oficjalnie władze niemieckie nie przyznawały się, że doszło do aktu dywersji. Wydarzenie przedstawiono jako „awarię techniczną”.
Atak w Berlinie był jedną z najbardziej spektakularnych akcji Armii Krajowej. Zespół „Zagra-Lin” powtórzył podobną akcję na tej samej stacji 10 kwietnia 1943 roku, a później we Wrocławiu 23 kwietnia 1943 roku.
Czytaj też:
Największy fenomen świata. Nikt nie stworzył czegoś takiego, jak Armia KrajowaCzytaj też:
Od kiedy używamy nazwy "Rzeczpospolita"? Dziś przypada rocznicaCzytaj też:
Hitlerowska gra o Kaukaz
