Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej wzmógł wśród Azerów nadzieje na odbudowanie niepodległego Azerbejdżanu. Adolf Hitler zamierzał wprawdzie wygrać wojnę z Sowietami bez pomocy narodów zamieszkujących ZSRS, jednak w przypadku Kaukazu, a szczególnie żyjących tam muzułmanów, wyrażane przez Turcję zainteresowanie przyszłością Azerbejdżanu, Krymu i Dagestanu skłoniło przywódcę Rzeszy do pewnej korekty swej dotychczasowej polityki w tym zakresie. Podpisany 18 czerwca 1941 r. pakt o nieagresji z Turcją tylko chwilowo zadowalał Hitlera. Jasne było, że Führer zainteresowany jest grą o wyższą stawkę. Celem było skłonienie Turcji do przystąpienia do wojny po stronie Niemiec.
Władze w Ankarze zapewne miały tego świadomość, jednak nie chciały całkowicie pozostawić ludów turkijskich na łasce Berlina. Stąd już w sierpniu ambasador Turcji w Niemczech, Gerede Hüsrev, zasugerował w rozmowie z sekretarzem stanu w niemieckim MSZ, Ernstem Freiherrem von Weizsäckerem, ewentualne zjednoczenie narodów kaukaskich w celu powołania do życia na Kaukazie państwa buforowego (drugą kwestią było zainicjowanie podobnego tworu na wschód od Morza Kaspijskiego). Niemiecki wysłannik do Turcji Hans Kroll potwierdził konieczność poparcia tureckich dążeń w sprawie utworzenia państw pod parasolem Ankary. We wrześniu 1941 r. z von Weizsäckerem i Ernstem Woermannem spotkał się Nuri Pasza, jeden z wpływowych panturkistów, brat przeciwnika Kemala Atatürka, poległego w walkach z Armią Czerwoną w 1922 r., który również wspomniał o sensowności takiego rozwiązania. Istotne znaczenie miała także wizyta dwóch tureckich wojskowych: gen. Fauda Erdena, komendanta tureckiej Akademii Wojennej w Ankarze, i gen. Hüsnü Emira Erkileta, nieoficjalnego przedstawiciela turkmeńsko-tatarskich kręgów emigracyjnych w Ankarze.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
