Przez Atlantyk. Polak dokonał niemożliwego

Przez Atlantyk. Polak dokonał niemożliwego

Dodano: 
Kpt. Stanisław Skarżyński w samolocie RWD-5 bis podczas startu, maj 1933
Kpt. Stanisław Skarżyński w samolocie RWD-5 bis podczas startu, maj 1933 Źródło: NAC
Wyczyn kapitana Skarżyńskiego pozostaje symbolem determinacji i ambicji polskiego ducha. W czasach, gdy transatlantyckie loty były jeszcze wielkim ryzykiem, polski pilot na małym sportowym samolocie dokonał tego, co wydawało się niemożliwe

8 maja 1933 roku zapisał się na trwałe w historii nie tylko polskiego, ale i światowego lotnictwa. Tego dnia kapitan Stanisław Skarżyński, jako pierwszy Polak, przeleciał nad południowym Atlantykiem. Na pokładzie jednomiejscowego samolotu RWD-5bis pokonał dystans 3582 km z Saint Louis w Senegalu do Maceió w Brazylii. Lot trwał 20 godzin i 30 minut (w tym ponad 17 godzin nad oceanem). Skarżyński ustanowił tym samym światowy rekord odległości w klasie lekkich samolotów turystycznych. Do dziś RWD-5bis pozostaje najmniejszym samolotem, jaki kiedykolwiek pokonał Ocean Atlantycki.

Od piechoty do lotnictwa

Stanisław Skarżyński urodził się 1 maja 1899 roku w Warcie. Był synem Władysława i Wacławy z Kozłowskich. W młodości działał w Polskiej Organizacji Wojskowej, a od listopada 1918 roku służył w Wojsku Polskim. Walczył w wojnie polsko-bolszewickiej w szeregach 29. Pułku Strzelców Kaniowskich. 16 sierpnia 1920 roku, w czasie Bitwy Warszawskiej, został ciężko ranny w walkach pod Radzyminem. Rana, której doznał spowodowała, że utykał do końca życia. Za bohaterstwo okazane podczas walk otrzymał Srebrny Krzyż Orderu Virtuti Militari.

Rana wykluczyła go z dalszej służby w piechocie, jednak chciał pozostać w Wojsku Polskim, więc po staraniach przeniesiono go do lotnictwa. Szkołę lotniczą Skarżyński ukończył w 1925 roku i trafił do 1. Pułku Lotniczego w Warszawie. 12 kwietnia 1927 roku awansował na kapitana. Szybko okazało się, że jest bardzo zdolnym pilotem.

W 1931 roku, Stanisław Skarżyński, wspólnie z porucznikiem Andrzejem Markiewiczem, odbył na samolocie PZL Ł.2 rajd dookoła Afryki, pokonując ponad 25 770 km. To osiągnięcie przyniosło mu międzynarodowe uznanie i przydomek „Wielkiego Afrykańczyka”.

Rekordowy przelot

Największym wyzwaniem dla Skarżyńskiego miał być jednak rajd na trasie Warszawa – Rio de Janeiro. Do dalekiego lotu przygotowano specjalnie zmodyfikowany RWD-5bis – lekki samolot konstrukcji zespołu inżynierów RWD (Rogalski, Wigura, Drzewiecki). Samolot otrzymał dodatkowe zbiorniki paliwa, co pozwoliło na pokonanie oceanu. Masa własna maszyny wynosiła poniżej 450 kg.

Stanisław Skarżyński

Skarżyński wystartował z warszawskiego Okęcia 27 kwietnia 1933 roku. Trasa wiodła przez Lyon do Casablanki (gdzie dotarł 3 maja), a stamtąd do Saint Louis w Senegalu (4 maja). Po kilku dniach oczekiwania na sprzyjającą pogodę, 7 maja około godziny 23:00 Skarżyński wystartował nad Atlantyk. Leciał samotnie, bez radia, za to z kompasem, mapami i sekstansem. Legenda głosi, że odbył lot w zwykłym garniturze, chcąc godnie prezentować się po przylocie do Brazylii.

Przelot odbył się w trudnych warunkach nawigacyjnych. Skarżyński polegał wyłącznie na własnym doświadczeniu oraz podstawowych narzędziach. 8 maja około godziny 19:30 wylądował bezpiecznie w Maceió. Natychmiast stał się bohaterem światowych mediów. Polski pilot na polskiej maszynie dokonał czegoś, co do tamtej pory wydawało się wielu ludziom kompletnie nierealne.

Dokonanie Skarżyńskiego polskie władze wykorzystały znakomicie do promocji Drugiej Rzeczypospolitej jako nowoczesnego państwa. W Brazylii i Argentynie zorganizowano liczne spotkania z Polonią oraz lokalnymi władzami. Pilot był entuzjastycznie witany, szczególnie przez rodaków.

Początkowo planowano, że Skarżyński będzie kontynuował lot dalej, do Stanów Zjednoczonych, lecz Ministerstwo Spraw Zagranicznych zdecydowało o skróceniu trasy. 11 lipca 1933 roku Skarżyński wypłynął statkiem z Rio de Janeiro do Boulogne-sur-Mer we Francji. Samolot zdemontowano i przewieziono tą samą drogą. Rejs zakończył się 27 lipca. 30 lipca pilot wylądował na lotnisku Lublinek pod Łodzią, gdzie powitały go oficjalne delegacje i rodzina. Oficjalne zakończenie rajdu nastąpiło 2 sierpnia 1933 roku na lotnisku mokotowskim w Warszawie.

Za ten wyczyn Stanisław Skarżyński został, w 1936 roku, uhonorowany przez Międzynarodową Federację Lotniczą Medalem Louisa Blériota, czyli prestiżowym wyróżnieniem za rekordy w lotnictwie lekkim.

Służba do końca

Skarżyński po powrocie do Polski nie spoczął na laurach. W 1938 roku został zastępcą dowódcy 4. Pułku Lotniczego w Toruniu. W 1939 roku odpowiadał za planowanie użycia lotnictwa i obrony przeciwlotniczej Armii „Pomorze”. W czasie wojny obronnej we wrześniu 1939 roku pełnił funkcję szefa sztabu Dowództwa Lotnictwa i OPL tej armii.

Gdy Niemcy i Sowieci zajęli cały obszar Polski, Skarżyński przedostał się do Francji, a następnie do Wielkiej Brytanii. Kierował ewakuacją polskich pilotów i został komendantem Polskich Szkół Pilotów w Hucknall i Newton. Na własną prośbę zgłosił się do lotów bojowych. Służył jako dowódca bazy RAF Lindholme oraz pilot w 305. Dywizjonie Bombowym „Ziemi Wielkopolskiej”.

26 czerwca 1942 roku, podczas powrotu z nalotu na Bremę, jego bombowiec doznał awarii silników i musiał przymusowo wodować na Morzu Północnym ok. 65 km od wybrzeży Anglii. Podczas ewakuacji załogi do tratwy ratunkowej Skarżyński, wychodząc jako ostatni innym lukiem, został zmyty przez falę i utonął jako jedyny członek załogi. Ciało bohaterskiego polskiego lotnika odnaleziono i pochowano z honorami na cmentarzu alianckim w West-Terschelling na holenderskiej wyspie Terschelling. Pośmiertnie awansowano go do stopnia pułkownika i odznaczono Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W 2009 roku imię Stanisława Skarżyńskiego przyjęła 8. Baza Lotnictwa Transportowego w Krakowie-Balicach.

Czytaj też:
Podróże w przestworzach
Czytaj też:
Najpiękniejsze barwy, biało-czerwone. Towarzyszą nam od setek lat
Czytaj też:
Górski QUIZ. O jakie góry chodzi?

Opracowała: Anna Szczepańska
Źródło: DoRzeczy.pl