Pułapki wirtualnej rzeczywistości i zagrożenia płynące z AI

Pułapki wirtualnej rzeczywistości i zagrożenia płynące z AI

Dodano: 
Wirtualna rzeczywistość. Zdjęcie ilustracyjne
Wirtualna rzeczywistość. Zdjęcie ilustracyjne Źródło:Pixabay
Pierwszym znakiem zmian jest radykalne zerwanie z przeszłością. Skraca się także znacznie kontakt ludzi z konkretnymi rzeczami: każda jest „na chwilę”, wymiatana ze świadomości przez kolejne mody i trendy.

W zderzeniu z nowoczesnością człowiek zawsze staje między marzeniem a planem, przezornością a odwagą, spontanicznym poddaniem się biegowi rzeczy a kontrolą przemian.

Internet, sztuczna inteligencja i wirtualna rzeczywistość niszczą cywilizację

Alvin Toffler, który zasłynął jako autor książki Szok przyszłości, stwierdził, że słowo „zmiana” jest kluczem do zrozumienia współczesnego czasu. Zmiana i innowacyjność są stale poszukiwane, mają swoją wartość na rynku, gdyż efektem jest ciągle nowa oferta. Zmiany te jednak mogą okazać się zbyt szybkie, powodują zamieszanie
w psychice, która nie zdąży przywyknąć do wielu otaczających zjawisk, zanim znikną w fali nowych ofert i propozycji.

Ks. prof. A. Zwoliński, "Cyberpułapka", wyd. Fronda

Czynnikiem największych zmian jest technika i nowe technologie, które stwarzają zjawisko nazywane inwazją nowości. Pierwszym znakiem zmian jest radykalne zerwanie z przeszłością. Skraca się także znacznie kontakt ludzi z konkretnymi rzeczami: każda jest „na chwilę”, wymiatana ze świadomości przez kolejne mody i trendy.

Niniejszy tekst to fragment książki „Cyberpułapka”, której autorem jest ks. prof. Andrzej Zwoliński, wyd. Fronda

E-SAMOTNOŚĆ

Od dawna zauważono, że w człowieku trwa stała dążność do spotykania innych. W ten sposób odzywa się w jednostce jej społeczna natura, otwarcie na innych i chęć dopełnienia własnego życia w spotkaniu z innymi. Obecność człowieka w świecie informacji również nie zmieniła tej tendencji, ale naznaczyła ją nową jakością. Tradycyjne spotkanie między ludźmi było nasycone prywatnością, wzajemnym jej ofiarowaniem i zaproszeniem do świata własnych przeżyć, doznań, przy skupieniu uwagi na ich bogactwie i głębi. Spotkania internetowe są przede wszystkim ilościowe, masowe, bez zwracania uwagi na ich anonimowość i płytkość, tymczasowość i zmienność.

Spotkania między ludźmi przy udziale Internetu są podobne do ilościowej fascynacji zbiorami danych i masowością przepływu informacji. Istotą takiego spotkania jest sama jego rejestracja, zaistnienie kontaktu, a nie jego jakość czy inne duchowe przymioty wydarzenia. Istnieje rodzaj „spijania danych” o innych ludziach, z pominięciem ich głównego problemu czy pytania, które noszą w sobie. Podobnie jak w wypadku innych danych, otrzymuje się niezwykłą ilość danych o ludziach, ale bez obecności w nich tego, co typowo ludzkie i niezbędne przy spotkaniu – świadomości ich obecności z całym spectrum ich życia obok naszego życia.

Człowiek poszukuje innych

Dzisiaj sukcesem nie jest przesyłanie Internetem gigabajtów danych, lecz taki ich dobór i selekcja, by mogły wyrazić to, co istotne, sensowne i celowe. Przepływ informacji cyfrowych w świecie jest obecnie obsługiwany przez ponad trzy miliony centrów serwerowych o bardzo zróżnicowanej wielkości. Centra przechowywania danych na całym świecie zużywają równowartość produkcji 30 elektrowni atomowych. Blisko trzy czwarte tych danych wytwarzają zwykli użytkownicy, przy byle okazji przesyłając jedni do drugich wielkie pliki na przykład filmów lub e-maili z fotografiami w załączniku. Komputery obsługujące portale internetowe działają z pełną mocą całą dobę, umożliwiając także nieustanny kontakt między użytkownikami. Tak więc kolejne internetowe „spotkanie” jest praktycznie możliwe w każdej chwili i z każdym, kto posiada komputer.

Łatwość realizacji „spotkania” i kontaktu między ludźmi jest niezwykła. Zmiana sposobu konsumpcji kultury masowej nastąpiła bardzo szybko i wydaje się, że bez niezbędnej refleksji nad tym procesem. Życie towarzyskie było tradycyjnie formą przystosowania jednostki do współżycia społecznego. Obecnie dorastanie do udziału w globalnej kulturze dokonuje się w większości w samotności, przed ekranem komputera. W jego przebiegu brak jest koniecznego komentatora, weryfikatora i dojrzałego świadka pomocnego we właściwym rozeznaniu się w ogromnym napływie informacji.

Ten sam brak dotyczy kontaktu z innymi ludźmi i wyboru właściwego spotkania. Internetowe kontakty umożliwiają bezkrytyczne przyjęcie kontaktu z kimś przypadkowym, nieznanym, a nawet groźnym, jak na przykład dziecko akceptujące łączność z pedofilem czy młody człowiek z handlarzem narkotyków. Przypadkowe spotkania, niepoddawane dyskusji w gronie bliskich osób, akceptowane w samotności, rodzą zagrożenie rozczarowania i pogłębienia frustracji w zderzeniu z rzeczywistymi oczekiwaniami użytkownika sieci. Około 80 proc. dzieci i młodzieży włączonych jest do Internetu od dwóch do ośmiu godzin na dobę – również w godzinach nocnych. W zdecydowanej większości tego czasu są sami, gdyż rodzice najczęściej nie interesują się, co ich dziecko robi w sieci.

Ponad 90 proc. czasu spędzonego w sieci jest przeznaczone na spotkania towarzyskie „z przyjaciółmi”, z którymi młody człowiek uczestniczy w „imprezce” (portale społecznościowe: Facebook, Nasza Klasa, komunikatory: GaduGadu lansują hasło, że „wszystko jest imprezką”). Używanie sieci traktuje się jako formę rozrywki, która jest bierna i ma charakter konsumpcyjny. Popularnością cieszy się muzyka, filmy i różnego rodzaju „śmieszne serwisy” typu: demotywatory, kwejk, wiocha.pl. Dane opublikowane w Google wskazują, że w polskim Internecie najczęściej wyszukiwanym słowem w 2011 roku był wyraz „kwejk” – to nazwa serwisu z niewyszukanymi żartami. Uczestnicy sieci wykorzystują też zasoby Internetu do nauki i edukacji, ale czas poświęcony na naukę i rozwijanie osobistego potencjału i zdolności jest zdecydowanie krótszy.

Praca przegrywa na co dzień z wyborem bieżących zadań towarzyskich, rozrywkowych i konsumpcyjnych. W atmosferze zabawy i rozrywki bardzo łatwo o kontakty przypadkowe, które traktuje się jako element „luzu” i chwilowego odprężenia, bez szerszego spojrzenia na konsekwencje i odpowiedzialność za innych i siebie. Internet stał się rodzajem dopełnienia każdego dnia życia, ucieczką przed pracą i alternatywnym dla rzeczywistego, łatwym światem. Liczne kontakty internetowe pozwoliły na powstanie grup rówieśniczych „dobrze ustawionych”, „poinformowanych”, „obecnych”, którzy przenoszą swoje wirtualne kontakty na środowiska codziennego życia. „Dobrze poinformowany” imponuje w środowisku znajomością wielu spraw i tematów, niekiedy pozostających kulturowym tabu. Wiele spraw ocenia i rozstrzyga według wcześniej spotkanych wirtualnych diagnoz. Z lekceważeniem odnosi się do „nieobecnych” w sieci, traktując ich jako niedojrzałych i „nienowoczesnych”. Samo dotknięcie tematu, którego dokonał w sieci, nobilituje go i pozwala spojrzeć z góry na innych członków społeczności klasowej, szkolnej czy środowiskowej. Oceny i opinie „obecnych sieci” nie są jednak własne ani ugruntowane refleksją. Cechuje je zmienność – uzależniona od wersji obecnej w Internecie, a także brak argumentów, które zazwyczaj biorą się z przemyślenia i wiążą z wysiłkiem intelektualnym.

Obraz świata budowany na podstawie spotkań internetowych jest schematyczny i podporządkowany prostym konstrukcjom, które można zauważyć w grach komputerowych. Pomimo pojawienia się gier coraz bardziej skomplikowanych i złożonych w swojej fabule, niosą one ze sobą schematyczny świat, odarty z bogactwa człowieczeństwa. Podobnie jak film, gry komputerowe są budowane na zasadzie redukcji niektórych aspektów życia w celu wydobycia i ukazania wątków najbardziej sensacyjnych i zaskakujących. Życie tymczasem zawiera w sobie całą rzeczywistość, niesie naraz wszystkie jego elementy. Efektem jest spojrzenie na życie własne i innych na zasadzie redukcji: odrzucenia tego, co „nudne”, „takie same”, „bezbarwne”, a wydobycie z niego tego, co frapujące. Jednak podczas gdy jest to możliwe w grze czy filmie, staje się niemożliwe w życiu, które musi być traktowane całościowo. Z tego samego powodu można twierdzić, że gry ogłupiają. Twierdzenie, że dostarczają nowej wiedzy, pozwalają postrzegać pomyłki nie jako porażki, lecz możliwość rozwoju, pozwalają testować różne rozwiązania problemów, przygotowują do nowych wyzwań i testowania różnych hipotez – jest mylące. W życiu realnym bowiem najczęściej nie ma możliwości „powtórki”, „testowania”, „nowego poszukiwania” – przykładem tego jest rola wierności i stałości dla wielu decyzji i działań człowieka.

Gorączkowe poszukiwanie kontaktu w Internecie, bardzo łatwo zaspokojone i realizowane, nie prowadzi do prawdziwego spotkania, które wymaga bezpośredniego zetknięcia się osób. Przestrzeń między nimi nie może być zniekształcona przez jakiegokolwiek pośrednika, choćby to była internetowa sieć, stwarzająca złudzenie spotkania. Otrzymanie od kogoś garści informacji, zredagowanych dla potrzeb owego kontaktu, nie jest jeszcze spotkaniem. Może być zaledwie pretekstem i przyczynkiem do niego. (…)

Niniejszy tekst to fragment książki „Cyberpułapka”, której autorem jest ks. prof. Andrzej Zwoliński, wyd. Fronda

Czytaj też:
Psychoterapia Ewangelią
Czytaj też:
Święci oddawali życie za wiarę. My oddajemy wiarę za wygodne życie
Czytaj też:
Sztuczna inteligencja odtworzyła głos legendarnej piosenkarki. Słychać ją w filmie

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Fronda