Wielki kolorowy napis postawiony pod palmami wita mnie słowami: „Tijuana. Tutaj zaczyna się ojczyzna”. Wszystko zależy jednak od perspektywy, bo równie dobrze Meksyk może się tutaj kończyć, szczególnie dla kogoś, kto przyjechał do Tijuany z południa. Pewne jest jedno: nie da się pójść już bardziej ani na północ – drogę zagradza mi słynny płot – ani na zachód – fale chłodnego o tej porze roku Pacyfiku niezbyt zachęcają do kąpieli. Przez niewielkie przerwy w wysokim na 9 metrów stalowym płocie można dostrzec wieżowce San Diego, ale widok przysłania nieco kolejna bariera, postawiona przez Amerykanów 20 metrów dalej na wypadek, gdyby komuś udało się jednak sforsować pierwszy, wchodzący w morze niemal na 100 metrów płot.
– Kiedyś ludzie rzucali się tu w morze i próbowali opłynąć barierę. Niektórym się to udawało. Ale teraz tu jest tyle czujników, kamer i służb, że nie ma już takiej opcji. W dwie minuty złapałaby cię „migra”. Zobacz, co tu widać na słupie – mówi stary Meksykanin, który sprzedaje na plaży przekąski, wskazując ręką na wysoki maszt naszpikowany kamerami i czujnikami. Dzięki temu „migra”, czyli amerykańska straż graniczna, może skutecznie kontrolować ten wrażliwy odcinek granicy.
Jednak cała ta elektronika na nic się zdaje, jeżeli meksykański kartel korzysta z doświadczenia górników. W reportażu stacji NBC News sprzed kilku miesięcy możemy zobaczyć, jak profesjonalnie wyglądał tunel, który kończył się w magazynie w Otay Mesa, dzielnicy San Diego, która przylega do granicy. W budowie takiej infrastruktury wyspecjalizował się kartel Sinaloa, kierowany przed laty przez słynnego Joaquína „El Chapo” Guzmána. Tunele zaczynające się i kończące w magazynach po dwóch stronach granicy to metoda dająca najlepszą gwarancję, że dany towar znajdzie się w USA – inne sposoby są bardziej zawodne.
Szok Nixon
Na płocie na plaży pełno jest malunków wzywających do tworzenia świata bez granic. Wśród nich wyróżnia się mural z czule całującymi się Trumpem i Bidenem, opatrzony napisem: „Zburzcie ten mur!”. Artysta, który go stworzył, wychodził najwyraźniej z przekonania, że nawet Joe Biden, tak oskarżany przez republikanów o zaniedbanie bezpieczeństwa na granicy z Meksykiem, był zbyt nieczuły, jeżeli chodzi o los migrantów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
