Bicz Boży z Florencji

Bicz Boży z Florencji

Dodano: 
Savonarola wygłaszający kazanie. Mal. Ludwig von Langenmantel
Savonarola wygłaszający kazanie. Mal. Ludwig von Langenmantel Źródło: Wikimedia Commons
Savonarola zawładnął sercami i umysłami mieszkańców miasta i za pomocą bezwzględnych metod zaczął wprowadzać moralną rewolucję.

I choć nie sprawował nigdy żadnej funkcji publicznej, przez siedem lat rządził duszami dumnych Florentczyków, aż spalono go na stosie ku uciesze papieża rozpustnika Aleksandra VI.

Współcześni Europejczycy nie mają dla niego krzty litości. Jak bowiem wątpiący, racjonalistyczny, laicki Euroatlantyda mógłby chwalić kogoś, kto organizował publiczne palenie książek i pięknych strojów, kobiety uwiecznione w aktach porównywał do prostytutek i w ogóle pałał nienawiścią do wszelkich doczesnych uciech? Kościół katolicki – niekoniecznie z przyczyn opisanych wyżej – wyraża się o nim pozytywne. Ewangelicy z kolei próbują podprowadzić Savonarolę Rzymowi, uważając go za wielkiego prekursora reformacji.

Precz z uciechami

Słynny kaznodzieja urodził się w 1452 r. w Ferrarze. Dziadek ukształtował młodego Girolamo niczym garncarz naczynie. Kazał klękać, gdy tylko wypowiadano imię Jezusa lub Maryi, piętnował romanse rycerskie i huczne imprezy. Nie był jednocześnie bezmyślnym i tępym bigotem, lecz uznanym w Italii lekarzem, biologiem i pisarzem znającym dzieła wielkiego Awicenny. Podczas gdy rówieśnicy Girolamo bili się w zaułkach lub drażnili grube przekupki, on siedział z nosem w książkach. Gdy oni podszczypywali dziewki, on znał już biegle łacinę i francuski. Pochodząca z potężnego rodu Laudomia Strozzi ze wzgardą odrzuciła zaloty tego odludka. Dowiedział się, że jest na nią zbyt biedny i zbyt brzydki – co zresztą było prawdą. Wątły, chudy, chorowity, niewysoki, z mięsistymi powiekami i wielkim nosem na pewno nie nadawał się na dworaka czy dyplomatę. Nic dziwnego, że wstręt do uciech i rozkoszy zawładnęły nim na dobre.

W 1475 r. zniknął nagle z domu. „Ponad wszystko kochałem dwie rzeczy: wolność i spokój. To one doprowadziły mnie do mego celu. Aby być wolnym, nie chciałem mieć żony, aby mieć spokój, uciekłem od świata i tak dotarłem do przystani religii” – pisał po latach. Mając 23 lata, Savonarola trafił do Bolonii, do dominikanów. Dał się poznać jako zdolny nauczyciel, ale na razie marny kaznodzieja. Prosty lud nie rozumiał jego kazań, śmiał się ze skrzekliwego głosu, gwałtownych gestów, pełnego fałszu śpiewu.

Artykuł został opublikowany w 6/2023 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.

Autor: Jakub Ostromęcki