Nowe wydanie książki dr. Radosława Sikory, cenionego historyka, specjalizującego się w historii nowożytnej i historii wojskowości. Sikora, który obronił swój doktorat z husarii, słusznie uważany jest za największego w Polsce specjalistę od skrzydlatych jeźdźców.
Deli junacy i polscy husarze
Jak już zaznaczyłem, historycy dostrzegają w deli junakach wzór, który mieli naśladować polscy husarze. Przy czym do tej pory kładziono nacisk przede wszystkim na skrzydła i skóry drapieżników. Trzeba jednak przyznać, że podobieństw było znacznie więcej. Jak dotąd nikt w Polsce nie zauważył, że kopie, czyli podstawowa broń obu tych rodzajów kawalerii, były tej samej konstrukcji. Nicolas de Nicolay pisał o długich, drążonych kopiach w ręku deli junaka. Takich samych używali polscy husarze, o czym przekonuje szereg źródeł, w tym również cennik z 1561 roku, w którym koszt wykonania drążonej kopii („hasta usarska dęta [czyli pusta w środku]”) określono na 12 polskich groszy. Nie była to jednak specyfika tylko tych dwóch formacji. Także Węgrzy w tym samym czasie używali długich drążonych kopii. To samo można powiedzieć o obcisłych, czerwonych spodniach, tarczach o specyficznym kształcie, długich ostrogach, nakryciach głowy czy nawet żółtych, podkutych trzewikach widocznych na wielu wyobrażeniach deli junaków. Owo podkucie opisał Anton Schneeberger w dziele opublikowanym w Krakowie w 1564 roku:
anteriorem plantae partem clavatam, calcem vero ex ferro lunatam habentes, quibus hodie equites Poloniae et Hungariae utuntur.
Co znaczy:
przednia część podeszwy podbita jest gwoździami [chodzi o kołkowanie butów], obcas zaś pod piętę jest urobiony z żelaza na kształt półksiężyca – dziś używają takich konni w Polsce i na Węgrzech.
Jeśli dodać do tego tureckie rumaki, które polscy husarze wysoko cenili, kupowali i na których walczyli; jeśli dodać, że te rumaki również malowano sprowadzanymi z Imperium Osmańskiego farbami, to trudno będzie dostrzec różnice między deli junakami a husarią.
Czy to wszystko oznacza, że husaria imitowała deli junaków? Niekoniecznie. Te wszystkie przykłady świadczą jedynie o tym, że w XVI wieku, na terenach od Bałkanów na południu po Rzeczpospolitą na północy, panowała pewna moda wojskowa, w której upodobanie znalazły różne nacje. Wśród nich byli Serbowie, Albańczycy, Węgrzy, Polacy itd. Kto zaś był kreatorem tej mody, czy też jej poszczególnych elementów, tego dziś określić nie można. Już Zdzisław Żygulski jun. zaznaczał, że:
W badaniach typów kulturowych często bezkrytycznie przyjmuje się jednokierunkowość wpływów działających ze strony Orientu na Europę, a często zapomina się o wpływach przeciwnych [...].
Wskazuje przy tej okazji na to, że specyficzne tarcze używane w Imperium Osmańskim są zapewne zapożyczone od Węgrów.
Nie można także zapominać o tym, że w różnych kulturach nawet uderzająco podobne elementy mogły nieść ze sobą zupełnie inną treść. Sztandarowym przykładem są pióra i skrzydła, których używali i deli junacy, i husarze. O ile wśród tych pierwszych była to oznaka kogoś wyjątkowo walecznego, o tyle husarze używali tych elementów z nieco innych powodów. Poza czysto praktycznym aspektem użycia tych ozdób (sprawianie wrażenia, że jest się liczniejszym niż w istocie, oraz straszenie koni nieprzyjaciela) husarze nosili je, gdyż wyglądało się w nich widowiskowo. Noszono je „dla okazałości”, jak to w skrócie ujęto w oficjalnym dokumencie królewskim (liście przypowiednim) z 1577 roku, zalecającym Stefanowi Bielawskiemu formowanie husarskiej chorągwi nadwornej. (…)
Czytaj też:
Husaria pokazuje kunszt. Wielkie zwycięstwo ChodkiewiczaCzytaj też:
Pięć lwów LechistanuCzytaj też:
Polacy nigdy nie pobili tylu wrogów. Bitwa, która powinna stać się legendą
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
