• Rafał A. ZiemkiewiczAutor:Rafał A. Ziemkiewicz

Niecytaty

Dodano: 
Maria Antonina
Maria Antonina Źródło: Wikimedia Commons
„Lud nie ma chleba? Niech jedzą ciastka”. Kto nigdy nie zetknął się z tym cytatem z Marii Antoniny, ręka do góry. Dziękuję, wiedziałem, że nikogo takiego wśród czytelników nie ma. A teraz proszę, ręka do góry, ilu wie, że nieszczęsna królowa nigdy nic podobnego nie powiedziała, że ten sławny cytat jest dziełem rewolucyjnego „czarnego PR-u”? Niewielu, co?

Jest to pomysł na jeszcze jedną książkę, której nigdy nie napiszę, bo nie mam ani sił, ani czasu, ani cierpliwości do grzebania w archiwach. Księga cytatów, które nigdy nie padły albo padły w zupełnie innym kontekście. Sądzę, że byłaby to książka dość obszerna. Przypisywanie różnym historycznym postaciom słów, których im samym nawet nie przeszło przez myśl powiedzieć, jest stare jak propaganda, a propaganda jak cywilizacja. I, powiedzmy sobie, rzadko takie niecytaty zmyślane były przez apologetów.

Chociaż oczywiście i tak bywało – czytając napuszone mowy wkładane w usta wodzom przez rzymskich i greckich historyków, można być przecież pewnym, że w opisywanych okolicznościach, na polu bitwy, nikt by po prostu takich farmazonów nie wytrzymał. Jednak starożytni historycy uważali je za niezbędne uzupełnienie opowieści, aby potomni wiedzieli, jaki z niej wyciągnąć morał.

Z takiej kategorii niecytatów ubrązowiających wyróżniłbym rzekome słowa Władysława Jagiełły „mieczów ci u nas dostatek, ale i te przyjmujemy”, i tak dalej, które miał wypowiedzieć do krzyżackich posłów tuż przed bitwą pod Grunwaldem. Długosz zmyślił nie tylko ten tekst, lecz także całego Jagiełłę, rozumiejąc, że pisze w określonych okolicznościach historycznych. Potrzebą czasu było przeciwstawienie się propagandzie czyniącej z Polaków pogan, a z ich króla agresywnego, antychrześcijańskiego dzikusa. Długosz przedstawił zatem Jagiełłę jako męża świątobliwego i płaczliwego, który tak bardzo pragnął pokoju, że gdy odwieczni wrogowie zmusili go, by ich wreszcie sprał, był z tego powodu dosłownie chory i łkał rzewnie.

„Mordujcie wszystkich, pan Bóg swoich pozna” – to z kolei przykład niecytatu, który wszedł do „common knowledge” w wersji tendencyjnie przekręconej. Bynajmniej nie były te słowa wyrazem religijnego fanatyzmu w walce z heretykami. Przeciwnie – krańcowego cynizmu w podejściu do krucjaty przeciwko albigensom, która dostarczyła normańskiemu wodzowi świetnego pretekstu do „ostatecznego rozwiązania” kwestii Prowansalczyków, wroga śmiertelnego od wielu pokoleń. Niby, wiecie koledzy, mamy tu tylko zwalczać heretyków, ale jakby kto pytał, to nie umieliśmy ich odróżnić, więc wiecie, ha, ha, po całości… przecież taka okazja prędko się nie powtórzy!

Mnóstwo takich niecytatów sfabrykowali oświeceniowi encyklopedyści. Zresztą aby zohydzić Kościół, krucjaty, a zwłaszcza świętą inkwizycję, gotowi oni byli do najbezczelniejszych łgarstw. Widać to po tym, jak manipulowali „źródłami z epoki”, cytując z propagandowych broszur protestanckich sprzed stuleci tylko te oskarżenia, które pasowały do ich czasów – o rzekome okrucieństwa, przemilczając dominujące w nich rewelacje o czarach, homoseksualizmie i oddawaniu czci diabłu.

Tak sobie pomyślałem po warszawskim szczycie NATO, że funkcjonariusze agit-propu III RP, urządzając zorkiestrowane kampanie propagandowe wokół słów, których nikt nigdy nie wypowiedział – na przykład tych, których nie powiedział prezydent Obama ani prezes Kaczyński – nawet nie wiedzą, jak wielkie tradycje ma uprawiany przez nich proceder.

Artykuł został opublikowany w 8/2016 wydaniu miesięcznika Historia Do Rzeczy.