Mazanie po murach nie jest bynajmniej plagą dzisiejszych czasów. Starożytne graffiti znaleziono nawet w starożytnym Egipcie, na jednym boku Wielkiego Sfinksa. Napisy pochodziły z czasów, kiedy ów symbol Egiptu faraonów miał już dwa tysiące lat, a więc dla bazgrającego po nim człowieka był już wielowiekowym zabytkiem.
Podobne napisy, czasem śmieszne, czasem sprośne, a czasem wulgarne, odkryto także między innymi na terenie Pompejów, miasta, które zamarło pod tonami pyłów wulkanicznych po wybuchu wulkanu Wezuwiusz w 79 roku n.e. Choć miasto zniknęło pod popiołem, to paradoksalnie dzięki temu przetrwało w stanie niemal nienaruszonym do naszych czasów.
Mur, który wiele widział
Archeolodzy prowadzą wykopaliska w Pompejach od XVIII wieku. Liścik napisany przez tajemniczą Erato jest jedną z 300 inskrypcji wyrytych na ścianie w dzielnicy teatralnej w Pompejach. Ten mur odkryty został w 1794 roku. Wiele inskrypcji nie dało się wówczas odczytać, choć ich zarys był widoczny. Dopiero po wielu latach z pomocą przyszły nowoczesne narzędzia, które pozwoliły ujrzeć to, czego ludzkie oko nie było w stanie. W badaniach muru stosuje się m.in. obrazowanie metodą transformacji odbicia (RTI), technikę polegającą na łączeniu wielu obrazów wykonanych przy różnych źródłach światła.
Jak wynika z badań, 90-metrowy korytarz, który niegdyś łączył dwa teatry w starożytnych Pompejach, był miejscem spotkań, spacerów, rozmów i spotkań towarzyskich. Przechodnie „malowali” graffiti na całej długości muru, choć wiele inskrypcji nie zachowało się z powodu zniszczenia dekoracyjnego tynku. Miejsce to można uznać za rodzaj „tablicy ogłoszeń”, gdzie ludzie zostawiali wiadomości dla innych.
Badania napisów wyrytych na murach w Pompejach to fascynujący wgląd w życie zwykłych ludzi, których na próżno szukać w kronikach i oficjalnych pismach. W graffiti odbija się codzienność mieszkańców miasta. Są tam wyznania miłości, groźby, sprośne hasła czy rysunki, a nawet polityczne manifesty.
„Erato amat” to jedna z ostatnio odszyfrowanych inskrypcji. Wcześniej znaleziono w tym miejscu wiele innych napisów. Ktoś wyrył: „Spieszę się. Uważaj, moja Savo, upewnij się, że mnie kochasz!”. Nieznana kobieta wyznała, być może tylko w tym jednym miejscu, że „kocha Cresto w głębi serca”. I dodała tajemniczo: „Niech Wenus z Pompejów sprzyja im obojgu i niech zawsze żyją w harmonii”.
Kolejnym nowo zidentyfikowanym graffiti jest rysunek dwóch gladiatorów. Jedna z postaci, trzymająca miecz i tarczę, odchyla się do tyłu, być może chcąc wyprowadzić cios. Druga postać jest widoczna tylko częściowo, ale wydaje się, że posługuje się podobną bronią.
W innym miejscu znajduje się kolejny rysunek gladiatorów. Najciekawsze jest to, że jednym z walczących jest kobieta. „W starożytnych dokumentach wspomina się niewiele o kobietach-gladiatorach i jeśli się nie mylimy, może to być jedno z niewielu takich odniesień w »sztuce«” – przekazał mediom historyk zajmujący się badaniem muru.
Mur teatralny jest szczególnie bogaty w rysunki i napisy, ale nie jest jedynym miejscem w Pompejach, gdzie znaleziono graffiti. W całym mieście archeolodzy odkryli w sumie 11 tysięcy inskrypcji. Niektóre z nich przypominają… współczesne fora dyskusyjne, bowiem kilka osób odpisywało sobie nawzajem, pisząc wiadomość jedna pod drugą.
Z drugiej strony, zachowane inskrypcje zawierają również obelgi, polityczne uszczypliwości, a nawet szydercze komentarze na temat wszechobecności graffiti. Jeden z napisów brzmi nawet: „Podziwiam cię, murze, że nie załamałeś się, dźwigając te bazgroły tylu pisarzy”.
Czytaj też:
Sensacja pod Włodawą. Nieznane nikomu grodzisko odkryte na bagnachCzytaj też:
Pełne zaskoczenie. Wulkan wyrósł... na polu. Wypiętrzył się w kilka dniCzytaj też:
Swastyka nad Tkaniną z Bayeux
