Teoretyk i praktyk antykapitalizmu. Książka warta uwagi na polskim rynku
  • Grzegorz GrzymowiczAutor:Grzegorz Grzymowicz

Teoretyk i praktyk antykapitalizmu. Książka warta uwagi na polskim rynku

Dodano: 
Okładka "Socjalizm w mundurze"
Okładka "Socjalizm w mundurze" 
Nakładem wydawnictwa Freedom Publishing ukazało się polskie wydanie opracowania niemieckiego historyka Rainera Zitelmanna traktującego m.in. o wrogości Adolfa Hitlera wobec kapitalizmu.

W Polsce zbyt często zapomina się – a może celowo pomija – że bardziej niż jakiejkolwiek innej tradycji politycznej Hitler nienawidził liberalizmu, a tym, co łączyło totalitarne Niemcy, Włochy i Rosję było powszechne występowanie poglądów socjalistycznych. Lider NSDAP uważał wolnorynkowy kapitalizm za biegunowo przeciwny narodowemu socjalizmowi, mówiąc np. w 1937 roku "jak wiemy, narodowy socjalizm jest największym przeciwnikiem koncepcji liberalnej", czy w roku 1930 "żyjemy w samym centrum przełomu prowadzącego od indywidualizmu i liberalizmu gospodarczego do socjalizmu". Jak twierdzi Zitelmann, jego światopogląd w zakresie modelu gospodarczego państwa wyewoluował w ostatnich latach życia w kierunku gospodarki centralnie planowanej wzorowanej w coraz większym stopniu na Związku Radzieckim. W sierpniu 1941 roku, jeden z najbardziej znanych socjalistycznych przywódców w dziejach powiedział: "Co do planowanej gospodarki, dopiero zaczynamy i wydaje mi się czymś pięknym budowa ogólnoniemieckiego i europejskiego ładu gospodarczego".

"Socjalizm w mundurze"

Książka niemieckiego badacza – w oryginale Hitler. Selbstverständnis eines Revolutionärs (Samoświadomość rewolucjonisty) – bazuje na olbrzymiej ilości pism oraz publicznych i prywatnych wypowiedzi Hitlera (i osób z jego otoczenia) poczynając od wczesnych lat dwudziestych, kończąc na ostatnim przemówieniu Führera z 30 stycznia 1945 roku, kiedy oznajmił, że "epoka nieokiełznanego liberalizmu gospodarczego właśnie dobiegła końca". Nawiasem mówiąc, autor nadmienia, że pisząc tę pracę w latach 1985-1986, miał lewicowe poglądy na gospodarkę i negatywny stosunek do kapitalizmu. W pracy Zitelmann nie prezentuje jednak własnych ocen kapitalizmu i socjalizmu – jest to pozycja naukowa – tylko pokazuje na obszernym materiale źródłowym, że Hitler od początku działalności politycznej był zaciekłym krytykiem gospodarki wolnorynkowej, która z biegiem czasu tylko się zaostrzała, zaś jego sceptyczna początkowo postawa wobec gospodarki planowej zarządzanej przez państwo stopniowo zmieniła się w entuzjastyczną. Wprawdzie, jako zadeklarowany wyznawca darwinizmu społecznego, szczególnie "wczesny Hitler" szukał sposobów na pogodzenie państwowego planowania z zasadą wolnej konkurencji w gospodarce, którą kojarzył z naturalną selekcją w walce o byt i przekładał za zagadnienia ekonomiczne, jednak uważając, że sterowana gospodarka Rzeszy działa właściwie, a później będąc pod wrażeniem gospodarki komunistycznej Rosji, w dużym stopniu dał sobie w tym kontekście spokój z darwinizmem.

Zitelmann wskazuje, że negatywny stosunek Hitlera do gospodarki rynkowej przed 1933 rokiem nie był wiedzą powszechną, ponieważ zabronił on upublicznienia socjalistycznych planów NSDAP z obawy przed przedsiębiorcami. Swojemu towarzyszowi partyjnemu z oddziału ds. gospodarczych tłumaczył w 1932 roku, że jest socjalistą, ale "z przyczyn politycznych [musi] brać obecnie brać pod uwagę także ludzi biznesu". I dodawał: "[...] jest również zasadne, abyśmy trzymali nasze plany w tajemnicy do momentu, aż zasiądziemy w rządzie. W przeciwnym razie także i oni [przedstawiciele wielkiego kapitału – aut.] odpowiednio wcześnie zdołają podjudzić przeciwko nam i nasłać na nas masy bezrozumnych robotników przemysłowych, co sprawi, że nigdy nie dojdziemy do władzy".

Szereg jego wypowiedzi z początku lat 30. cytowanych w książce pokazuje wyraźnie, że uważał liberalizm z zasadą leseferyzmu za przeżytek i – nie aprobując jeszcze wówczas sterowania w modelu kolektywistycznym zbliżającym się do rosyjskiego – nie widział miejsca dla właściwie rozumianej wolnej przedsiębiorczości w państwie rządzonym przez NSDAP. W roku 1934 przekonywał w jednym z przemówień, że "wolna gra sił" rynkowych powinna funkcjonować o tyle, o ile służy wspólnocie narodowej, bo "korzyść ogółu stanowi korzyść jednostki". W światopoglądzie niemieckiego polityka nieodłączona liberalizmowi wolność jednostki, sama w sobie nie miała żadnej wartości, jako że wszystko musiało być podporządkowane "dobru wspólnemu", a o tym, co jest "dobrem wspólnym", miał decydować on – wódz.

Hitler – wróg kapitalizmu

W 1935 i 1936 roku kanclerz zaczyna coraz bardziej otwarcie wychwalać i forsować koncepcję centralnego planowania gospodarczego przez państwo. "Rzecz jasna, nie mogliśmy pozwolić sprawom toczyć się własnym rytmem. [...] Jeśli Niemcy pragną żyć, muszą [...] całą swoją gospodarkę prowadzić w sposób przejrzysty i planowy" – oznajmia w publicznym przemówieniu, dodając, że rząd narodowosocjalistyczny nie może być zależny od jakiejkolwiek grupy społecznej i jest zobowiązany wyłącznie wobec narodu jako całości. W Memorandum na Plan Czteroletni z 1936 roku Führer docenia Związek Radziecki i jednocześnie apeluje do przemysłowców "Niemiecka gospodarka albo zrozumie nowe zadania gospodarcze, albo okaże się niezdolna do dalszego istnienia w tej nowoczesnej epoce, w której państwo sowieckie tworzy swój olbrzymi plan". Kolejne narodowosocjalistyczne regulacje były wprowadzane w życie, a Hitler stopniowo utwierdzał się w przekonaniu, że także system sowiecki jest wydajniejszy niż modele państw kapitalistycznych bądź postrzeganych przez niego jako kapitalistyczne. Te bowiem – zauważał – nie organizują odgórnie produkcji, a co za tym idzie, nie wykorzystują efektywnie swoich "sił roboczych", jak postrzegał ludzi.

W wystąpieniu 30 stycznia 1937 roku z okazji czwartej rocznicy objęcia władzy lider NSDAP w ostrych słowach skrytykował liberalizm ekonomiczny i wprost wyraził przekonanie, że konieczne jest wprowadzenie gospodarki planowej. "[...] Tak jak miliony pojedynczych osób nie mogą organizować, czy też wykonywać swojej pracy według własnych zapatrywań oraz potrzeb, tak też cała gospodarka nie może kierować się w działaniu własnymi opiniami ani egoistycznymi interesami". Z wystąpienia tego bije przekonanie, że gospodarka niesterowana przez rząd jest nieproduktywna i prowadzi do katastrofy. Zdaniem kanclerza "planowe ukierunkowanie gospodarki" pozwoliło wydobyć Niemcy z kryzysu i ocalić przed upadkiem. Hitler mówi: "[...] ratunek dla naszego narodu nie leży w finansach, lecz odnosi się wyłącznie do problemu właściwego zaangażowania naszej siły roboczej z jednej oraz wykorzystywania dostępnej ziemi i bogactw naturalnych z drugiej strony. Jest to zatem przede wszystkim problem dotyczący organizacji".

Jak wiadomo, rząd narodowosocjalistyczny w przeciwieństwie do sowieckiej Rosji co do zasady nie nacjonalizował przedsiębiorstw. Książka Zitelmanna zawiera jednak liczne wypowiedzi pokazujące, jak Hitler regularnie straszył przemysłowców odebraniem im ich zakładów. Wielokrotnie jawnie bądź ukrycie groził liderom świata biznesu, że albo będą realizować cele wyznaczone przez państwo, albo "przywództwo wspólnoty narodowej będzie musiało znaleźć inne środki i sposoby, by sprostać potrzebom ogółu".

Państwo hitlerowskie sukcesywnie podporządkowywało sobie wszystkie obszary gospodarki. "Nowy Plan" wdrażany od 1934 roku doprowadził do całkowitej i bezpośredniej kontroli całego handlu zagranicznego. Mnożące się organy kontrolne zatwierdzały transakcje, a kolejne rządowe dekrety zabraniały przedsiębiorcom inwestowania własnych środków w całe sektory przemysłu. Rząd wyznaczał, co produkować i w co inwestować. Przydzielał surowce, ustalał ceny i płace, jeśli było trzeba, przekierowywał pracowników. Zitelmann pokazuje na licznych wypowiedziach wodza i dygnitarzy Trzeciej Rzeszy, że "wszystko to w żadnym razie nie stanowiło dla Hitlera wyłącznie środków nadzwyczajnych, których stosowanie uzasadniałby koniecznością zbrojeń i wojną", lecz było praktyczną realizacją jego wizji trwałej eliminacji wolnej przedsiębiorczości w projekcie europejskim. W lipcu 1942 roku niemiecki przywódca wyrażając opinię o sukcesie gospodarki Rzeszy, powiedział: "w pierwszej kolejności da się wytłumaczyć to faktem, że narodową gospodarką w coraz większym stopniu kierowało państwo. Tylko z tego powodu możliwe stało się postawienie celu całego narodu ponad interesami pojedynczych grup. Nawet po wojnie nie będzie możliwa rezygnacja z państwowego kierowania gospodarką narodu, gdyż w przeciwnym razie każdy krąg interesów myślałby wyłącznie o spełnieniu własnych życzeń".

Gospodarka Związku Radzieckiego – podziw i obawy

Zitelmann pisze, że „dla Hitlera zadziwiająco skuteczna sowiecka produkcja wojenna zdawała się potwierdzać słuszność jego tezy o przewadze gospodarki planowej nad wolnym rynkiem”, co do której był przeświadczony już wcześniej. Zdaniem jednego z adiutantów, których cytuje autor, w trakcie wojny miał on nawet dojść do wniosku, że "system jego przeciwnika został rozwinięty w o wiele doskonalszy, prostszy i bardziej bezpośredni sposób" i przejść swoiste "nawrócenie na bolszewizm".

Hitler miał ambiwalentny stosunek zarówno do marksizmu, jak i do Sowietów i Stalina. Z jednej strony niezmordowanie głosił "żydowsko-bolszewicki spisek", z drugiej imponowała mu żelazna konsekwencja, rygoryzm i cały rozmach, z jaką jego rywal realizował wizję wielkiego komunistycznego państwa przemysłowego, kosztem poświęcenia milionów ludzkich istnień. To właśnie rewolucyjna konsekwencja Stalina, idąca w oczach Hitlera znacznie dalej niż w jego socjalistycznych Niemczech, budziła w nim lęk i sprawiała, że postrzegał ZSRR jako najpoważniejszego przeciwnika.

W 1942 roku wódz Trzeciej Rzeszy miał prywatnie pochwalić Sowietów za "system stachanowski" i skonstatować: "Również do Stalina należy żywić bezwarunkowy szacunek. Na swój sposób ten facet jest prawdziwym geniuszem. Poznał doskonale swoje ideały, jak choćby postać Czyngis-chana oraz innych, a gospodarcze planowanie jego autorstwa jest tak wszechstronne, że przewyższa je chyba tylko nasz Plan Czteroletni. Nie mam nawet cienia wątpliwości co do faktu, że w Związku Radzieckim – w przeciwieństwie do państw kapitalistycznych, takich jak Stany Zjednoczone – nie znajdzie się ani jeden bezrobotny".

Autor wskazuje, że pewne jest jedno – kapitalizm był według Hitlera skończony, a przyszłość – jak mówił Mussoliniemu w kwietniu 1944 roku – należała do narodowego socjalizmu, faszyzmu i być może bolszewizmu na Wschodzie.

Czytaj też:
Czy Hitler naprawdę był "lewakiem"?
Czytaj też:
Brytyjska ulubienica Hitlera. Historia Unity Mitford