Marian Bernaciak urodził się w 1917 roku. W czasie wojny obronnej 1939 roku, broniąc Włodzimierza Wołyńskiego dostał się do sowieckiej niewoli, z której udało mu się zbiec. Działał w ZWZ-AK, od 1943 roku dowodził oddziałem partyzanckim. Po zajęciu Polski przez Armię Czerwoną podporządkował swój oddział Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj i WiN (Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość). Dowodził jednym z największych zgrupowań partyzanckich na Lubelszczyźnie – jako szef struktur konspiracyjnych Inspektoratu Puławskiego AK-WiN. Zginął z powodu odniesionych ran w czasie walk z NKWD i milicją, 24 czerwca 1946 roku.
Bernaciak był nietuzinkową postacią. Całe swoje dorosłe życie poświęcił Polsce, a rodziny nigdy nie założył. Nie zdążył. Jednak w czasie swego zaledwie 29-letniego życia dokonał wielu ważnych i bohaterskich czynów. Jedną z nich było dowodzenia w czasie bitwy w Lesie Stockim. Zanim do niej doszło Bernaciak – znany już komunistycznym służbom – dokonał brawurowego odbicia ponad 100 więźniów z więzienia w Puławach. Akcja miała miejsce w kwietniu 1945 roku.
Po tych wydarzeniach UB oraz milicja zintensyfikowały poszukiwania Bernaciaka. Rozsiani po okolicy konfidenci namierzyli w końcu oddział Mariana Bernaciaka. Obławę zaczęło szykować kilkuset funkcjonariuszy NKWD, UB i MO.
Rozbicie PUBP
Beata Dagmara Kopcińska w książce „Lubelskie wilki. Dzieje zgrupowań partyzanckich Lubelszczyzny” tak opisuje akcję przeprowadzoną przez ludzi „Orlika”:
„W Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego (PUBP) w Puławach codziennie dochodziło do brutalnych przesłuchań członków podziemia niepodległościowego, a także mieszkańców powiatu. Aresztowani ginęli w niejasnych okolicznościach, mimo że nie sporządzono jeszcze aktu oskarżenia. W odpowiedzi na sytuację, Marian Bernaciak ps. »Orlik« postanowił opracować plan odbicia więźniów z placówki.
Dwupiętrowy budynek PUBP w Puławach ogrodzony i zabezpieczony był drutem kolczastym, a także obstawiony posterunkami wartowniczymi i wzmocniony kratami w oknach. Ponadto w mieście Puławy stacjonowała załoga Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR (NKWD) oraz garnizon Armii Sowieckiej wraz z artylerią.
O przygotowaniach do akcji można dowiedzieć się między innymi ze wspomnień brata »Orlika« – Lucjana Bernaciaka ps. »Janusz«. Relacjonuje on, że w godzinach porannych, 24 kwietnia 1945 roku, »Orlik« wydał polecenie do dowódcy 1 plutonu, aby wysłał trzyosobowe patrole do Żyrzyna w celu zatrzymania dwóch samochodów, najlepiej firmy Studebacker. Rozkaz został wykonany. Około godziny 14:00 dowódca powiadomił wszystkich o planie przeprowadzenia poważnej akcji, w której wziąć udział mogą tylko ochotnicy.
Zgłosili się prawie wszyscy, którzy uczestniczyli w zbiórce. Zygmunt Kęska ps. »Świt« wybrał 36 partyzantów i odbył wraz z nimi odprawę. Żołnierze zostali powiadomieni o celu akcji, jakim było zaatakowanie i opanowanie Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach oraz uwolnienie więźniów. »Świt« poinformował o dużej intensywności działań wojsk sowieckich na terenie miasta. Ochotnicy zostali podzieleni na dwie grupy: Pierwsza grupa liczyła 16 partyzantów, druga 20. Wśród nich dużą grupę stanowili tak zwani »Skrobowiacy«. Pochodzili oni z Kresów i walczyli w szeregach 27 Wołyńskiej Dywizji AK. Później zostali aresztowani przez Sowietów i umieszczeni w obozie w Skrobowie, skąd zbiegli i przystąpili do oddziału „Orlika”. Grupa wyruszyła ze wsi Sachalin. W pierwszym Studebackerze znajdowało się 16 żołnierzy. W kabinie przebrany w mundur sowiecki siedział kierowca wraz z »Orlikiem«, z tyłu siedziało 6 partyzantów z grupy Leonarda Zdybieckiego ps. »Kruk«. Odgrywali oni rolę wiezionych do PUBP w Puławach więźniów.
Załogę drugiego samochodu stanowiła grupa 20 żołnierzy, dowodzona przez Zygmunta Kęskę ps. »Świt«. Około 15:00 samochody podjechały pod budynek. Na przeciwległych krańcach ogrodzeń, pozycję zajęli erkaemiści. Jeden z partyzantów o pseudonimie »Igołka« w języku rosyjskim zameldował do funkcjonariusza NKWD, że są grupą operacyjną z Warszawy i przywieźli sześciu bandytów. Nadzorowani przez uzbrojonych w automaty partyzantów, szli z rękami założonymi na kark w stronę wejścia. Reszta żołnierzy zaczęła okrążać budynek. Jednak wkrótce wartownik wyczuł podstęp i sięgał już do kabury, kiedy został zastrzelony przez »Orlika«. Pozostałych wartowników rozbrojono. Partyzanci weszli do środka i opanowali parter i część pierwszego piętra. W piwnicach PUBP znajdowały się cele z więźniami. Uwolniono wszystkich. Funkcjonariusze zabarykadowali się w części piętra, skąd podjęli obronę. Jednak partyzanci wraz z więźniami pośpiesznie się wycofali. Podstęp oddziału partyzanckiego wywołał zamieszanie wśród funkcjonariuszy Urzędu. Ostrzelali się nawzajem, myśląc, że to przebrani żołnierze »Orlika«. Umożliwiło to partyzantom szybki odskok. Sowieci podjęli jeszcze działania w celu zatrzymania przemieszczających się lasem partyzantów, ostrzeliwując z dział przypuszczalną trasę ich odwrotu. Były to jednak działania nieskuteczne i znacznie opóźnione.
Akcja okazała się sukcesem. Z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach uwolniono 107 więźniów. Grupa poniosła jednak straty. Zginęło dwóch partyzantów – Marian Sośniak ps. »Żaba« oraz Feliks Tymoszuk ps. »Longinus«.
Rany odnieśli: Jerzy Skolimowski ps. »Znicz« oraz Eugeniusz Radoń ps. »Finkarz«. Zabito pięciu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, dwóch milicjantów i kilku enkawudzistów. Pięć osób zostało rannych. Wśród nich był zastępca szefa Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Puławach – porucznik Aleksander Ligęza. (…)
Fortel zastosowany przez grupę »Orlika« stosowano wielokrotnie na początku II konspiracji przez różne zgrupowania partyzanckie Lubelszczyzny. Jednak z biegiem czasu stał się on znany w całym regionie lubelskim, funkcjonariusze PUBP byli wyczuleni na zasadzki tego typu, przez co nie były już one stosowane tak często”.
(cytat za: Beata Dagmara Kopcińska, „Lubelskie wilki. Dzieje zgrupowań partyzanckich Lubelszczyzny”, Puławy 2021)
Czytaj też:
Dziesięć przykazań Niezłomnych. "Każdy Polak je wiedzieć powinien"Czytaj też:
Wyklęci kontra NKWD. Największa bitwa NiezłomnychCzytaj też:
Pamięć o nim miała nie przetrwać. "Łupaszka" zamordowany 75 lat temu
