W książce Zakazana historia Aliantów przypominamy przełomowe momenty w historii, w których nasze więzi z aliantami zostały wystawione na najcięższą próbę.
Niniejszy tekst to fragment książki dr. Leszka Pietrzaka, „Zakazana historia Aliantów”, wyd. Fronda
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Ta stara jak świat prawda, do której zresztą odwoływał się w swoich utworach także nasz wieszcz, Adam Mickiewicz, pozostaje aktualna po dziś dzień. I może stanowić ilustrację zawiłych często relacji Polski z jej sojusznikami. Cały XX wiek dostarczył aż nadto przykładów, które weryfikowały tę dewizę również w skali międzynarodowej. W tej książce przypominam te momenty w historii, w których nasze więzi z aliantami zostały wystawione na najcięższą próbę. Niestety, z reguły nie kończyło się to z korzyścią dla Polski.
![]()
Najbardziej dramatyczna okazała się lekcja, jaką otrzymaliśmy od aliantów w czasie II wojny światowej. Już przed jej wybuchem zarówno Francuzi, jak i Anglicy zdawali sobie sprawę, że nie będą w stanie udzielić Polsce pomocy militarnej. Do końca jednak utwierdzali nas w przekonaniu, że możemy na nich liczyć. Te nadzieje okazały się płonne. Władze obu państw toczyły grę, która miała jedynie pozorować jakiekolwiek działania. O sojuszniczej ofensywie na naprawdę dużą skalę w ogóle nie było mowy. Znamienne są słowa, które padły ze strony Brytyjczyków w trakcie kampanii wrześniowej, o tym, że „nie można już nic uczynić dla ocalenia Polski”.
To była dla nas bolesna nauczka, dlatego warto prześledzić jej genezę. Dlaczego alianci blefowali w rozmowach z naszym dowództwem?
Co było prawdziwym powodem, dla którego nie tylko nie zamierzali przyjść nam z pomocą wojskową, ale również z dużą niechęcią odnosili się do próśb o wsparcie materiałowe? Wreszcie, jak doszło do tego, że zostaliśmy sami na polu walki? Te pytania stawiam już na samym początku, nie uciekając przy tym od odpowiedzi na nie.
Nasi, wydawałoby się, sojusznicy zawiedli i później, kiedy przyszło do projektowania mapy powojennej Europy. Zarówno dla Brytyjczyków, jak i Amerykanów sprawa Polski nie była priorytetowa, więc też nie zamierzali dla jej forsowania poświęcać własnych interesów. Na konferencji w Teheranie, gdzie wielkie mocarstwa ustalały granice Polski, wszystko toczyło się pod dyktando Stalina.
Ani Churchill, ani Roosevelt nie mieli w zasadzie nic do powiedzenia. Co gorsza, o decyzjach, które tam zapadły, nie informowano przez długi czas naszego rządu. Ustalenia okazały się na tyle wstydliwe dla aliantów, że postanowili tak długo, jak to tylko możliwe, ukrywać je przed opinią publiczną.
![]()
Niezaprzeczalnym faktem jest, że polską szalę w Teheranie przeważyła koniunkturalna postawa naszych sprzymierzeńców. Nie inaczej było zresztą także w Jałcie.
Interesującym, a jednocześnie drażliwym wątkiem w historii relacji z sojusznikami jest ich podejście do kwestii Holocaustu. Zarówno prasa, jak i publikacje książkowe wychodzące w USA czy Wielkiej Brytanii starają się przypisać
Polakom czynny udział w Holocauście. Wielokrotnie w tym kontekście pojawia się termin „polskie obozy śmierci”, który – jak dowodzę – używany jest w pełni świadomie i ma przenosić odpowiedzialność tych państw za eksterminację Żydów na Polskę. A przecież to właśnie Brytyjczycy i Amerykanie byli całkowicie obojętni na los milionów Żydów mordowanych w okupowanej przez Niemców Europie. Nie chcąc, by prawda wyszła na jaw, musieli później znaleźć kozła ofiarnego. Polska wydała im się najlepszym kandydatem. Aby prawdzie stało się zadość, przypominam na kartach tej książki prawdziwą postawę aliantów w czasie żydowskiej zagłady. Dlaczego milczeli Brytyjczycy? Dlaczego milczeli Amerykanie?
Wśród wielkich tego świata, którzy wyróżniali się antypolskim nastawieniem, był szef brytyjskiego rządu, Winston Churchill. Zachwycony odwagą i determinacją Polaków podczas słynnego Cudu nad Wisłą, po dojściu Hitlera do władzy radykalnie zmienił swoje poglądy. Przeciwko znajdującej się w klinczu między Niemcami a Związkiem Sowieckim Polsce wymierzył ostrze swojej krytyki. Był gotów poświęcić nasz kraj w imię zakładanego brytyjsko-francusko-sowieckiego sojuszu, który miał jakoby powstrzymać marsz niemieckiej armii przez Europę. Więcej, uciekał się do kłamstwa w sprawie zbrodni katyńskiej, byle tylko udobruchać Sowietów. Nam z kolei zablokował dostęp do brytyjskich archiwów, w których kryje się prawda o katastrofie lotniczej w Gibraltarze, w której zginął gen. Władysław Sikorski. O niezbyt chwalebnej postawie brytyjskiego premiera i tajemnicach archiwów na Wyspach piszę w kolejnych rozdziałach.
W antypolską politykę Brytyjczyków wpisuje się także zasada appeasementu. Chociaż niewątpliwie II wojna światowa wywarła największy wpływ na losy Polski i Europy w XX wieku, to nie można zapominać o zdradzie, jakiej Brytyjczycy dopuścili się wobec nas w 1920 roku. W imię rzekomego zachowania pokoju gotowi byli przehandlować naszą niepodległość. Do tego bowiem sprowadzała się właśnie polityka appeasementu. Warto poznać jej architektów, których przybliżam w tej książce.
Dla równowagi przybliżam też sylwetkę postaci, która wśród naszych sprzymierzeńców zasługuje na uznanie. Prezydent Ronald Reagan, który na tę część Starego Kontynentu patrzył zupełnie inaczej niż jego poprzednicy, to w Polsce zobaczył kluczowego partnera do pokonania sowieckiego imperium. Jako osoba bardzo religijna znalazł wspólny język z polskim papieżem Janem Pawłem II. Nie ma wątpliwości, że to właśnie Reaganowi i jego polityce zawdzięczamy upadek komunizmu i to, że żyjemy dzisiaj w wolnym, demokratycznym państwie.
![]()
Co o tym przeważyło? Jednym z najważniejszych czynników była bezkompromisowa postawa wobec generała Wojciecha Jaruzelskiego, o czym przypominam także w tej publikacji.
Na koniec przybliżam plan operacji „Unthinkable”, czyli ataku sił alianckich na Armię Czerwoną. Zaangażowane miały być w to także pozostające na Zachodzie Polskie Siły Zbrojne. Nie wiadomo, jak wyglądałaby dziś Europa, gdyby wszystko potoczyło się po myśli autorów tej operacji. Ostatecznie wobec wielu wątpliwości towarzyszących przygotowanemu planowi, a także na skutek przegranej Churchilla w wyborach parlamentarnych, „Unthinkable” pozostała jedynie na papierze.
Szkicując postawę sprzymierzeńców Polski w kluczowych momentach jej historii, pokazuję, że nie zawsze mogliśmy w pełni liczyć na naszych przyjaciół. To ważne, by pamiętać o tym także dziś, gdy podpisujemy kolejne traktaty i sojusze wojskowe. W obliczu dotychczasowych doświadczeń musimy odejść od zasady bezgranicznego zaufania, która – jak ilustruję w książce – wielokrotnie zawiodła nas na manowce. Powinniśmy zachować w tym względzie więcej rozwagi, by nie musieć w chwilach prawdy uciekać się do innej niż przywołana na początku sentencji, tym razem przypisywanej kardynałowi Richelieu: „Boże, strzeż mnie od przyjaciół, bo z wrogami poradzę sobie sam”. (…)
Niniejszy tekst to fragment książki dr. Leszka Pietrzaka, „Zakazana historia Aliantów”, wyd. Fronda
Czytaj też:
Ikona, która może wszystko Czytaj też:
"Wziął ślub z Panią Biedą". Inspirujące losy i droga do nawrócenia świętego z Asyżu Czytaj też:
Kulturkampf. Walka Berlina z katolicyzmem
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
