20 sierpnia 1944 roku, dwudziestego dnia Powstania Warszawskiego, biało-czerwona flaga załopotała nad gmachem Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej przy ulicy Zielnej 37/39. Żołnierze batalionu Armii Krajowej „Kiliński” po kilkunastu godzinach zaciętej walki zdobyli jeden z kluczowych punktów niemieckiej obrony w Śródmieściu. Dla walczącej Warszawy był to bardzo ważny moment, który wlał w serca powstańców nadzieję i dodał sił w dalszych walkach.
„W kłębach dymu Niemcy uciekali na najwyższe piętra, aby później zbiec, w popłochu do schronów. Korzystali przytem z izolowanych od ognia studzienki, prowadzącej od szczytu gmachu do piwnicy, zaopatrzonej w specjalną drabinę ratowniczą” – napisano o akcji w budynku PAST-y w „Biuletynie Informacyjnym” z 21 sierpnia.
Zacięte walki
Budynek PAST-y został wzniesiony w latach 1906-1910 według projektu Bronisława Brochwicz-Rogoyskiego. Był on przed wojną drugim co do wysokości gmachem w Warszawie (po Prudentialu). Jego żelbetowa konstrukcja i dominująca pozycja nad okolicą czyniły z niego idealny punkt oporu. Niemcy umieścili w budynku silną załogę: ponad 140 żołnierzy SS-Postschutz (niemieckiej straży pocztowej włączonej do SS) oraz Wehrmachtu. Z okien i dachu prowadzili ciągły ostrzał ulic Zielnej, Wielkiej i Świętokrzyskiej, uniemożliwiając swobodne poruszanie się powstańcom i cywilom. Dla Śródmieścia PAST-a była niczym „cierń w sercu Warszawy” – jak wspominała później Barbara Wilczyńska-Sekulska, ps. Penelopa.
Od pierwszych godzin Powstania batalion „Kiliński” pod dowództwem rotmistrza Henryka Roycewicza „Leliwy” (przedwojennego olimpijczyka w jeździectwie) podejmował próby przejęcia budynku. Kolejne szturmy, prowadzone wspólnie z innymi oddziałami, kończyły się niepowodzeniem. Niemców osłaniały silne barykady, a do tego dysponowali bronią maszynową i dobrym polem ostrzału. Przełom nastąpił dopiero w nocy z 19 na 20 sierpnia.
![]()
Przed decydującym atakiem przygotowano kompleksowy plan. Oprócz żołnierzy formacji „Kiliński” (około 250 osób) w akcji wzięli udział: pluton szturmowy Kompanii „Koszta”, patrole saperów Okręgu Warszawa AK, kobiecy patrol minerski pod dowództwem kpt. Zofii Franio oraz specjalna grupa strażacka z motopompami. Stanowisko dowodzenia „Leliwa” zajął w bramie kamienicy naprzeciwko, przy Zielnej 34.
Około 2.30 w nocy saperzy wysadzili ładunki, tworząc wyłomy w ścianach. Jednocześnie motopompy zaczęły pompować do wnętrza budynku mieszankę zapalającą, ropę i benzynę. Niemcy próbowali gasić ogień, ale kolejne porcje paliwa sprawiały, że pożar objął niższe kondygnacje. W dymie i ogniu toczyły się walki piętro po piętrze. Powstańcy atakowali z kilku stron, wykorzystując miotacze ognia i granaty.
Po kilkunastu godzinach zaciętego boju niemiecka załoga skapitulowała. Do niewoli dostało się około 110-120 Niemców (w tym kilku oficerów), a około 36 zginęło. Straty polskie wyniosły według różnych źródeł od 17 do 38 poległych oraz kilkudziesięciu rannych. Uwolniono też polskich zakładników przetrzymywanych w piwnicach. Zdobyto cenną broń: ciężki karabin maszynowy, ręczne karabiny maszynowe, działko przeciwpancerne i pistolety maszynowe.
Około południa 20 sierpnia na dachu PAST-y zawisła biało-czerwona flaga. Był to moment wielkiej radości, zarówno dla żołnierzy, jak i cywilów. Gmach pozostał w polskich rękach aż do kapitulacji powstania. Jego zajęcie udowodniła, że nawet w tak dramatycznych warunkach i przy dużej dysproporcji sił powstańcy potrafią odnosić spektakularne sukcesy.
Rotmistrz „Leliwa” za tę akcję został awansowany do stopnia majora i odznaczony Orderem Virtuti Militari. 22 sierpnia dowódca Śródmieścia ppłk Franciszek Pfeiffer „Radwan” wyróżnił w specjalnym rozkazie kilkudziesięciu uczestników szturmu.
Czytaj też:
"Waszym przeznaczeniem jest zginąć". Czata 49 w samobójczej akcji Czytaj też:
Pozorna cisza. Co działo się tuż przed godziną "W"? Czytaj też:
Cmentarz z pierwszej wojny w Bieszczadach. Zapomniane miejsce
