"Wiecznie bijące źródło antydekalogu". Zakazana historia Sowietów

"Wiecznie bijące źródło antydekalogu". Zakazana historia Sowietów

Dodano: 
Armia Czerwona na terenie Polski, 1945 r.  /  Zniszczony przez Sowietów pałac w Świerklańcu
Armia Czerwona na terenie Polski, 1945 r. / Zniszczony przez Sowietów pałac w Świerklańcu Źródło: Wikimedia Commons
W stuleciu naznaczonym wojnami, Sowieci pokazali swoje zakłamanie, perfidię i brak poszanowania jakichkolwiek zasad. Szczególnie wiele krzywd wyrządzili nam, Polakom. Niektóre z tych ran pozostają niezabliźnione do dziś. Inne stanowią od lat pretekst do prowokowania polskich władz i społeczeństwa.

Książka przypomina niechlubną przeszłość Sowietów i rolę, jaką odegrali w dziejach Polski i innych krajów Starego Kontynentu. To rola wstydliwa, której nigdy się nie wyrzekli.

Mają ciągle niezaspokojony apetyt nie tylko w militarnym podbijaniu kolejnych terytoriów. Czasy się zmieniły, więc i metody, jakimi operują, musiały zostać unowocześnione. Ale mentalność sowiecka pozostała niezmienna.

Czy Rosja zatem kiedykolwiek zmieni swoje podejście do historii?

Niniejszy tekst to fragment książki dr. Leszka Pietrzaka pt. „Zakazana historia Sowietów”, wyd. Fronda.

Fragment z rozdziału „Systematyzacja kradzieży:

Ziemie Odzyskane – smakowity kąsek Sowietów

Rabunek polskiego mienia zaczął się już w połowie 1944 r., gdy Armia Czerwona wkroczyła na tereny II Rzeczypospolitej i w szybkiej ofensywie dotarła do linii Wisły. Na terenach tzw. Polski Lubelskiej dokonywano demontażu urządzeń przemysłowych, a zwłaszcza gorzelni, młynów, cukrowni, taboru kolejowego. Akcji tej towarzyszyła kradzież mienia osób cywilnych, jakiej dopuszczali się zwykli żołnierze sowieckich jednostek. Dowódcy Armii Czerwonej uzasadniali to uwarunkowaniami strefy przyfrontowej, której interpretacja przez stronę sowiecką była dowolna. Ale prawdziwy demontaż przemysłu i zabór wszelkiego mienia miał miejsce dopiero wtedy, gdy Armia Czerwona przekroczyła linię Wisły i zaczęła zajmować tereny niemieckie przyłączone do Polski.

Sowieccy żołnierze w Polsce

Prawdziwym kąskiem stały się tereny Górnego i Dolnego Śląska, stosunkowo mało zniszczone przez alianckie bombardowania. Już 2 marca 1945 r. Stalin podpisał pierwsze sowieckie rozporządzenia dotyczące demontaży zakładów przemysłowych na Górnym Śląsku. Sowieckie trofiejne komanda konfiskowały całe zakłady przemysłowe, surowce, półprodukty i gotowe produkty, a także żywność, zwierzęta hodowlane i paszę.

Na podstawie innego sowieckiego rozporządzenia – nr 7614 – zdemontowano śląskie elektrownie, w tym m.in. w Miechowicach, Zabrzu, Zdzieszowicach, Mikulczycach, Blachowni i Chełmsku Śląskim. Inne rozporządzenie – nr 7608 – ostatecznie przesądziło o rozbiórce śląskich hut, w tym m.in. w Gliwicach, Katowicach, Świętochłowicach, Bobrku oraz Łabędach. Kolejne – nr 7943 – uregulowało wywóz węgla kamiennego wydobywanego w kopalniach Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

Wywożono nie tylko wydobywany węgiel, ale również załogi kopalni, aby skierować je następnie do pracy w Donbasie i innych rejonach górniczych Związku Sowieckiego. Niezależnie od tego, każdy sowiecki komendant wojenny wydawał własne rozporządzenia odnośnie do przejęcia i wywozu wszelkiego mienia.

Okładka książki dr. Leszka Pietrzaka pt. „Zakazana historia Sowietów”, wyd. Fronda

Szczególnie chodliwe były dobra kultury, rabowane masowo i we wszelki możliwy sposób. W tym wypadku Sowieci nie ograniczyli się tylko do kradzieży, dokonywali również na ogromną skalę zniszczeń zamków, pałaców, rezydencji i znajdujących się w nich dzieł sztuki. Symbolem tego barbarzyństwa stało się zniszczenie zamku w Świerklańcu koło Tarnowskich Gór zwanego małym Wersalem, należącego do rodziny znanego niemieckiego reżysera Floriana von Donnersmarcka.

Kulminacja grabieży terenów Górnego i Dolnego Śląska miała miejsce w okresie od marca do maja 1945 r. Ale Sowieci łupili również tereny Poznańskiego, Pomorza, Warmii i byłych Prus Wschodnich. Nie miało większego znaczenia to, czy grabiony obszar miał być częścią Polski czy powojennych Niemiec. Nie zwracano też uwagi na protesty przedstawicieli lokalnych samorządów przeciwko zorganizowanej i systemowej kradzieży mienia, jakie pozostawało na ich terenie. Skala demontażu zakładów przemysłowych i grabieży na terenie Polski (zwłaszcza terytoriów, które miały zostać do niej przy łączone) przewyższała wcześniejsze podobne akcje w Rumunii i na Węgrzech. (…)

Niniejszy tekst to fragment książki dr. Leszka Pietrzaka pt. „Zakazana historia Sowietów”, wyd. Fronda.

Czytaj też:
Bolszewików nikt nie traktował poważnie. Jak sprawili, że to się zmieniło?

Czytaj też:
Zimowy koszmar Sowietów. Tego się nie spodziewali

Czytaj też:
Z Sarn na Sybir

Źródło: DoRzeczy.pl / Wyd. Fronda